Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6069 miejsce

Tajemnice wojny szyfrów

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-09-05 21:30

Marzeniem wszystkich wodzów jest wiedzieć, co planuje ich przeciwnik. Tę wiedzę można zdobyć potajemnie odczytując rozkazy wroga. Jest tylko jeden problem: mogą one być zaszyfrowane. Ale i na to są sposoby...

 / Fot. Dziennik ZachodniSzyfrowano od tysiącleci. Szyfrowano – czyli pisano w ten sposób, by korespondencję mogły odczytać jedynie osoby powołane. W tym celu zastępowano każdą literę tekstu inną literą albo cyfrą (ewentualnie grupą liter czy cyfr), które podstawiano na podstawie umówionej, znanej tak nadawcy jak i adresatowi metody. Szyfrów używano często dla celów prywatnych – korzystali z nich m.in. kupcy, bankierzy i... kochankowie. Ale największe znaczenie miały one dla dyplomatów i wojskowych.

Już przed ponad dwoma tysiącami lat korespondencję ze swoimi legionami szyfrował słynny rzymski wódz Juliusz Cezar. Jego chwyt był prosty: każdą kolejną literę przesuwał o trzy dalej w kolejności alfabetu – zaszyfrowane w ten sposób zdanie (w języku polskim) „MASZERUJ DO RZYMU” brzmiałoby więc „PDVCHUXM GR UCBPX”. Podobnie mało skomplikowany był średniowieczny szyfr dożów weneckich, polegający na wstawianiu zamiast występujących w wyrazie samogłosek znaków „X” (lub kropek): zamiast A – X, zamiast E – XX, zamiast I – XXX itd. Słowo „WOJNA” miałoby więc postać „WXXXXJNX”, a „BITWA” – „BXXXTWX”. Dawne tajne alfabety nie były więc jakoś szczególnie wyszukane, co po części wynikało też z faktu, że sama sztuka czytania była słabo rozpowszechniona – dla jakiegoś rycerza-analfabety (co gorsza, niewładającego biegle łaciną) nie do rozgryzienia byłby przecież najzwyczajniej w świecie napisany list.

Dziecinne początki

Dopiero z czasem sztuka szyfrowania skomplikowała się. Warto jednak wspomnieć, że opisanej metody Cezara używali jeszcze podczas pierwszej wojny światowej Rosjanie, ku wielkiej zresztą uciesze oficerów niemieckiego i austro-węgierskiego wywiadu, którzy przechwytywane rosyjskie rozkazy czytali na bieżąco i zwykli nie bez złośliwości mawiać, że jak przeciwnik ma szyfrować tak prymitywnie, to lepiej niech nie robi tego wcale. Po latach okazać się miało, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni – niemieckie bowiem z kolei szyfry, choć niepomiernie bardziej zaawansowane (używano specjalnej tabeli podobnej do szachownicy), były w tym samym okresie z dziecinną łatwością odczytywane przez Francuzów (do czego ci ostatni przyznali się dopiero w roku... 1966).

Od krążka do Enigmy

Z czasem ukształtowała się cała gałąź wiedzy poświęcona zarówno tworzeniu szyfrów, jak i ich łamaniu: kryptografia, później zwana też kryptologią. Powstały urządzenia do szyfrowania, np. wymyślony już w XV wieku przez Włocha Leone Battistę Albertiego (zwanego dziś „ojcem zachodniej kryptologii”) krążek szyfrujący czy wynaleziony pod koniec XVIII wieku przez amerykańskiego polityka Thomasa Jeffersona cylinder szyfrujący. Od nich wiodła prosta droga do wynalazku, będącego kamieniem milowym w dziedzinie potajemnego przesyłania informacji: szyfrującej maszyny elektromechanicznej. Jedną z najlepszych skonstruowali Niemcy w latach 20. ubiegłego wieku. Nazywała się Enigma...

Polski wyłom

Ta najsłynniejsza z maszyn szyfrujących posiadała możliwości, które trudno objąć wyobraźnią. Jej wczesne modele, z trzema krążkami szyfrującymi, mogły zaszyfrować przekaz na 17 tysięcy sposobów. Z czasem, po zwiększeniu ilości krążków do pięciu, liczba możliwości wzrosła do 6 sekstylionów, czyli szóstki z... 21 zerami, innymi słowy miliard razy tysiąc miliardów. Nic dziwnego, że Niemcy aż do końca drugiej wojny światowej wierzyli w absolutne bezpieczeństwo swojej łączności. Jak już dziś wiadomo – pomylili się w sposób wyjątkowo dla siebie paskudny. Już w roku 1932 wyłom w systemie Enigmy uczynili Polacy w osobach Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego. Ta bez mała genialna trójka pracowników polskiego Biura Szyfrów spenetrowała niemiecki system za pomocą wyższej matematyki, używając metod, wobec których rachunek różniczkowy stanowi banalną tabliczkę mnożenia i które byłyby zapewne w stanie wywołać nielichy ból głowy u niejednego studenta nauk ścisłych...

Maszyny kontra maszyny

Mimo zmodernizowania przez Niemców Enigmy w 1938 roku, polskie odkrycie wciąż zachowywało swą wartość w przededniu wojny, kiedy to nasz wywiad podzielił się nim z wywiadami Francji i Wielkiej Brytanii. Anglicy w szczególny sposób rozwinęli polski sukces, budując specjalne maszyny odszyfrowujące, wymyślone zresztą przez polskich kryptoanalityków (a na których wyprodukowanie w większej ilości egzemplarzy zabrakło Polakom przed wojną po prostu pieniędzy).
Rozszyfrowywane depesze Enigmy były tajną bronią aliantów. Podczas dramatycznej Bitwy o Anglię zdradzały planowane cele niemieckich nalotów bombowych. Pozwalały atlantyckim konwojom unikać czyhających na nie U-Bootów. Dzięki nim wytropiono i zniszczono niemieckie zaopatrzeniowe okręty podwodne. Wiedza czerpana z Enigmy przesądzała też nieraz o wynikach batalii lądowych, np. w Północnej Afryce.

Dla chcącego nic trudnego

Szyfry, w których poszczególne litery zastępuje się jedną i tą samą literą, cyfrą lub symbolem (tzw. szyfry podstawieniowe), nie są trudne do odczytania. Potrafi tego dokonać większość z nas. Potrzeba tylko trzech rzeczy: czasu, dużej ilości tzw. materiału porównawczego oraz wiedzy, jakim językiem posługiwał się szyfrujący. W każdym bowiem języku występują często pewne litery lub wyrazy. Przykładowo, w języku angielskim najczęściej powtarza się litera „E”, a wiele słów poprzedzanych jest przez literę „A” lub słowo „THE”. W niemieckim powtarzają się rodzajniki „DER”, „DIE”, „DAS”. Najwięcej polskich słów zaczyna się na „S”, a najczęściej występującą w naszym języku literą jest „A”. Wiedząc o tego typu prawidłowościach, możemy rozpoznać jakie znaki powtarzają się w zaszyfrowanym tekście z największą częstotliwością. Zidentyfikowane litery powstawiamy w odpowiednie miejsca, zaczniemy rekonstruować całe wyrazy. W ten sposób zdobędziemy dalsze litery, po czym stopniowo odczytamy całość przekazu.
„LOTNISKO”, „SAMOLOT”, „START” itd.
Nowoczesne systemy kryptologiczne nie są już możliwe do złamania w tak prosty sposób.

Miecz miał dwa ostrza?

Nie tylko sprzymierzeni odczytywali nieprzyjacielskie szyfry. To samo starała się robić druga strona. Nieraz z powodzeniem. Skonstruowana przez Niemców maszyna o nazwie „Ryba-Miecz” łamała szyfry radzieckie. W 1945 roku maszyna miała się dostać w ręce wywiadu amerykańskiego, który w latach zimnej wojny wykorzystał ją do walki z Sowietami. Operacja przejęcia „Ryby-Miecza” zajmuje główne miejsce w znanej powieści Bogusława Wołoszańskiego, którą przeniesiono właśnie na telewizyjny ekran. W fabule „Tajemnicy Twierdzy Szyfrów” zdobycie niemieckiej maszyny odbywa się z uczestnictwem agentów polskiego wywiadu, którzy odgrywają w tym przedsięwzięciu kluczową rolę.

Zwycięstwo na Pacyfiku

Sukcesami (choć prawdopodobnie odniesionymi pod wpływem polskich i brytyjskich dokonań w dziedzinie kryptologii) mogli się też poszczycić Amerykanie. Złamanie przez nich japońskich szyfrów wywarło ogromny wpływ na przebieg wojny na Pacyfiku. Zaczęło się wprawdzie fatalnie mimo zdobycia szeregu informacji o przygotowywanym przez Japończyków ataku na bazę Pearl Harbor w grudniu 1941 roku, nie przekazano ich dowódcom sił na Hawajach. W rezultacie zginęły tysiące ludzi oraz utracono wiele okrętów i samolotów. Jednak już w czerwcu 1942 dane dostarczone przez kryptologów posłużyły do zastawienia pułapki na japońską flotę pod Midway. Japończycy stracili 4 zatopione lotniskowce. W kwietniu 1943 amerykański radiowywiad przechwycił i rozszyfrował depeszę z harmonogramem podróży dowódcy Japońskiej Połączonej Floty adm. Isoroku Yamamoto. Wiozący go samolot został zestrzelony, a sam admirał zginął. Był to najbardziej spektakularny rezultat odczytania jednej depeszy w całej historii radiowywiadu. Jednak największym osiągnięciem amerykańskich kryptologów podczas wojny na Pacyfiku było precyzyjne przewidywanie tras japońskich konwojów, w efekcie masakrowanych przez okręty podwodne US Navy.

W najbliższy piątek, o godz. 20.20 Telewizja Polska rozpoczyna w Programie Pierwszym emisję 13-odcinkowego serialu sensacyjnego „Tajemnica twierdzy szyfrów”, opartego na bestsellerowej powieści Bogusława Wołoszańskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Generalnie naprawdę fajny tekst, ale jak dochodzi się do końca to ma się wrażenie ze do tagów powinno się dodać obok kryptografii i kryptologii dodane krypto reklama ;-)
Innymi słowy po kiego grzyba nawiązanie do jakiegoś durnego serialu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Japończycy oprócz stosowania Enigmy do szyfrowania swoich depesz używali również szyfrowanych nazw własnych (wyspy, zatoki, lotniska itp) Do szyfrowania depeszy o wizytacji Yamamoto użyto szyfru tzw. ,,purpurowego" o najwyższym stopniu utajnienia. I to on sprawił najwięcej problemów Amerykanom. Później wystarczyło ,,tylko" wysłac myśliwce P 38 Lighting z powiększonymi zbiornikami paliwa i zestrzelić bombowiec przewożący admirała. A konkretnie dwa bombowce i 6 myśliwców osłony

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.09.2007 02:47

Bardzo zajmujący się wątek japońskiej Enigmy, w czym również mamy swój udział... Piszę mamy, jakby w tym brał udział przynajmniej ktoś z mojej rodziny. A jednak przynajmniej na tym polu czujemy jakąś wspólnotę, nawet jeśli słowo narodowy tak źle się niektórym kojarzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.