Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8717 miejsce

"Tajny współpracownik" na Scenie Faktu

Studium człowieczeństwa i analiza powolnej, ale następującej z każdym dniem utraty tożsamości - tak można określić przesłanie premierowego spektaklu Sceny Faktu TVP „Tajny współpracownik” Cezarego Harasimowicza, w reżyserii Krzysztofa Langa.

Przyznam, iż jest to spektakl o wielu sensach, który skłonił mnie do tylu przemyśleń, że zapewne recenzja ta będzie ich zaledwie skrótowym zarysem.
Cezary Harasimowicz i Krzysztof Lang, przedstawili bowiem zapomnianą już niekiedy PRL - owską rzeczywistość, polską codzienność z przełomu lat 40. i 50., przywołując historię tym bardziej wstrząsającą, że prawdziwą, opowiadającą o losach agenta, który poprzez swoją pracę na rzecz Urzędu Bezpieczeństwa, przyczynił się do uwięzienia i skazania na śmierć wielu ludzi.
W głównej roli - Mieczysława Białasa - wystąpił debiutant, student warszawskiej Akademii Teatralnej - Mateusz Banasiuk.

Historia życia bohatera jest porażająca, przykuwa uwagę szczególny sposób jej prezentacji, dodający całości głębi. Głównego bohatera poznajemy dokładnie w dniu jego śmierci – 16 grudnia 1981 roku, jako starszego pana (w tej roli Stanisław Banasiuk) o dobrotliwym spojrzeniu, który siedzi przy lampie, w przeciętnym mieszkaniu z tamtych czasów, oglądając w telewizji przemówienie generała Jaruzelskiego.
W pewnej chwili bohater spogląda za siebie, a przed oczyma staje mu widok zamordowanego przez bezpiekę brata Stanisława. Owo spojrzenie wstecz ma charakter głębszy, metaforyczny – to symbol, swoisty zwiastun retardacyjnej części sztuki.

Rubikon dzieciństwa
We wspomnieniu widzimy Mietka z roku 1949, jako 14–letniego chłopca, opłakującego śmierć brata, zamordowanego przez bezpiekę i rozgoryczonego dewastacją grobu zmarłego, dokonaną przez komunistów. Towarzyszymy mu w czasie aresztowania matki (Anna Tomaszewska), jej procesu i skazania na 3 lata więzienia za utrzymywanie kontaktu z partyzantami z 6 Brygady Wileńskiej, by znaleźć się z nim wreszcie w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa w Warszawie.
Tam, 26 marca 1950 roku, w czasie brutalnego przesłuchania, poprzez fizyczną przemoc (rażenie ostrym światłem po oczach, uderzenia w brzuch, szarpanie za włosy czy sadzanie na odwróconym krześle i „nabijanie” na nogę stołka) oraz psychiczne manipulacje ubeków, oparte na grze „dobry ubek – zły ubek”, został zwerbowany jako tajny współpracownik.

Wstrząsający jest ten obraz i metody łamania młodego człowieka, zmuszanie go do współpracy z bezpieką.

Od lewej - Piotr Grabowski, Mateusz Banasiuk i Jakub Snochowski (fot. Jan Bogacz, TVP) / Fot.  Jan Bogacz TVP - materiały promocyjne TVP Oprawcy (nie waham się użyć tutaj tego słowa), bazują bowiem na podstawowych i najbardziej niewinnych uczuciach chłopca: miłości do rodziny, patriotyzmie, wrażliwości na poezję. Modelowy mechanizm „przerabiania” sposobu myślenia Mieczysława opiera się o ideowe tłumaczenie wolności Polski i braku potrzeby buntu czy walki; nastawianie przeciwko bratu, którego partyzancka działalność spowodowała rzekomo uwięzienie matki; zastraszanie czy wreszcie odwoływanie się do wrażliwej, poetyckiej natury Mietka, poprzez czytanie sugestywnych fragmentów wierszy Władysława Broniewskiego, ulubionego poety chłopca, wychwalającego rewolucję słowami: „Kłaniam się rosyjskiej rewolucji / czapką do ziemi, / po polsku; / radzieckiej sprawie”.
Ubecy stosują chwyt ideologiczny, stwierdzając: „Towarzysz Broniewski stoi po właściwej stronie. A był kiedyś po niewłaściwej stronie, za Piłsudskim”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.