Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14499 miejsce

Tajemnice budowy Bazyliki Mariackiej. Wywiad z Tomaszem Korzeniowskim

O tajemnicach stu pięćdziesięciu lat budowy Bazyliki Mariackiego w Gdańsku opowiada Tomasz Korzeniowski, dyrektor zbiorów i główny konserwator zabytków Bazyliki Mariackiej w Gdańsku w rozmowie z Grażyną Wosińską.

Tomasz Korzeniowski jest dyrektorem zbiorów i głównym konserwatorem zabytków Bazyliki Mariackiej w Gdańsku / Fot. Grażyna WosińskaGrażyna Wosińska: Budowę Bazyliki Mariackiej rozpoczęto w 28 marca 1343
roku. Skąd o tym wiemy?

Tomasz Korzeniowski: Informuje nas o tym m.in. średniowieczna inskrypcja zachowana na ścianie prezbiterium. Do 1945 roku istniała w tym miejscu również drewniana tablica z początku XVI wieku. Na niej także widniała data położenia kamienia węgielnego świątyni. Tablica ta niestety zaginęła po wojnie. Przetrwał za to starszy napis na ścianie, który można odnaleźć nad wejściem do zakrystii.

Od kiedy korzystano z kruchty kościoła?
Od chwili wybudowania kruchty pełniła ona funkcję reprezentacyjnego wejścia do świątyni. Ze źródeł historycznych wiemy, że w latach sześćdziesiątych XIV wieku chronili się w kruchcie żebracy. To nie podobało się komturowi krzyżackiemu, który nakazał ich wypędzenie.

Dlaczego?
Być może obawiał się, że choroby mogą się przenieść na wiernych.

To chyba nie był jedyny konflikt mieszkańców Gdańska z Krzyżakami dotyczący
kościoła?

Wielka skala inwestycji zaniepokoiła zakon. Nie mógł on sobie pozwolić na obniżenie rangi zamku krzyżackiego nad Motławą. Krzyżacy sprzeciwili się planom mieszczan podwyższenia głównej wieży kościoła. Spór mieszczan z zakonem trafił nawet przed sąd cesarski. Kontynuacja budowy możliwa była dopiero wtedy, gdy w drugiej połowie XV wieku Gdańsk powrócił do Polski.
Kazimierz Jagiellończyk nadał świątyni rangę królewską. Nie zmieniło się to aż do końca I Rzeczpospolitej.

Nie byłoby bazyliki bez jej budowniczych. Czy dochowały się o nich informacje do naszych czasów?
Hans Brand, rzeźbiarz i murarz w 1485 roku zawarł umowę na rozbudowę nawy północnej. Oferta gdańszczan była tak nęcąca, że mistrz zostawił rozpoczętą pracę przy budowie nagrobka dla arcybiskupa gnieźnieńskiego i przyjął nowe intratne zlecenie.
Czy hierarcha puścił to płazem?
Nie. Gdy tylko nadarzyła się okazja aresztował artystę i wtrącił go do więzienia. Na szczęście Brand wyszedł w porę na wolność i dokończył pracę przy gdańskiej świątyni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.