Facebook Google+ Twitter

"Tajny dziennik" Mirona Białoszewskiego. Zapiski szczere i naturalne

"Tajny dziennik" Mirona Białoszewskiego został okrzyknięty wydarzeniem literackim 2012 roku. I rzeczywiście jest to premiera znacząca. Nie co dzień bowiem mamy okazję poznać świat oczami tak znaczącej literackiej osobowości.

 / Fot. Wydawnictwo ZnakTadeusz Sobolewski, biograf i przyjaciel poety przypuszcza, iż powodem pisania dziennika było podejrzenie Białoszewskiego, że jest inwigilowany przez SB. Chciał pokazać, że jako człowiek uczciwy nie ma niczego do ukrycia. I rzeczywiście, Białoszewski nie ukrywał ani swoich preferencji seksualnych, lekomanii, ani też kontestacji systemu. Odkrywał się cały przed tymi, którzy mieli ten dziennik przeczytać.

Czytanie osobistych zapisków jest swego rodzaju wchodzeniem w czyjeś życie. Piszący dzienniki wiedzą o tym i poddają je swoistej autocenzurze tak, byśmy mimo wszystko oceniali ich pozytywnie. Jest to oczywiście normalne, każdy z nas jest bowiem kimś lepszym w spisanym przez siebie życiorysie. Na tym tle dziennik Białoszewskiego jest jednak ewenementem. Twórca „Pamiętnika z Powstania Warszawskiego” stara się nie wybielać swojej osoby; jego zapiski są szczere i naturalne.

W samym dzienniku możemy dostrzec pozorny chaos. Poeta opisując swój dzień powszedni często odnosi się do swej przeszłości i precyzyjnie opisuje niektóre, pozornie nieistotne wydarzenia, mające miejsce kilkanaście lat wcześniej. Do tego ważne wydarzenia mieszają się ze sprawami dnia codziennego, jak wybita szyba na półpiętrze bloku na warszawskim „Chamowie”, hałaśliwi sąsiedzi czy problemy z zaopatrzeniem. Ten chaos jednak świadczy o autentyczności dziennika, o tym, że nie został on wyreżyserowany dla potomnych, jako swoisty pomnik postawiony samemu sobie przez piszącego.

Czytelnik, który zdecyduje się na czytanie "Tajnego dziennika" musi być przygotowany na kilka wieczorów lektury nie tylko tekstu, ale i przypisów pod nim, stanowiących zresztą swoisty przewodnik po literackiej Polsce lat siedemdziesiątych XX wieku. Pozostaje tylko dodać, że „Tajny dziennik” najlepiej czytać przy muzyce poważnej, którą tak kochał Białoszewski.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

jakoś to przeżyję.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jürgen
  • Jürgen
  • 25.03.2012 11:53

Panie Adamie Kraszewski czy Mirosław Kraszewski jest z Panem spowinowacony.On pisze o Filipie ale to jest kłamca i oszczerca .Jeśli jednak to o Panu pisze to współczuje Panu takiego ojca .
Co do tekstu to całkiem , całkiem .Samo nazwisko zniechęca i to bardzo mocno .Sorry .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.