
Julie ma około czterdziestki i niby jest szczęśliwa. Dlaczego niby? Bo na pierwszy rzut oka niczego jej nie brakuje. Ma porządną dorosłą córkę, bogatego męża, troskliwą przyjaciółkę, satysfakcjonującą pracę a nawet młodego kochanka „artystę”. No i niby wszystko jest pięknie, idealnie. Ale jednak czegoś brakuje. Gdy Julie z rodziną wprowadza się do nowego większego mieszkania, uświadamia sobie, że brakuje w nim… pianina.
Spontaniczna myśl, pragnienie, a jednak nie przypadkowe. Ten instrument, na którym grała w młodości, to symbol nadchodzących zmian. Pod wpływem impulsu kobieta postanawia porzucić swoje uporządkowane życie. Julie chce odnaleźć to, co w życiu najważniejsze i odnowić swoje duchowe wnętrze. Najpierw jednak musi uporać się z przeszłością…
Historia Julie to opowieść jednego dnia, dlatego wszystkie rozgrywające się wydarzenia mają wielki sens i znaczenie. Bohaterka znalazła się w momencie swojego życia, w którym koniecznie trzeba podjąć decyzję „co dalej?”. Julie zdaje sobie sprawę, że nie jest już młoda, że wiele już za nią, a jednak wciąż wiele przed nią. Chwila, gdy zmiana musi nadejść rozgrywa się właśnie teraz. Kobieta uświadamia sobie, że na nowo znalazła się w życiowym „punkcie zero”. Swoje życie musi kolejny raz zaczynać od nowa. Film Nellis to opowieść o poszukiwaniu sobie nowego miejsca, w którym znów poczujemy się szczęśliwi. Ważne jest też, by robić to świadomie, tak, aby niczego nie żałować.
Ta niewątpliwie kobieca opowieść budzi w widzu wiarę w przyszłość i buduje wspaniałą ciepłą atmosferę. W filmie odnajdziemy ładunek wrażliwości, nagromadzenie uczuć, intymność. Reżyserka uchyla rąbka tajemnicy świata i umysłu kobiet. Sympatia jaką czujemy do bohaterki udziela się nam i rozszerza na otaczająca nas rzeczywistość. Od dawna nie widziałem tylu jednocześnie uśmiechniętych i błądzących myślami ludzi, wychodzących z kinowej sali.
Atmosferę tajemniczości i piękna wzbogaca zjawiskowa Nina Simone. Jej muzyka rozbraja, słuchając kolejnych utworów rozpływamy się i z lekką przyjemnością przenosimy w świat kina. Na brawa zasługują także fenomenalne zdjęcia czeskiego miasta i wnętrz pomieszczeń. Ciepło, które bije ze sklepu z instrumentami sprawia, że czujemy się jak w bajce – wspaniałe!
Gdyby wszystkie kobiece produkcje byłby tak dobre, poważnie zastanawiałbym się nad zmianą płci. A tak, pozostaje żal i zazdrość. Szkoda, że nikt nie kręci tak magicznych filmów o męskim, przecież równie ciekawym, świecie.
„Sekrety” zostały nagrodzone trzema Czeskimi Lwami – Nagrodą krytyków oraz zdobyły laur za najlepszy film i zdjęcia 2008 roku. Obraz mogliśmy obejrzeć wczoraj w lubelskiej Chatce Żaka w cyklu „Repliki 9. Letniej Akademii Filmowej”.