Facebook Google+ Twitter

Tajemnice, czyli bzdury wszech czasów

Znieśmy pojęcie "tajemnicy państwowej". To instytucja, która służy praniu brudów urzędasów i polityków. Do tego w Polsce, kraju pełnym tajemnic, to co powinno być chronione, chronione nie jest.

Pojedynczy news potrafi zaszokować. Jednak prawdziwa siła mediów leży w konfrontowaniu postaw, zestawianiu newsów, porównywaniu, pytaniu. I takie zestawienie kilku newsów z ostatnich dni spowodowało u mnie zadumę nad tajemnicami, procedurami i wolnością słowa. Wnioski są dość radykalne - za chęć utajniania czegoś, co powinno być jawne powinno lądować się w pace. Czemu?

Otóż zestawiłem sobie relacje z sejmowego posiedzenia nt. podsłuchów z sex-aferą w Olsztynie. Przypomnijmy - Sejm utajnił posiedzenie, aby minister sprawiedliwości, nie powiedział nic. Oburzenie opozycji, docinki dziennikarzy. A ja się pytam - czy istota problemu nie polega w ogóle na absurdalności utajniania prac parlamentu? Czy ktokolwiek wierzy w sens "utajniania treści" podawanych ponad 460 osobom (bo oprócz posłów są na sali osoby z obsługi!). Bzdura. Szczelność takiej tajności jest zerowa, czego dowiedli dziennikarze publikując stenogram z żałosnego posiedzenia. Zresztą czemu "tajemnice" powierza się wszystkim posłom jak leci? Nie ma wśród nich przestępców (lub oskarżonych), nie ma gadatliwych alkoholików, nie ma gawędziarzy gotowych powiedzieć wszystko za 30 sek. na wizji?

Jeśli rzeczy są naprawdę tajne, to powinna je analizować wybrana grupa posłów (jak np. w komisji ds. służb specjalnych), a nie poselska rzesza. Do tego mam nieustające wrażenie, że termin "tajemnica" używany jest głównie do maskowania spraw i sprawek polityków oraz urzędników. Każdy może zasłonić się tajemnicą śledztwa, tajemnicą służbową i setką podobnych, w gruncie rzeczy absurdalnych pojęć. Odwołanie się do różnych tajemnic jest w 62 ustawach!

I co z tego wynika? Nie wiem, wiem natomiast co nie wynika. Nie wynika ochrona zwykłych ludzi. Bo kilka dni po relacjach z tajnego posiedzenia Sejmu usłyszałem jedną z najważniejszych i najbardziej szokujących informacji ostatnich lat. Otóż prokuratura wysłała do Urzędu Miasta w Olsztynie jawne pismo domagające się teczek personalnych świadków, w sprawie przeciwko prezydentowi, podejrzewanemu o molestowanie pracownic. Pismo wysłano tak, że cały urząd huczy, kto w sprawie jest świadkiem. Co więcej - proszeni o wyjaśnienie przedstawiciele prokuratury mówią, że wszystko jest w zgodzie z przepisami, a więc jest ok. Otóż nie jest ok. jest skandalicznie.

Tajemnice są tylko po to, aby chronić słuszne interesy obywateli i państwa (dokładnie w tej kolejności!). Tajemnice mają chronić ludzi, ich dane. Mają chronić współpracowników wywiadu i kontrwywiadu. Mają chronić majątek ludzi. A nie chronią.

Pośrednie ujawnienie danych świadków - jak w sprawie olsztyńskiej - jest zresztą podwójnie szkodliwe. Po pierwsze - sprawia realny kłopot kobietom, które zdecydowały się być świadkami. Teraz każdy przygłup może powiedzieć, "no skoro ta i ta są świadkami w sprawie o molestowanie, to musi coś być na rzeczy". Po drugie - jak w przyszłości przekonywać świadków do współpracy? Taki ruch - choćby zgodny z prawem - jest zatem podwójnie szkodliwy. Jest wręcz sabotażem wobec działań wymiaru sprawiedliwości. O zamieszaniu związanym z aktami Wojskowych Służb Informacyjnych nawet nie chcę pisać. Mam natomiast wrażenie, że w przyszłości tylko człowiek niespełna rozumu zostanie współpracownikiem polskiego wywiadu.

Do tego nie sposób ominąć jeszcze jednej analogii związanej z tajemnicami. Miesiąc temu pół Polski spekulowało, jakie to koszmarne rzekomo straty może wywołać działanie serwisu www.nasza-klasa.pl. Przecież można tam znaleźć dane wielu osób, dane policjantów, dane każdego. Nasłano na serwis państwową kontrolę.

Zapomniano o istocie sprawy. W naszej-klasie.pl to człowiek sam decyduje jakie dane ujawnia. I nie tylko w naszej-klasie. W każdym serwisie społecznościowym (od towarzyskiego Grona po profesjonalne Goldenline), każdy podejmuje decyzje - jest kowalem swojego losu, dysponentem wiedzy o sobie. Także w swoich opisach na czatach, także w zostawianych w internecie zdjęciach i wizytówkach. Ale to decyzja internauty. I tylko na marginesie wspomnę, że akurat opcje profilowania dot. ujawniania danych na naszej-klasie są lepsze niż w większości serwisów społecznościowych.

W Olsztynie to nie urzędniczki decydowały o ujawnieniu swoich danych. Zdecydowało za nie państwo. Sprawa wydaje się być ewidentna, ale zaległa wokół niej cisza. Mimo że to państwo naraziło na szwank interes swoich obywateli. A może właśnie dlatego, że to państwo?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 23.02.2008 11:12

O.K.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.02.2008 14:21

Ćwiąkalski i Tusk nie wyciągneli żadnych konsekwencji od prokuratora z Białegostoku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.