Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27079 miejsce

Tajlandia w Hydrozagadce

W czwartek 15 maja w warszawskiej Hydrozagadce pojawi się nowa galeria. Na ścianach tego praskiego klubu zawisną zdjęcia z Tajlandii.

Art Rozbiewski / Fot. archiwum prywatne autoraDwa dni przed tym wydarzeniem spotkałam się z Artem Rozbiewskim, autorem prezentowanych prac, aby porozmawiać o Tajlandii oraz o fotografii.

Aż tak bardzo zachwyciła Cię Tajlandia, że wybrałeś się tam po raz drugi?
– Pierwszy raz w Tajlandii byłem przejazdem w drodze do świątyń Angkorskich. Czułem niedosyt i dlatego ostatni wyjazd poświęciłem na zwiedzanie samej Tajlandii. Przyjazne uśmiechy, pomocni ludzie, którzy nawet jeśli słabo posługują się angielskim, są w stanie narysować mapę z trasą do hotelu, którego właśnie szukasz. Tajlandia to miejsce kontrastów. W Bangkoku, obok siedmiopasmowych ulic są wszędobylskie szczury, a warunki sanitarne są na skrajnie niskim poziomie. Tajlandia to oczywiście słońce, którego tak brakuje nam w zimie i widoki zapierające dech w piersiach.

Wodny targ niedaleko Bangkoku. / Fot. Art RozbiewskiNa Twoich zdjęciach oprócz widoków goszczą też ludzie. Lubisz obserwować ludzi?
– Moja pierwsza wystawa była poświęcona ludziom. Staram się chwytać ludzi w ich codziennych zajęciach. Ta zwyczajna codzienność jest tak inna od naszej, że uwielbiam ją uwieczniać. Ludzie tworzą klimat tych wszystkich miejsc i stąd tak wiele mam portretów.

Czy nawiązujesz z nimi kontakt?
– Raczej nie. Moje wyjazdy to bardziej podpatrywanie świata niż jego analizowanie. Oczywiście często rozmawiam z ludźmi, ale są to błahostki. Książki z tego nie napiszę (śmiech).

Czy podczas którejś z wypraw przydarzyła Ci się jakaś mrożąca krew w żyłach przygoda?
– Mrożąca krew w żyłach to raczej dużo powiedziane, ale moja przygoda z mafią na granicy kambodżańsko-tajlandzkiej nie należała do miłych. Wolę nawet o tym nie opowiadać, bo był to wynik mojej głupoty i łatwowierności. Lżejszy kaliber to nałogowe gubienie się. Na Kubie tak się zawieruszyłem, że musiałem krzyczeć o pomoc. Hiszpańskiego słówka “pomocy” nie zapomnę nigdy.

Drewniany most w drodze nad rzekę Kwai. / Fot. Art RozbiewskiCo chcesz przekazać poprzez swoje zdjęcia?
– Inny świat. Chcę pokazać miejsca, dzięki którym czerpię tyle radości z życia. Staram się także zwrócić uwagę na ogromną biedę w tych egzotycznych miejscach. Wiele mam na ten temat opowieści. Straszne to i smutne szczególnie gdy wracam do naszego konsumenckiego świata.

Czy swoje fotografie traktujesz jako sztukę?
– Bardziej jako hobby, zabawę. Wciąż staram się osiągnąć perfekcyjną technikę i myślę, że już jestem całkiem blisko. Nie traktuje tego ze zbyt artystycznym zadęciem. Spełnieniem byłoby połączenie podróżowania i zarabiania w ten sposób pieniędzy.

Co czujesz fotografując?
– I to jest chyba najważniejsze pytanie. Dla mnie fotografowanie to taka adrenalina jak dla innych sporty ekstremalne. Po powrocie do domu nie obrabiam zbyt wielu zdjęć z danego wyjazdu, bo sam moment, ten pstryk są dla mnie najważniejsze.

Świat w obiektywie. / Fot. Art RozbiewskiZawodowo zajmujesz się grafiką. Czy praca grafika wpływa na jakość Twoich zdjęć?
– Zapewne tak. Z grafiką związany jestem bardzo długo co kształtuje pewną wrażliwość na formę. Praktycznie nie kadruję zdjęć, robię je na "gotowo”. Przydaje mi się staranne dobieranie kompozycji, a robię to przecież zawodowo.

Czy do Twoich zdjęć wkrada się dużo komputerowej obróbki?
– Komputer jest moją ciemnią - takie mamy czasy. I nie mam z tego powodu kompleksów. Jestem twórcą zdjęcia od jego początku do końca, a samej ingerencji w materiał elektroniczny jest bardzo mało. Oceniam to zaledwie na kilka procent. To chyba niewiele.

Co jest ważniejsze: panowanie nad aparatem fotograficznym czy komputerem?
–Nad aparatem. Liczy się oko. Technika to już rzemiosło.

Złoty Budda. / Fot. Art Rozbiewski- Ile zdjęć przywozisz z trzytygodniowej wyprawy?
– Kilkaset. Traktuję to w reporterski sposób i cieszę się gdy mam 10 procent dobrego materiału. Powoduje to, że w podróży obładowany jestem sprzętem elektronicznym. Oprócz aparatu i szkieł, karty i dyski to ekwipunek obowiązkowy.

Na wystawie będzie dziewięć fotografii. Jaki był klucz wybrania tych, a nie innych zdjęć. Sam dokonałeś wyboru czy radziłeś się znajomych?
– To był koszmar. Nie wiem czy udało
mi się dokonać dobrego wyboru. Początkowo chciałem zaprezentować zdjęcia samej przyrody, ale presja znajomych by pokazać ludzi była wielka... Musiałem ustąpić (śmiech).

Twoje ulubione zdjęcie?
– Moim faworytem jest „Złoty Budda”. Tego zdjęcia nie chciałbym nikomu sprzedać.


Świat w obiektywie
Wernisaż: 15 maja 2008r., godz: 20.00
Zdjęcia można oglądać do końca czerwca
Klub Hydrozagadka, ulica 11 Listopada 22, Warszawa
Strona Art Rozbiewskiego

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Klara, w takim razie do jutra :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+++ też bym się wybrała :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry, sensowny wywiadzik. Bardzo ciekawy, podoba mi się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobry wywiad

Komentarz został ukrytyrozwiń

o, wybiorę sie obejrzec, mam akurat wolny wieczór:)

plósior za wywiad, zainteresowałam sie, czyli efekt jest:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ dla autora

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duży plusior za ciekawy materiał

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.