Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36542 miejsce

Tajlandia: Turyści w niebezpieczeństwie?

Antyrządowy protest "czerwonych koszul" w Bangkoku trwa. O tym czy turyści są zagrożeni rozmawiamy z Christianem Lukey szefem www.sawadee.com, największego portalu turystycznego o Tajlandii.

Khao San Road w Bangkoku / Fot. Marek LenarcikAmbasady wielu krajów w tym Polski zaleciły turystom przebywającym w tej chwili w Tajlandii trzymać się z daleka od protestów, co brzmi jak rozsądna rada. Niektóre ambasady jednak poszły o krok dalej i zaleciły obywatelom swoich krajów rezygnację z wyjazdu do Tajlandii, o ile nie jest to absolutnie konieczne. Jakie jest Pana zdanie na temat tych ostrzeżeń?
Trzymanie się z dala od protestów to bardzo cenna rada. Dodałbym, że jeśli przypadkowo znajdziesz się w miejscu akcji nie rób zdjęć/filmów o politycznym charakterze. Zasadniczo ambasady muszą trochę przesadzać, aby nikt nie miał do nich pretensji jeśli coś złego się wydarzy. Jak widzieliśmy w kwietniu zeszłego roku demonstracja może wymknąć się spod kontroli, co na szczęście jak dotąd się nie wydarzyło. Ambasady nie mogą tego jednak przewidzieć, gdy wydają ostrzeżenia dotyczące podróży. Nie zgadzam się z opinią, że należy unikać podróży do Tajlandii. Kraj ma wiele międzynarodowych lotnisk jak np. Krabi, Puket, Samui, a akcja rozgrywa się jedynie w Bangkoku.

Wygląda na to, że polityczna niestabilność w Tajlandii jest bardziej widoczna w ostatnich latach, zwłaszcza po wojskowym zamachu stanu z 2006 roku. Jako wieloletni mieszkaniec królestwa z pewnością był Pan świadkiem wielu podobnych wydarzeń. W jaki sposób protesty jak te, które właśnie obserwujemy wpływają na życie rezydentów i turystów?
Kraj przechodzi wiele zmian, ale do czasu okupacji lotnisk przez “żółte koszule” w 2008 roku, a potem protestów “czerwonych koszul” nie widzieliśmy tu zbyt wielu demonstracji. Zjawisko jest dosyć nowe w porównaniu do wielu europejskich krajów. Ludzie rzadko wychodzą na ulicę w Tajlandii, choć historia ostatnich 20 lat pokazuje, że kraj jest podatny na częste zmiany rządów. Dla rezydentów niezwiązanych z polityką życie toczy się dalej tak, jakby nic poważnego się nie działo.

Gdy niestabilność w Tajlandii ląduje na czołówkach gazet turyści, którzy zarezerwowali wakacje lub po prostu planują tu przylecieć w tym roku zadają sobie fundamentalne pytanie: czy to jest bezpieczne? Co by Pan powiedział osobom martwiącym się o swoje bezpieczeństwo w królestwie?
To zależy od nagłówków w gazetach. W tym momencie nie ma przemocy i protesty są rozumiane jako wewnętrzne problemy Tajlandii. Akcja nie jest skierowana przeciwko turystom jak miało to miejsce w przypadku zamachów na Bali w Indonezji czy porwań na Filipinach. W połączeniu z gospodarczą niepewnością potencjalni turyści powinni pomyśleć dwukrotnie zanim zdecydują się na przyjazd. Niewykluczone, że dostawcy zaoferują świetne promocje, aby wypełnić puste pokoje czy miejsca w samolocie w ostatniej chwili. Moje wrażenie po ostatnich międzynarodowych targach w Berlinie jest takie, że bieżące problemy polityczne nie trapią biznesów turystycznych i umysłów konsumentów. Obie strony zmagają się raczej z wyzwaniami stworzonymi przez trudną sytuację gospodarczą na świecie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

e tam Beato, opowiadasz bajki jakieś. Sam odświeżam nasze artykuły, żeby niby popularne były ;-) Ps. dzięki za motywujące słowa!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poza tym widać po liczbie odsłon, że czytelników link jednak interesuje to, co dzieje się w Bangkoku :))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie interesują wydarzenia, które teraz się dzieją w Tajlandii - i to właśnie dzięki Madzi i Markowi. Z wielką przyjemnością czytam wszystko co piszecie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

mniej sie dzieje na ulicach, za to w parmencie cos sie w koncu ruszylo - przewodniczacy opozycji zglosil interpelacje o przesluchanie rzadu w prawie protestow, ktora zostala przyjeta przez przewodniczacego parlamentu. Rzad odmowil przesluchania, twierdzac, ze poniewaz protesty jeszcze trwaja, to wszystko zwiazane z nimi jest objete tajemnica. Nastepnie jeden z parlamentarzystow rzadowych zabral sie do rekoczynow i zostal wyrzucony z sali obrad, a reszta partii wyszla na korytarz razem z nim. Poniewaz nie bylo kworum, obrady zostaly przerwane po niecalych 6 godzinach.

slowem, rzad broni sie "recami i nogami", zeby nie doszlo do glosowania nad wotum nieufnosci i rozpisaniem nowego parlamentu.

reputacja rzadu spadnie na arenie miedzynarodowej w przyszlym tygodniu, bo nie wywiaze z obiecanego ratyfikowania przez parlament jednej z umow panst ASEAN. Tajlandia jest jedynym krajem, ktora jeszcze jej nie ratyfikowala.

specjalne posiedzenie obu izb parlamentu, wyznaczone na ubiegly wtorek wlasnie w celu ratyfikacji umowy, nie doszlo do skutku, bo parlamentarzysci zbojkotowali posiedzenie (obawiali sie rozwiazania parlamentu) i nie bylo kworum.

polscy parlamenrarzysci moga sie jeszcze wiele nauczyc od swych tajskich odpowiednikow, jak siedziec przy korycie na wiecznosc

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ josef - widać zainteresowała cię na tyle, że wszedłeś i skomentowałeś ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie dajcie już sobie siana z tym Bangkokiem. Nakręcacie się nawzajem Szanowni Autorzy komentarzami. Jak macie kaprys pokonwersować, to zróbcie to na privie. Tajlandia interesuje polskiego czytelnika tylko nieco. O in vitro komentarze się nie pojawiają, a zawracacie głowę czymś niewiele absorbującym. Stop Tajlandii na link przynajmniej do czasu gdy będzie się działo coś naprawdę ciekawego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A widzisz, ja tam moim nie odradzam, a szykują się na kwiecień. Jak nie zablokują lotniska to będzie ok.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No jasne, pamiętam jak wyglądały okolice Khao San Rd. w niedzielę. Christian ładnie wyjaśnia jak należy odbierać ten protest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.