Facebook Google+ Twitter

Tajemnice wieży w Smoleńsku. Gdzie są nagrania?

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2011-01-17 07:30

Dzisiaj nikt już nie ma wątpliwości, że jednym z kluczy do wyjaśnienia tragedii smoleńskiej i katastrofy prezydenckiego tupolewa są nagrania z wieży lotniska Siewiernyj.

Miejsce katastrofy polskiego tupolewa. / Fot. staszewski/Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 2.5.O tym, co działo się w kabinie pilotów, jakie rozmowy prowadziła załoga, wiele już wiemy. Wciąż jednak pytania budzi zachowanie kontrolerów lotu, bo - co podkreślają wszyscy polscy eksperci wypowiadający się w tej sprawie - gdyby polscy piloci i rosyjscy kontrolerzy, którzy mieli bezpiecznie sprowadzić samolot na ziemię, robili to, co do nich należy, nigdy nie doszłoby do katastrofy. - Pamiętajmy, że na wieży sytuacja była równie złożona, jak na pokładzie samolotu. (...) Jeśliby wydano komendę, która nie zezwala na podejście, z pewnością miałoby to wpływ na przebieg lotu. Po prostu nie byłoby katastrofy - mówił w rozmowie z "Polską" płk Edmund Klich, polski akredytowany przy komisji MAK.

Więcej o tym, co działo się na wieży w Smoleńsku, dowiemy się po prezentacji, jaką w tym tygodniu planuje Jerzy Miller, szef MSWiA. - Upublicznimy rozmowy kontrolerów ze Smoleńska, ale na szczegóły za wcześnie - mówi w rozmowie z "Polską" Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy MSWiA. - Wciąż pracujemy nad tym materiałem. Prezentacja to kwestia najbliższych dni - dodaje.

Część rozmów, jakie kontrolerzy prowadzili z naszymi pilotami, znamy. Nie wiemy jednak, o czym rozmawiali ze sobą i jakie konkretnie polecenia czy sugestie otrzymali od swoich przełożonych w Moskwie. Jerzy Miller w rozmowie z Moniką Olejnik stwierdził jednak, że jesteśmy w posiadaniu zapisów rozmów kontrolerów na wieży, których nie otrzymaliśmy z MAK, ale dotarliśmy do nich w sposób legalny. Pytanie, czy to zapisy jeszcze nam nieznane.

Najważniejsze wnioski płynące z tego, co działo się na wieży lotniska w Siewiernyj, przedstawił opinii publicznej płk Edmund Klich współpracujący z ramienia Polski z komisją MAK. Podkreśla, że smoleński kierownik lotów ppłk Paweł Plusnin nie chciał, aby Tu-154 lądował w Smoleńsku i robił wszystko, aby skierować samolot na inne lotnisko. Tak się jednak nie stało, a kontrolerzy przeprowadzili 13 rozmów telefonicznych, m.in. z Moskwą i Twerem. - Ale oprócz tego są inne rozmowy, wchodzi generał na stanowisko kierowania i płk Mikołaj Krasnokutski (dowódca smoleńskiego lotniska) mu melduje, słychać rozmowy przez telefony komórkowe - opowiadał Klich w Radiu Zet. - Krasnokutski mówi: "Panie generale, wszystko włączone, wszystko przygotowane".

Dorota Kowalska

Czytaj więcej: polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

jork
  • jork
  • 03.02.2011 13:37

Non stop tylko katastrofa!!! Ludzie dajcie już święty spokój nieboszczykom i zacznijcie myśleć co zrobic, żeby polepszyc nasz kraj. Póki co to przez tę katastrofę to tylko podziały się robią. Zacznijcie martwić się o obecną sytuację karaju, a nie o to co było blisko rok temu.Szkoda ludzi, ale żywi są ważniejsi....

Komentarz został ukrytyrozwiń
jork
  • jork
  • 18.01.2011 15:16

Daliby już spokój z tą katastrofą, a nie w kółko to samo. Niech sie zajmą czymś bardziej potrzebnym dla kraju a nie bzdetami, które dzielą kraj!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mgła
Mgła, rzeczywiście coraz gęściej nas otacza.
I trudno zgadnąć z jakiego wąwozu się wytacza.
Tumanem się położyła na widnokrąg cały.
Nawet drzewa spod niego się nie powydostawały.
Nie mówiąc o ludziach, choćby wzrostu najwyższego.
Oni? – snują się ulicami, nie widząc jeden drugiego.
Jeśli w zamgleniu, a może zaślepieniu, się nie dostrzegają,
To na pewno – choćby się znali – się nie rozpoznają.
Idąc dalej tym tropem, rzec można by było
– Zjawisko mgły, wzajemnego kontaktu ludzi pozbawiło.
Jaka to przyszłość ludzi czeka, bez porozumiewania?
– Koniecznie zapobiec trzeba atmosferze zaciemniania!
Co prawda – niektórym – ciemności sprzyjają,
Bo wszystkie, ich ciemne interesy skutecznie osłaniają.
Do tych niedogodności jeszcze dodać by należało
Zderzenia, których z braku widoczności, by przybywało.
Ach! Ta przyroda! Bez przerwy ludziskom dokucza.
– Nie tylko. Człek człekowi, też czasem świnię podrzuca.
Mgła jednak się nie pojawia na ludzi zawołanie.
Wystąpi, gdy zajdzie z powietrza wody wykraplanie.
Widzicie! Nawet woda, która normalnie jest przejrzysta.
Skroplona – przysłania horyzont, bo staje się mglista.
Z tymi zjawiskami przyrody – same utrapienia.
Gdy człowiek do tego rączkę dołoży – dochodzi do wrzenia.
Wrzątek, ukrop – znów niebezpiecznie się zrobiło.
Jakie zachowanie do lepszego, by się przyczyniło?
Najgorsze te pytania – same zwątpienia przynoszące.
Nie znajdziesz na nie odpowiedzi – stają się męczące.

Skąd mogę wiedzieć, do czego mgła doprowadzić może.
Już wiem! – Mgła w dojściu do celu nigdy nie pomoże.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.01.2011 17:44

@ Jotka - już pisałem pod innym materiałem - raport jest przydługawy, zawiera wiele powtórzeń, koncentruje się na kontekście presji psychologicznej wywieranej na dowódcę samolotu. Raport można by skrócić o 2/3. Fakt, jest niepełny, ale moim zdaniem Rosjanie zrobili to celowo. To polityczna zagrywka. Rosjanie nie bez powodu nie darzą sympatią Kaczyńskich. Ten raport jest po części odwetem na dotychczasową ich politykę wobec Rosji. Rosja zawsze, kiedy tylko nadarzy się okazja, stosuje swój szantaż. Wiadomo, że raport MAK jest jeden i jest ostateczny. Na szczęście mamy swoją komisje państwowa i śledztwo prokuratorskie.
jestem zniesmaczony wypowiedziami pułkownika Klicha. Bardzo niejasno tłumaczył, od kogo personalnie otrzymał akredytację przy MAK. Przez moment wydawało się, że to sam Putin akredytował go przy tej komisji.
Klich miał ponad 20 doradców i miał obowiązek, jako akredytowany przy MAK, dopilnować, by w raporcie znalazły się wszystkie istotne fakty. Nie zrobił tego. Według mnie zabrakło mu jaj. Wobec Rosjan należy postępować zdecydowanie i stanowczo.
Teraz powinien ukazać się nasz raport i powinien zawierać również to, co przemilczeli Rosjanie. Ale to i tak nie zmieni faktu, że jedyną przyczyną bezpośrednią katastrofy było zaniechanie lądowania na lotnisku zapasowym. Cała reszta wynikała z tego podstawowego faktu dla tej katastrofy.
Rybacy nie wypływają w morze, kiedy jest sztorm.
Kierowcy samochodów jadą 10-20 km/godz. gdy jest gęsta mgła, a i tak czasem zdarzają się karambole.
Żeglarze uciekają do przystani, kiedy na jeziorze pojawia się szkwał.
Piloci samolotów odlatują na lotnisko zapasowe, kiedy nie ma minimalnych warunków do lądowania. A w tym przypadku ich nie było. Warunki były ponad 300% poniżej dopuszczalnych do lądowania.
I tak naprawdę gdyby raport MAK skupił się tylko na tym aspekcie - też wyczerpałby wyjaśnianie przyczyn tej katastrofy. Reszta jest pochodną jednej nieodpowiedzialnej decyzji. Tak nie wolno było postąpić.
I nie ma co spekulować na temat innych przyczyn, ani obrażać się na Rosjan. Należy przedstawić całemu światu nasz rzetelny raport.
A co do imć Dubienieckiego - jest to dla mnie postać spod ciemnej gwiazdy, cwaniaczek, który wie gdzie znaleźć się w odpowiednim momencie. Za takie honorarium też mógłbym reprezentować Martę Kaczyńską. Chociaż honor mi nie pozwoliłby.
A prasa lansuje tego nic nie znaczącego kandydata na polityka PiS. Mówi się, ze ma zastąpić Jarosława na tronie prezesa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 17.01.2011 17:09

Święta Trójca wie prawdę najprawdziwszą bo objawioną :)
Coraz bardziej lubię te projekcje własnej wiary czytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Jerzy ma pan całkowita rację. zapewne potwierdzi to dochodzenie komisji min. Millera.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.01.2011 15:49

@lever - oczywiście, że z Warszawy pisze się przez duże "W" - wszystkich Warszawiaków przepraszam za ten haniebny błąd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Doprowadzamy do 100 metrów, 100 metrów i koniec rozmowy"- takie słowa wypowiedział płk Paweł Plusnin, szef smoleńskiej wieży 10 kwietnia w czasie sprowadzania do lądowania polskiego Tu- 154M.Osobą, która, pomimo kilkakrotnych sugestii kontrolera o przerwanie podejścia, jednoznacznie ucięła próby odesłania maszyny na lotnisko zapasowe, był płk Nikołaj Krasnokutski. Rozmowa ta została zarejestrowana na dziewiątej szpuli w czwartym kanale magnetofonu kierownika lotów."
http://www.bibula.com/?p=30560

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.01.2011 15:13

Nie nie, pani Kasiu. Ja pisze o 22 minutach przed katastrofą. To był według mnie najbardziej newralgiczny moment dla tego lotu (poza katastrofa, oczywiście). Załoga otrzymała drogą radiową dokładną informację o warunkach pogodowych nad lotniskiem. Odbiegały one znacznie od wymaganego minimum do lądowania.
Kiedy służyłem w lotnictwie pilot, który próbowałby w takich warunkach siadać na tak źle przygotowanym lotnisku nie odlatując na zapasowe straciłby licencje pilota. To była niedopuszczalna decyzja. Nie byłoby żadnej katastrofy, nie pisalibyśmy o niej od 9 miesięcy, a 96 osób żyłoby do dzisiaj. To jest sedno sprawy. Nie wolno było im lądować w Smoleńsku i nic nie usprawiedliwia decyzji o rezygnacji z lotniska zapasowego. Na 22 sekundy przed katastrofą było w tych warunkach za późno na jakikolwiek ruch, tym bardziej, że włączony był autopilot i automatyczny ciąg silników.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jotka
  • Jotka
  • 17.01.2011 15:12

Na tle całego zamieszania należy więc zapytać:

Dlaczego Anodina, ogłaszając znienacka ten spaprany raport "podkłada świnię" polskiemu rządowi, wspierając tym samym od dawna prowadzone działania PiSu mające na celu obalenie premiera? (co najmniej premiera?)

Oraz - kto i co tak na prawdę miałby zyskać na ewentualnym zamachu, którego mozliwośc "udowadnia" wschodząca gwiazda polityki - Dubieniecki?
.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.