Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

878 miejsce

Tajny kompleks pod Pałacem Kultury!

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-10-22 00:02

W Bukareszcie odkryto sieć tuneli zbudowanych dla Nicolae Ceausescu. Kiedyś podejrzewałem, że podobnie jest w Warszawie. I – niech Bóg mi wybaczy – próbowałem to sprawdzić...

Mam własną galerię potworów. Tak nazywam ludzi, którzy wykazali się największym okrucieństwem i Nicolae Ceausescu /zdjęcie archiwum autora/jednocześnie wpływali na miliony ludzi. Interesuję się ich życiem, zbieram książki i filmy dokumentalne. Myślicie, że na pierwszym miejscu jest Hitler? Owszem, Adolf jest w ścisłej czołówce, ale zdecydowanie wyprzedza go Stalin, u którego w okrucieństwie i bezwzględności przywódca III Rzeszy mógłby być co najwyżej uczniem!


Wśród tych ponurych postaci znajduje się także Nicolae Ceausescu, prymityw i bandyta, który razem z żoną Eleną zamienił Rumunię na wiele lat w prywatny folwark. Kiedy w 1987 roku wstąpiłem do tajnej polskiej organizacji „Pomoc Narodowi Rumuńskiemu” nie przypuszczałem, że już dwa lata później „Słońce Karpat” (tak się kazało tytułować to bydlę) zostanie rozstrzelany po udaremnieniu haniebnej próby ucieczki z kraju. W latach 80. w Rumunii pojawiały się pogłoski, że pod Bukaresztem jest podziemna sieć komunikacji wybudowana specjalnie dla Ceausescu. Ta tajemnicza historia znalazła swoje wyjaśnienie w ostatnich dniach, kiedy to świat obiegła informacja o podziemnej sieci metra rumuńskiego dyktatora. „Słońce Karpat” i jego familia mieli do dyspozycji prywatną linię metra, która miała długość ponad 10 kilometrów i którą Ceausescu mógł błyskawicznie ewakuować się z Bukaresztu. W latach 80. wojska inżynieryjne wykopały kilkukilometrowy tunel pod Bukaresztem, w którym mogły poruszać się samochody przywódcy rumuńskiego proletariatu. Przy okazji okazało się, że pod „Pałacem Ludu” (siedzibą ówczesnych władz komunistycznych) znajduje się czteropiętrowy schron atomowy, w którym mogło przebywać jednocześnie kilkaset osób!

Kiedy kilka dni temu przeczytałem tę informację, natychmiast przypomniał mi się wstydliwy incydent z mojego życia, kiedy to na własną rękę próbowałem zweryfikować legendy o istnieniu tajnego tunelu... w Warszawie!

Wejście pod Pałacem Kultury

Do akcji szykowaliśmy się tygodniami. Plan był prosty – tajnym tunelem przedostać się do gmachu KomitetuPałac Kultury i Nauki /zdjęcie RB/ Centralnego PZPR. Powtarzane szeptem legendy mówiły, że w tunelu tym jest kolejka wąskotorowa, którą towarzysze z KC mogli się błyskawicznie ewakuować do gigantycznego schronu atomowego pod Placem Defilad... Według zebranych przez nas informacji wejście do tunelu miało znajdować się w podziemiach Pałacu Kultury, do których trzeba było się jakoś włamać. Miałem aparat fotograficzny i chciałem zdokumentować to wydarzenie i tym samym przejść do historii Niepodległej Polski. Inspiracją dla mnie był film „Poszukiwacze Zaginionej Arki”, więc wzięliśmy podobny jak miał Indiana zestaw narzędzi. Sznur, łom, kilof, dłuto i młotek, a także kilka latarek. Oczywiście w oficjalnej prasie nie mogłem znaleźć żadnych informacji o istnieniu takiego podziemnego kompleksu, więc oparłem się na intuicji. Myślałem, że jest niezawodna, ale... no cóż, myliłem się!


Któryś z moich uniwersyteckich kolegów wprowadzonych w plan naszej ekspedycji doradził mi, żebyśmy spróbowali przebić się do esbeckiego tunelu od strony tzw. Trybuny Honorowej na Placu Defilad. Tak nazywano lekkie podwyższenie, na którym stawali pierwsi sekretarze partii Trybuna Honorowa na Placu Defilad zdj. autorprzyjmujący przed Pałacem Kultury w Warszawie pochody pierwszomajowe. Ciekawe, że na Trybunie Honorowej znajdował się tajemniczy otwór, który był przykryty betonowymi płytami. Byłem pewien, że gdzieś pod spodem musi znajdować się wejście do tunelu prowadzącego do bunkra przeciwatomowego pod Pałacem Kultury, którego istnienia byłem pewien. Razem z Arturem, moim kolegą z podwórka, ustaliliśmy wspólną wersję wydarzeń na wypadek, gdyby złapała nas milicja. Przez kilka dni czekaliśmy na deszcz, który miał być naszym sprzymierzeńcem. Kiedy wreszcie któreś nocy nad Warszawą rozpętała się prawdziwa burza, postanowiliśmy uderzyć. Na wszelki wypadek powiedziałem mamie, że wyjeżdżam i gdybym nie wracał, to w kopercie na biurku jest list z adresem, gdzie jestem... Bałem się, że możemy w tych piekielnych lochach ugrząźć na wieki, albo – co gorsza – natrafić na zapory podłączone do wysokiego napięcia, albo zaminowane przez SB pułapki. Tak, byłem zabawnym, młodym człowiekiem z dużą fantazją...

Jak to... zwykły kibel?!

W całkowitych ciemnościach w strugach jesiennego deszczu udało nam się odsunąć betonowe płyty i przed naszymi oczami ukazały się schody prowadzące w dół, na których końcu znajdowały się solidne, dębowe drzwi. Drżącymi z emocji rękami podważyłem je łomem, a następnie potraktowałem „z kopa”. I tak znaleźliśmy się w tajnym pomieszczeniu, które znajdowało się pod Trybuną Honorową.


Był to rodzaj luksusowego saloniku, w którym mogli odpocząć komunistyczni bonzowie, kiedy zmęczyli się od pozdrawiania robotniczych mas wymachujących im w podzięce czerwonymi goździkami... Zaskoczyła mnie łazienka z wyjątkowo koszmarnymi sedesami, które były zrobione „na radziecką modłę”. Wszystko było zniszczone i zapuszczone, robiło przygnębiające wrażenie. W oczy rzucał się brak gustu i typowo komunistyczny styl. Pamiętam, że gdzieś na podłodze znalazłem leżącą Trybunę Ludu (oficjalną gazetę Autor felietonu na schodach do podziemnego saloniku /październik 2006/komuny), którą natychmiast schowałem do plecaka. Liczyłem, że będzie ona cenną pamiątką dla potomnych, którzy kiedyś o naszej ekspedycji przeczytają w podręcznikach historii...


Tymczasem szukaliśmy tunelu prowadzącego do podziemnego kompleksu, którego „za Chiny Ludowe” nie mogliśmy znaleźć! Oprócz kilku pomieszczeń gospodarczych (w jednym była połamana szczotka!) nie było wejścia do żadnego tunelu czy tajnego bunkra. Nasza eskapada zakończyła się całkowitą klapą, a jej jedynym rezultatem była owa Trybuna Ludu z 1973 roku, którą przechowuję do dzisiaj. Sprawa podziemnych tuneli pod Warszawą nie dawała mi spokoju i kiedy zostałem dziennikarzem, postanowiłem oficjalnie zwrócić się do władz PKiN w Warszawie z prośbą o ujawnienie, czy pod Pałacem jest...


Okazało się, że nie byłem pierwszy, który chciał sprawdzić te plotki. Bardzo miła starsza pani pełniąca rolę kronikarza Pałacu Kultury wyjaśniła mi, że – owszem – pod najsłynniejszym w Warszawie wieżowcem są dwukondygnacyjne podziemia, ale nic jej nie wiadomo, aby mogły być używane jako „bunkier”. Na moje pytanie o tunel łączący Pałac z Komitetem Centralnym (dziś Centrum Finansowe u zbiegu Nowego Światu i Alei Jerozolimskich) padła odpowiedź, że jest to tylko legenda. Czy w takim razie gmach Pałacu Kultury kryje w sobie jakąś zagadkę? Owszem, nawet kilka. Przykład? W podziemiach PKiN są zatrudnione 24 koty, którym przysługują przydziałowe porcje karmy. Ich zadaniem jest walka z myszami, ale to... historia na zupełnie inny felieton.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Marcin
  • Marcin
  • 15.04.2011 03:05

Z tunelu kolejowego są dwa wyjścia "normalne" są to schody które prowadzą do przejścia podziemnego koło Rotundy i w okolice KC (metalowa płyta w chodniku przy samej ulicy). Są jeszcze dwa wyjścia w postaci drabin zakończonych włazami w ulicy (Al. Jerozolimskie) - jeden na wysokości Smyka, a drugi nie wiem gdzie. Innych wyjść z tunelu nie ma na stronę południową. Uczestniczyłem kiedyś w pieszej wycieczce od stacji Śródmieście do Powiśla - wszyscy szukaliśmy przejścia do KC, nie dowierzając przewodnikowi z PKP PLK, który nam mówił, że tunel do KC do bajka. Nie zwiedzaliśmy tunelu dalekobieżnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
zonk
  • zonk
  • 01.04.2011 00:12

No patrz pan a dyrektor PKiN w 2007 powiedział: "na plac budowy podjeżdżały pociągi. Woziły materiały budowlane. A bocznica kolejowa została, ale ją zamurowano i nie ma już dojazdu do Pałacu.
To ślepy tor. Teraz nie dojedzie tam żaden pociąg." a paniusia zatem chyba nienormalna czy co skoro mądrzejsza od dyrektora, zatem przestańcie robić z ludzi głupków bo tunel jest co potwierdził w 2007 dyrektor PKIN i żadne brednie jakiejś paniusi co to wie tyle ile zje tego nie zmienią...

Komentarz został ukrytyrozwiń
maciek zet
  • maciek zet
  • 22.03.2011 21:13

tunel z kc jest tylko do piwnicy jednej z kamienic na ul Smolnej ale można z niego wejść do tunelu kolejowego i wyjść w dowolnym miejscu wyjściem ewakuacyjnym .Też w latach 70-tych łaziłem gdzie się dało.Jedyne ciekawe lochy jakie poznałem to kompleks tuneli łączących cytadele z czasów carskich.Jedno wejście było obok PWPW a drugie w okolicy stadionu Polonii-ale wtedy obiekty te należały do wojska i wejście tam było dużym ryzykiem.Po wybudowaniu wieżowca Intraco podniosła się woda gruntowa i chodziło się niezbyt przyjemnie.Człowiek który pokazał mi te lochy opowiadał że w czasie powstania nosił broń z puszczy kampinowskiej na starówkę ale nie wiem czy to było możliwe .Jeden z tych tuneli przecięto budując metro w okolicy placu Wilsona-podobno łączyły Modlin z cytadelą(pod Wisłą).

Komentarz został ukrytyrozwiń
Rok
  • Rok
  • 21.02.2011 20:52

Artykuł niczego nie udawadnia. Wyprawa oparta była na dobrych chęciach i to trzeba pochwalić. Ale reszta to już tylko dziecinada. Szkoda długiego komentarza. Dla pobudzenia wyobraźni mogę podac bardziej przyziemny fakt dotyczący podziemnych korytarzy ale z Gdańska. Z budynku biurowego Stoczni Północnej jest wyprowadzony ślepy, niedokończony korytarz w kierunku przystanku PKP.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jak to... zwykły kibel?!" - jaki kraj takie tunele chciałoby się rzec. :) Ale co tam, grunt to przygoda!!! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

DZięki, zrobione

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.