Facebook Google+ Twitter

Tadeusz Woźniak: "Najważniejsza jest dla mnie pogoda ducha"

14 stycznia w Muzeum Miasta Łodzi na zaproszenie Fundacji „Połączeni Pasją” ze swoim recitalem wystąpił Tadeusz Woźniak. Po występie udało się zamienić kilka słów z artystą. Oto co powiedział specjalnie dla czytelników.

Pamiątkowe zdjęcie z Tadeuszem Woźniakiem / Fot. z arch. prywatnego Adam SęczkowskiPanie Tadeuszu. Dziś wystąpił Pan w Łodzi na zaproszenie Fundacji „Połączeni Pasją”. Wiem, że Pan również jest związany z Fundacją „Pociechom”, która zajmuje się rehabilitacją dzieci. To piękne, że pomaga Pan innym ofiarując swój talent i cząstkę siebie.
- Ja i moi współpracownicy (rodzina), uczestniczymy w bardzo wielu koncertach, które mają jakiś cel społeczny. Są różne cele jak np. rehabilitacja dzieci, opieka nad niepełnosprawnymi czy też opieka nad artystami, którzy potrzebują pomocy, jak w tym przypadku. Tych koncertów w ciągu roku dajemy sporo. Raczej nie odmawiamy, jeśli wiemy, że fundacja nie jest „fasadą” dla jakiegoś lansu, bo znam też organizacje, które mają głównie na celu wypromowanie prezesów i wprowadzenie ich na salony. W przypadku Fundacji „Połączeni Pasją” nie ma o tym mowy.

Cofnijmy się o kilkanaście lat. W latach 70. i 80. na Zachodzie gwiazdy otrzymywały niewiarygodnie wysokie honoraria. Wielu polskich artystów zdecydowało się opuścić nasz kraj i wyjechało np. do USA. Czy nie myślał Pan wówczas o wyjeździe do „raju za oceanem”?
- Z jedną tylko poprawką; te wielkie honoraria otrzymywali topowi artyści ich, a nie nasi. Zdarzyło się kilka razy, kiedy polscy artyści weszli na rynek zachodni. Jest to Michał Urbaniak z Urszulą Dudziak, Basia (Trzetrzelewska – przyp. red.), która zanim wyjechała śpiewała w Alibabkach i nagrywała z nimi płyty i tak na dobrą sprawę nie za bardzo wiem co dalej powiedzieć (śmiech). O sukcesie decyduje to, czy ktoś kupuje Twoje płyty, czy stacje radiowe je grają - i wtedy dopiero ma to jakieś znaczenie.

A nie miał Pan w tamtych czasach przebłysku, aby spróbować swojej kariery za oceanem?
- Tego nie da się zrobić, jeśli się nie poświęci temu życia. Nie da się tego zrobić z Polski. By coś takiego się stało, musiałbym podjąć decyzję o emigracji. Nigdy nie chciałem być "emigrantem", a życie „okrakiem” tu i tam jednocześnie rzadko przynosi jakiekolwiek rezultaty i właściwie „morduje” człowiekowi poczucie bezpieczeństwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Rozmówca odpowiadał krótko i na temat:) Wywiad interesujący, tak jak poprzednie. plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję Krzysztofie za miły komentarz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo interesująca rozmowa. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.