Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

632 miejsce

Tajemniczy znak na rybie

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-03-25 07:27

Karp wyłowiony w Lublinie miał po obu stronach znak w kształcie krzyża. Celowy żart, przypadek, czy... zadziwiający fenomen X-Files?

Pamiętam dokładnie ten dzień. Był 29 sierpnia 2001 roku, kiedy na mój telefon komórkowy zadzwonił jeden z wydawców telewizyjnego programu „Express Reporterów”. Powiedział, że do telewizji zgłosił się jakiś „facet z Lublina”, który bardzo prosił o kontakt ze mną. Podobno miał dla mnie jakieś niezwykłe zdjęcie... Kilka dni wcześniej wystąpiłem w tym programie i po raz pierwszy ogólnopolskiemu audytorium opowiedziałem o miejscowości Wylatowo, gdzie w 2000 i w 2001 roku objawił się fenomen znany jako „kręgi zbożowe”. Robert Żmuda /archiwum RB/Prowadzący program Michał Olszański zaproponował, abym widzom zaprezentował także kilka zdjęć piktogramów z Wylatowa, co też uczyniłem. I nagle kilka dni później dzwoni jakiś pan Żmuda z Lublina i twierdzi, że ma zdjęcie ryby, która ma na sobie jakieś znaki i że ma to związek z fenomenem kręgów w zbożu... Brzmiało to absurdalnie, ale po chwili wahania zdecydowałem się zaryzykować i zgodziłem się na to, żeby dostał numer mojej komórki. Zadzwonił kilka godzin później. Swoją historią zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłem osobiście wyruszyć do Lublina, aby na miejscu porozmawiać z nim i innymi świadkami tego zdarzenia. Okazało się, że Robert Żmuda to właściciel znanej lubelskiej restauracji, zapalony wędkarz, człowiek poważny i raczej twardo stąpający po ziemi. I to właśnie on opowiedział mi historię, która jest jedną z najbardziej zdumiewających ze wszystkich, jakie słyszałem.

Co jest na tej rybie?!

6 lipca 2001 roku Robert Żmuda jak co weekend postanowił pójść się na ryby. Jako miejsce wędkowania wybrał mały staw położony kilkanaście kilometrów od centrum miasta. Jest to specjalny akwen sztucznie zarybiany, za każdą wyłowioną rybę wędkarze płacą drobną sumę pieniędzy. Początek był znakomity – pan Żmuda wyłowił parę pstrągów. Było kilka minut po 19.00, kiedy postanowił zapolować na karpia, a jako przynęty użył kukurydzy. Po kilku minutach spławik zanurzył się pod wodę, a pan Żmuda triumfował! Podholował rybę pod brzeg i wtedy zdarzyła się dziwna rzecz. Pierwsza próba wyjęcia karpia ze stawu zakończyła się klęską – nowy, metalowy (!) podbierak pękł w trzech miejscach.

– Coś takiego zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu – przekonywał wędkarz – to chyba był pierwszy znak, że z tym karpiem jest coś nie tak!

Tajemniczy karp /archiwum RB/Ryba okazała się dorodną sztuką, ważyła ponad 3 kilogramy. Po powrocie do domu wędkarz położył karpia w miednicy (bez żadnej kratki na dnie) i poszedł spać. Rankiem następnego dnia z przerażeniem zauważył, że ryba ma na sobie niezwykłe znaki. Po obu stronach karpia był widoczny tzw. krzyż celtycki, z okręgami na końcach ramion. Znaki były bardzo wyraźne i głębokie, idealnie symetryczne. Ryba wyglądała tak, jakby się z tymi znakami urodziła. Zaciekawiony wędkarz wykonał zdjęcia znaku i tego samego dnia... zjadł karpia na kolację w sosie beszamelowym.

Kolejna dziwna historia miała miejsce wtedy, kiedy próbował fotografie zeskanować. Skaner w punkcie fotograficznym odmówił posłuszeństwa, co podobno nigdy wcześniej się nie zdarzyło. Ale najciekawszy okazał się wieczór dwa tygodnie później, kiedy Robert Żmuda oglądał w telewizji program o kręgach zbożowych z miejscowości Wylatowo.
- Po prostu spadłem z krzesła – opowiadał pan Żmuda – jeden ze znaków wygniecionych na polu w Wylatowie był identyczny jak te, które znajdowały się na moim karpiu!


Robert Żmuda łowi w miejscu, w którym złapał dziwną rybę /archiwum RB/Wtedy podjął decyzję, żeby skontaktować się ze mną i zadzwonił do redakcji „Expressu Reporterów”. Kiedy przyjechałem na miejsce, gdzie wyłowił tę dziwaczną rybę, odbyłem kilka rozmów dokumentujących to wydarzenie. Ku mojemu zdumieniu wersję pana Żmudy w pełni potwierdziła właścicielka stawu Agnieszka Chmielewska-Rogala. Stanowczo zaprzeczyła, że ryba mogła uzyskać tajemnicze znaki poprzez specjalne odciśnięcie na kratce lub np. przez przypadkowe zablokowanie się ryby podczas transportu do w zbiorniku ciężarówki, która przewoziła ryby. Właścicielka stawu opowiadała, że kilka miesięcy wcześniej jej mąż zauważył dziwne znaki na małym karpiu, którego wraz z innymi rybkami wpuszczał do łowiska. To może uwiarygodnić wersję pana Żmudy, że „Karp X–Files” zdobył niezwykłe znaki prawdopodobnie w stawie w Opolu Lubelskim, gdzie się urodził. Robert Żmuda był przekonany, że znaki na jego karpiu coś znaczą i niosą ze sobą jakieś przesłanie.
– To nie jest przypadkowy wzór - twierdził wędkarz – nie wierzyłem w dziwne zjawiska do czasu, kiedy nie wyłowiłem tej ryby.

Ciekawe, że do tego momentu Robert Żmuda nie interesował się zjawiskami niewyjaśnionymi, których większość uważał za niewarte uwagi bzdury. A jednak ten „karp ze znakami” i okoliczności jego wyłowienia wprawiły go w takie zdumienie, że postanowił dowiedzieć się więcej na temat tej ryby.
Wyjaśniłem mu wtedy, że opowieści o świętych znakach na zwierzętach są znane od czasów starożytnych. Podobno w ten sposób wyższe energie miały przekazywać informacje dla ludzi. Znak na rybie występuje m.in. w symbolice judaistycznej. Święte znaki na zwierzętach mają się pojawiać w czasach przełomowych, a symbolizują nadejście nowej ery w dziejach ludzkości. O ile mi wiadomo tak dziwacznie oznakowana ryba jest jedynym tego typu przypadkiem na świecie.


Co znaczy ten znak?

Symbol krzyża celtyckiegoZnak na niezwykłym karpiu spod Lublina przypomina tzw. koło celtyckie, które symbolizuje prymat ducha nad materią. Wertując książki poświęcone symbolom czasów starożytnym ustaliłem, że jest to jeden z prasymboli świata i kosmosu. Krzyż ma oznaczać świat, jego cztery strony, cztery pory dnia, cztery fazy księżyca i cztery pory roku. W symbolu dominuje liczba cztery, która oznacza stabilność i niezmienność. W centrum znaku znajduje się okrąg symbolizujący „prasiłę”, z której wypływa w świat siła życia i ducha. Ten znak używany jest także jako talizman pozwalający przyjąć siłę ducha z samego źródła, rozwinąć się w każdym działaniu i kroczyć drogą mądrości i samopoznania.

Jak to możliwe?

Najprostszym wyjaśnieniem fenomenu „lubelskiego karpia” jest hipoteza, że ryba ta była przez dłuższy czas trzymana w imadle lub przyciskana (celowo lub przypadkiem podczas transportu) do kratki. Kiedy po raz pierwszy pokazałem publicznie zdjęcie „dziwnego karpia” kilka osób natychmiast podniosło wrzask, że ryba leżała widocznie w zlewozmywaku na kratce i oni bez problemu zrobią takie same „znaki na rybie”. Wiem, że znaleźli się i tacy, którzy w desperacji ściskali ryby nawet przy pomocy imadła, ale efekty ich prób były mizerne i już na pierwszy rzut oka widać było, że mają się nijak do ryby, którą wyłowił pan Żmuda. W roku 2004 z prośbą o ocenę tego zdjęcia zwróciłem się do największego znawcy karpii w Polsce Przemka Mroczka, redaktora naczelnego miesięcznika „KARP MAX”. Przemek powiedział zdecydowanie: „Widziałem w życiu tysiące karpii ze śladami różnych wgnieceń, ale ten karp z Lublina to absolutny fenomen!". Jego zdaniem karpie często bywają znakowane przez hodowców ciekłym azotem, ale w przypadku tej ryby w ogóle nie wchodzi to w rachubę. Powiedział także zdecydowanie, że nie widzi szans, żeby tak wyraźny i głęboki znak powstał w wyniku długotrwałego przyciskania ryby do jakieś formy czy siatki. Odwzorowanie jest zbyt dokładne, porównanie tego znaku do wszelkich prób wyciskania znaków na rybie pokazało, że ta hipoteza nie ma najmniejszego sensu. W żaden racjonalny sposób nie można wytłumaczyć, jak taki sam znak mógł powstać z obu stron ryby.

Naprawdę nie wiem, co o tym sądzić. Wykluczam zdecydowanie, że Robert Żmuda ze mnie zakpił i sam zrobił te znaki. Zresztą nie bardzo wiadomo, jak by mógł to zrobić... Minęło już wiele lat, a ta sprawa nadal nie daje mi spokoju. Czasami do Polski przyjeżdżają różni ludzie ze świata, którzy zajmują się niewyjaśnionymi zjawiskami, a którymi mam przyjemność się spotykać. Widzieli oni niejedno i naprawdę trudno jest ich czymkolwiek zaskoczyć. A jednak... kiedy pokazuję zdjęcie „lubelskiego karpia”, nagle przestają się śmiać, a następnie zapada długie, krępujące milczenie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Jeszcze znamię Bestii i już wiemy, co się święci:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Warto dodać, iż owa ryba była wypatroszona, dokonano także podobnej manipulacji (celowej) przez jednego z badaczy i udała się doskonale. Do wykonania owego znaku wystarczyła "kratka" do lodu...zwykła, fabryczna, dokładana w komplecie wraz z...lodówką. Innym pomysłem autora tekstu była sytuacja (dezinformacja) , która miała już miejsce wtedy, kiedy odnaleziono "kamień z UFO" w okolicach Wylatowa, który okazał się zwyczajną szlaką wielkopiecową, ten pan (autor tekstu) zaczyna mocno nadużywać mojej cierpliwości, stosując idiotyczne gierki stanowiące wypaczenia socjotechniczne. Zapomniałem jeszcze dodać, że ów kamień wystawiono na aukcję z której dochód miał iść na szczytny cel (ku zdobyciu popularności?), wspominano także coś o milionie dolarów...czy to jedyny cel autora?

Kilka słów do pana, który miał wyjątkową specjalizację w wojsku. Pozdrawiam Pana serdecznie i życzę wiele spokoju, proszę pamiętać o tym, że ja doceniam Pańską pracę, a sarkazm w stosunku do tej bajeczki o rybie jest absolutnie uzasadniony.
Kłaniam się.
MF

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli autor przyznaje, że najprostszym wytłumaczeniem znaku na rybie jest odcisk zostawiony przez "kratkę" - to czemu taką hipotezę odrzuca bez podania sensownych argumentów. Podejrzany temat i lipnie opisany. Krecha !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zastanawiam się czy uczono Pana na czym polega zawód dziennikarza ? Na wszelki wypadek podpowiem, że m.in. na bezstronności. Na początku artykułu zadaje Pan pytanie czy ryba faktycznie była unikatem czy może tylko celowym żartem. Później jednak nazywa Pan argumentację jednej ze stron "wrzaskiem". Wniosek - nie jest Pan obiektywny, więc nie powinien Pan być dziennikarzem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znalazłem artykuł wyjaśniający całą sprawę - http://www.wylatowo.pl/news.php?art=151&dzial=Piktogramy. Wygniecenia tam pokazane nie wyglądają tak efektownie, ale tylko dlatego, że ryba miała w sobie dużo mniej tkanki tłuszczowej. Ktoś jednak słusznie zauważył, że w rybie pana Żmudy wygniecenia są większe tam gdzie ryba jest wypukła. Czyli, że jest to wygniecenie mechniczne. I wcale nie trzyba było używać imadła. Jeśli coś można wyjaśnić w normalny sposób, to nie ma sensu fantazjować na siłę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdjęcie wygląda efektownie, ale wydaje mi się podejrzane, że pan Żmuda posiadając tak dziwnego karpia zrobił mu tylko jedno zdjęcie i go zjadł (że się nie bał ?). Kiedyś wierzyłem we wszystkie niesamowite historie, ale od czasu lektury blogu bajtilus.blog.onet.pl stałem się nieco bardziej sceptyczny. Na zdarzeniach paranormalnych można robić świetny interes, bo spora grupa ludzi szukać w szarym życiu czegoś niezwykłego. Są tacy, którzy to wykorzystują. Nie mam tu na myśli konkretnie pana Żmudy. To są tylko takie generalne przemyślenia. Wydaje mi się, że w tym środowisku prawda wcale nie jest cnotą. Często chodzi tylko o wywołanie sensacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przebiegunowanie bedzie! I najlepsze ejst to, ze nie wiemy nawet w 1% jak to będzie wygladać. Geofizycy na mojej uczelni na podobne pytanie kręcą rezygnująco głową...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.03.2007 22:24

Witam wszystkich czytelników moich tekstów na w24! Mam nadzieję, że przynajmniej kilku z Was udało mi się nimi zainteresować i nie za bardzo "zanudzałem" Was przez ostatnie miesiące ;) , ale tym razem przerywam milczenie w komentarzach, gdyż postanowiłem odpowiedzieć na pytanie "wowes". No cóż, istotnie - jest pewien zaskakujący efekt uboczny mojej życiowej pasji, jaką jest badanie zjawisk niewyjaśnionych. Na czym on polega? Na ogromnym dystansie. Nie potrafię przejmować się ani bieżącą polityką, ani sprawami uznawanymi przez media za istotne. Pracuję jako dziennikarz i muszę być na bieżąco, ale poranną prasę przeglądam raczej z uśmiechem, a nie "przejęciem", jak często czynią to moi koledzy. No cóż... moim zdaniem media są w ogromnym błędzie, gdyż pomijają rzeczy najważniejsze. I nie chodzi mi o sprawę zbliżającego się na Ziemi przebiegunowania, ale w ogóle o poznanie prawdy o otaczającym nas świecie. Wiem, że to co widzimy to jedynie wierzchołek góry lodowej, jakim jest prawdziwy cel ludzkiego życia... Ale dość tej filozofii. Wrcając do Pana pytania - jestem absolutnym optymistą, jeżeli chodzi o naszą przyszłość. ;)
Te wszystkie katastrofy, o których Pan wspomina i które nas - obawiam się - czekają, to jedynie krótki przystanek na długiej drodze, a w czasie tych zmian Polska będzie potraktowana przez los w miarę łagodnie. Tak przynajmniej wierzę! A w ogóle to muszę Panu powiedzieć, że wiedza dotycząca sensu życia daje ogromny spokój i komfort... Ostatnio spotkałem się z moim przyjacielem z dawnych lat radia Zet, który przeżywa kryzys. Ma wspaniałą rodzinę, ogromne jak na warunki polskie pieniądze, jest sławny i powszechnie rozpoznawalny, ale mimo tego jest człowiekiem bardzo samotnym i nieszczęśliwym. Nie ma bowiem wiedzy o sprawach, w które nie wierzy z założenia, a które niosą ze sobą wiedzę konieczną do tego, żeby człowiek osiągnął spokój. Przemijanie przeraża go, ludzie których spotkał bardzo zawiedli. On po prostu nie jest jeszcze gotowy na tę wiedzę, może kiedyś... ;) W każdym razie ja Pana mogę zapewnić, że sypiam znakomicie!
A wszystkim czytelnikom radzę spokojnie obserwować to, co w najbliższych latach będzie się działo na świecie. A będą to rzeczy naprawdę ciekawe. Jeżeli coś Was niepokoi, postarajcie się do tego czegoś uśmiechnąć. Działa zawsze i pozbawia ten lęl negatywnej siły... Pozdrawiam Was wszystkich! RB

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za kolejny impuls do przemyśleń

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest jeszcze wiele zagadek, które zaprzątają umysły ludzi. myślę, że takie znaki, skądkolwiek pochodzą, nie są czynione bezpodstawnie. Oczywiście - można się z tego śmiać, ale można się także zastanowić... Ja sama zawsze bardzo sceptycznie podchodziłam do wszystkich zjawisk niewytłumaczalnych, ale od pewnego czasu zaczyna się to zmieniać. Myślę, że każdy z nas musi sie zetknąć z czymś, co go przerośnie, aby zatrzymał się i pomyślał. Bardzo ważna jest informacja, że jeżeli takie znaki na ciałach zwierząt pojawiały sie w przeszłości - oznaczały one jakiś przełom w dziejach ludzkości... co więc teraz?

Może warto przeanalizować, tak na zimno wydarzenia ostatnich lat? Począwszy od 11 września 2001?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.