Facebook Google+ Twitter

"Tajemnica" Jurija Andruchowycza czytana między wierszami

Jaką tajemnicę kryje najnowsza książka Jurija Andruchowycza? Może to, co przemilczał w swej powieści mówi o nim samym więcej, niż stworzony przez niego literacki obraz własnej osoby?

Okładka książki. / Fot. Wydawnictwo CzarneJurij Andruchowycz należy do czołówki współczesnych pisarzy ukraińskich. Pozycja ta jest absolutnie zasłużona, o czym polski czytelnik mógł się już przekonać niejednokrotnie. Wydaje się, że ostatnią wydaną w Polsce książką pt. "Tajemnica" autor tylko umocni swoją pozycję na naszym rynku.

Ma ona formę wywiadu. Każdy z 7 rozdziałów książki to zapis jednego dnia rozmowy Andruchowycza o jego przeszłości z pewnym niemieckim dziennikarzem. W czytelniku od raz rodzi się pytanie – czy jest on postacią realną, czy też fikcyjną, wymyśloną na potrzeby książki. Odpowiedź jest niejednoznaczna. Sam Andruchowycz twierdzi, że dziennikarz istniał. Co więcej, że historia dalszych losów niemieckiego kolegi pisarza, których krótki opis znajdujemy w "Tajemnicy", również odpowiada prawdzie. Sam jednak mam co do tego pewne wątpliwości. W moim osobistym przekonaniu może mieć to znaczenie przy lekturze książki.

Wpierw o moich wątpliwościach


Podstawowy i w sumie jedyny, nad którym chcę się dłużej pochylić, jest natury czysto formalnej. Wywiad jako taki rządzi się swoimi prawami. Jego poziom zależy od dwóch czynników – rozmówcy jak i osoby przeprowadzającej wywiad. W przypadku, gdy jeden z nich zawiedzie, końcowe dzieło będzie nieudane. Dyskutant – mruk po pewnym czasie zniechęci do siebie choćby najlepiej przygotowaną i nastawioną osobę wywiad przeprowadzającą. Z kolei głupie pytania potrafią przygasić najbarwniejszą osobowość. Dlatego właśnie dziennikarze, tacy jak na przykład Teresa Torańska, często stanowią nie mniejsze gwiazdy od swoich dyskutantów. I dlatego też ich nazwiska bardzo często, zasłużenie są wymieniane na okładkach książek. Jak jest z "Tajemnicą"? Formalnie ma ona tylko jednego autora – jest nim Jurij Andruchowycz. Co z rozmówcą? Nawet gdyby istniał, autor tak sprytnie pokierował całą historią, że ten byłby dla nas raczej nieosiągalny. Wszelkie ślady zostały umiejętnie zatarte.

Andruchowycz – postmodernista już nie raz udowadniał, że umie i lubi bawić się formą, czego najlepszym dowodem jest jedna z jego poprzednich powieści "Perwersja". W "Tajemnicy" jest panem sytuacji. Sprawuje pełną kontrolę nad całością "wywiadu" - czyli treścią.

Dlaczego tyle uwagi poświęciłem na to, by udowodnić moją tezę? Jak już było wspomniane wyżej, rozmowa prowadzona w książce tyczy się przeszłości autora. Jako że Andruchowycz kontroluje nie tylko odpowiedzi, ale i pytania, może nimi dowolnie manipulować, budując przemyślany obraz własnej osoby.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.