Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12583 miejsce

Tajemnice carskich jajek wielkanocnych

O złotych jajkach Faberge, które tworzył dla dynastii Romanowów można tak powiedzieć „co za jajka!” Można i tak, bo to nie są jajka ale cuda.

 / Fot. Ewa SteinhardtDalej można trywialnie zapytać „po ile jajko?”, „a co w nim?” Odpowiedzi są zaskakujące. Jedno szacowane jest na 19 milionów dolarów, a w każdym znajduje się kosztowna niespodzianka. Można też snuć bajkę, że kiedyś bogaty król i car zakochany w pewnej duńskiej księżniczce szukał ciekawego prezentu dla niej na Święta Wielkanocne. I oto pojawił się na dworze niejaki Peter Carl Faberge, który w 1883 roku zaproponował Aleksandrowi III wykonanie tej niespodzianki. Było to jajko wykonane z największym kunsztem jubilerskim. Faberge stworzył coś, co wykraczało poza przyjęte normy zdobnictwa wielkanocnego. To nie jest legendą, ale historią.

Cudowny świat carskiego złotnika

Złotnik, artysta, rzemieślnik, ostatni dostawca dworu rosyjskich carów, Peter Carl Faberge, rosyjski Cellini XIX i XX wieku, tworzył niezwykłe przedmoty jubilerskie, które zadziwiały szlachetnością materiałów, umiejętnościami graniczącymi z wirtuozerią. Faberge, właściwie Karl Gustawowicz-Faberge (1846-1920), rosyjski złotnik pochodzący z francuskiej rodziny osiadłej w Petersburgu, przejął zakład złotniczy po ojcu, w którym z lapisów, nefrytów i malachitów wykonywał kwiaty, zwierzęta, grupy figuralnie, szkatułki i bibeloty. Uzyskał natychmiastową sławę, gdyż odszedł od konwencjonalnej biżuterii na rzecz fantazyjnych, filigranowych wyrobów złotniczych, wytwarzanych ze srebra i złota z użyciem ozdobnych kamieni dekorowanych emalią i gemmami. Historia sprawiła, że ostało się ich niewiele na świecie. Dziesięć egzemplarzy posiada Kreml, dziesięć osoby prywatne, dwanaście znajduje się na terenie USA. Po rewolucji październikowej część egzemplarzy sprzedano, część rozkradziono, ale muzea rosyjskie ciągle kupują z całego świata odnalezione przedmioty. Faberge to jednak nie tylko wielkanocne prezenty dla rodziny cara, ale piękne przedmioty jubilerskie o różnej tematyce, których inspiracją była secesja.

Faberge był nazywany geniuszem a jego bibeloty sztuką graniczącą z dobrym rękodziełem i kiczem. Faberge pracował nie tylko dla Romanowów, ale także dla innych dworów europejskich, dla bogatych i arystokracji, zaspokajając ich gusty i zachcianki. Styl jego pracy opierał się na włoskim renesansie, przypominał też rokoko i okres Ludwika XV. Peter Carl Faberge i jego pracownia przygotowywali od 1883 roku dla Aleksandra III, później dla jego syna Mikołaja II, ostatniego cara, kunsztowne podarunki. Sam złotnik Faberge prawdopodobnie nie wykonał wszystkich jaj wielkanocnych własnoręcznie, ale jego pracownia na czele z jego projektantami. Złotnicy: Erik Kollin, Michał Perchin, Alma Pihl przyczynili się do sławy wyrobów Faberge. Swoje inspiracje czerpali z wydarzeń historycznych, takich jak otwarcie kolei transsyberyjskiej. Swoje dzieła zdobili miniaturami carskich rezydencji, wizerunkami członków rodziny. I tak jajko z 1885 roku zawierało scenę zmartwychwstania Chrystusa. Dekoracja jajka koronacyjnego ofiarowanego przez Mikolaja II żonie Aleksandrze w 1897 roku nawiązywała do sukni koronacyjnej carycy, a w środku ukryta była kareta koronacyjna z siedzeniami z rubinu, szybami z kryształu i koroną na dachu. Kolejne egzemplarze zostały skonstruowane tak sprytnie, że po naciśnięciu guzika wyskakiwały z jajka portreciki rodziny carskiej, w innym był ukryty zegar. Jajko posiadało zawsze efekt zaskoczenia.

Firma otrzymywała liczne nagrody na wystawach sztuki i rzemiosła, w roku 1882 w Moskwie, w 1885 w Norymberdze, w 1888 w Kopenhadze, dalej w Paryżu, w Petersburgu. W 1887 roku Faberge otwiera salon i pracownię złotniczą w Moskwie, później w Odessie i Londynie. We wszystkich oddziałach pracowało około 450 wykwalifikowanych pracowników i też wielu uczniów. W Pracowni w Petersburgu pracowano przy 25 maszynach i piecach do wytopu metali. Roczna produkcja sięgała ponad 400 tysięcy rubli. W okresie istnienia firmy, w latach 1872-1917 wytworzono 150 tysięcy przedmiotów. Każdy wytworzony obiekt był unikatowy, powtórki należały do rzadkości. W okresie przewrotu bolszewickiego Faberge był zmuszony zamknąć sklep i opuścić sowiecką Rosję. Zmarł w Lozannie, pochowany został w Cannes, zostawił czterech synów, ostatni Eugen zmarł w 1960 roku. Jajka Faberge stały się w czasie rewolucji symbolem carskiej pychy i lekceważenia ludu. Car, zamiast przeprowadzać konieczne reformy, wydawał miliony na zbyteczne cacka. Kiedy więc bolszewicy przejeli władzę, rozpoczęło się wyprzedawanie na potrzeby zakupu broni. Duża ilość została zagubiona, do dzisiaj trwają poszukiwania i proces wykupywania przez muzea. Pojawiają się również informacje, że niektóre z jaj Faberge były przechowywane na Dolnym Śląsku w czasie drugiej wojny światowej.

Rosyjska Wielkanoc i sztuka podarunku

Podstawowym składnikiem wielkanocnego śniadania jest jajko,  / Fot. Ewa Steinhardt którego kult jako symbol życia wywodzi się od zamierzchłych czasów. Jajko było zawsze owocem miłości i troski szczególnej. Pisanki, zdobienie jajek było znane od dawien dawna. Naturalnie, te które robiono w carskiej Rosji przeszły do historii. Tylko w Rosji uroczystości Wielkiej Nocy celebrowane są z takim przepychem. W kalendarzu ortodoksyjnej Rosji Wielkanoc jest najważniejszym świętem. Wtedy też Rosjanie obdarowywują bliskich ... jajkami, a materiał z którego są zrobione świadczy o zamożności obdarowywującego. Naturalnie te najcenniejsze z podarowanych kiedykolwiek w historii, to Faberge. Z roku na rok, jajka wielkanocne osiągały coraz to ciekawszą formę, były coraz bardziej ekstrawaganckie, ilustrując w miniaturze uprzywilejowane losy życia władcy.

Carskie jajka były przykładem pobłażania błahostkom i kaprysom dekadenckiej monarchii. Najsłynniejsze są te wielkanocne, ale Faberge wykonywał też inne przedmioty. Warsztat złotnika wytwarzał dla cara rok rocznie kunsztownie zdobione pełne niespodzianek konstrukcje, które opowiadały jakąś historie. Jedno z najsłynniejszych, nazywane jajem z kurą otwierało się jak matroszkę. W środku było żółtko wykonane ze złota, a w żółtku, na złotej grzędzie siedziała platynowa kura. Był to prezent dla carycy Marii Fiodorowny, który symbolizował jej matczyne-kwocze uczucia wobec podwładnych. W 1885 roku para carska obchodziła swoje dwudzieste urodziny i Aleksander szukał wyjątkowego prezentu dla swojej żony, carycy Marii. Po śmierci Aleksandra car Mikołaj II postanowił kontynuować tradycję. Każdego roku zamawiał u Faberge dwa jajka; jedno dla matki, drugie dla żony. Za każdym razem niespodziankę, którą zawierało w sobie jajko trzymano w sekrecie aż do samej Wielkanocy. Podobno car zawsze wypytywał złotnika, czym zaskoczy w tym roku, na co Faberge adpowiadał „Wasza Wysokość bedzie usatysfakcjonowany”. I tak też zawsze było.

Faberge dzisiaj

Historia była mało łaskawa dla Faberge. Jego marka była ciągle odkupowywana. W 1989 roku za 1,5 mld dolarów kupił je koncern Unilever. We współpracy z koncernem wznowił produkcję niemiecki jubiler Victor Mayer (on to właśnie wyprodukowałjedyne jajko z bursztynu, które ofiarował miastu Gdańsk). Kilka lat temu sprzedał Unilever markę funduszowi Briana Gilbertsona, które kontynuuje tradycję bogatych diamentowo-rubinowych jaj, których ceny osiągają 480 tys. dolarów. Firma planuje także wprowadzenie tańszych, seryjnych jaj, które będą kosztować od 8 tys. dolarów wzwyż. Współcześnie najpiękniejszą kolekcję prywatną dzieł Faberge posiada miliarder Malcolm-Ferbes. Teraz najsłynniejszy na świecie jubiler powrócił do Londynu, gdzie jest butik w modnej dzielnicy Mayfair, oraz punkt w luksusowym domu Harrods. Pojawił się też na Madison Square Garden w Nowym Jorku. Sława jajek dosięgnęła filmu, sztuki, cukiernictwa i innych form dekoracyjnych (Andrey Hepburn w filmie „Love Among Thieves” ociera się o tematykę Faberge). Pierwszą współczesną wersją było tzw. „jajko pokoju” wykonane dla Gorbaczowa w 1991 roku, znane jest też „jajko milenijne” z 2000 roku. Ze względu na swoją wartość ciągle powstają wielkie fałszerstwa, produkowano ich setki we Francji i w Wielkiej Brytanii.

Wiadomo, że fabryczka Faberge wypuściła 57 egzemplarzy szczerozłotych jaj, z czego 11 uchodzi za zaginione. Ale co jakiś czas w największych domach aukcyjnych pojawiają się jajka pretendujące do miana „carskich”, osiągają wysokie ceny, choć nie zawsze można je ocenić jako prawdziwe. Warsztat Faberge słynął nie tylko z wielkanocnych jaj. Jednym z najpiękniejszych wyrobów tej firmy jest słynne drzewko pomarańczowe. O tych produktach marzą ciągle najbogatsi, jaja Faberge są wiecznie młode i pożądane przez kolekcjonerów. Motywy Faberge spotykamy także w sztuce dekoratorskiej, a nawet cukierniczej. Przekonamy się o tym robiąc spacer do wiedeńskiej cukierni Demel, która w witrynie eksponuje jedno z jajek Faberge. Tak więc jajko kołem się toczy.


Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Temat intrygujący zawsze, ale w czasie Wielkiego Tygodnia szczególnie! Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Szymanski jest autorem książki oraz kilku artykułów
link
o jajkach Faberge, pracowni i jej cudeńkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.