Facebook Google+ Twitter

Tak niewielu, którym zawdzięczamy tak wiele

W historycznych opisach wojennych starć niemieckiego Luftwaffe i brytyjskiego RAF-u z roku 1940 pomijane są nazwiska szeregowych pilotów, od których zależało przecież najwięcej. Zwłaszcza tych, którzy nie walczyli za swój kraj.

Okładka polskiego wydania książki "Tak niewielu" Alexa Kershawa. / Fot. Wydawnictwo ZnakAlex Kershaw w książce pt. "Tak niewielu", która pojawiła się w Polsce w listopadzie, opowiada właśnie o tych pilotach, którzy brali udział w Bitwie o Anglię, jednak nie byli ani Niemcami, ani Anglikami. Oprócz wielu Polaków i Rumunów w tej powietrznej bitwie uczestniczyli Amerykanie, którzy "sprzeciwili się ojczyźnie, by walczyć z Hitlerem".

Alex Kershaw, aby dowiedzieć się jak najwięcej o młodych, butnych i żądnych przygód Amerykanach, dociera do niezliczonej ilości materiałów. Rozmawia z rodzinami pilotów, wynajduje skrawki artykułów prasowych z tamtych lat, czyta biografie i książki, a nawet dzienniki pokładowe, które okazują się najlepszym i najdokładniejszym źródłem informacji o samych lotnikach, zarówno amerykańskich zaciągniętych do RAF-u, jak i niemieckich walczących w oddziałach Luftwaffe. Pod względem merytorycznym książka jest doskonała. Z tej fascynującej powieści najwięcej dowiadujemy się o Eugenie Tobinie, pseudonim "Red" (to zasługa jego włosów w kolorze miedzianym), Arthurze Donahue oraz o najniższym ze wszystkich pilotów RAF-u - Vernonie Keough, posiadającym pseudonim "Shorty". Oprócz nich poznajemy również historię Mistrza Olimpijskiego z roku 1928 i 1932 w bobsleju, Billy'ego Fiske'a, który zaciągnął się jako pierwszy Amerykanin do Królewskich Sił Powietrznych (RAF) i jako pierwszy zginął.*

Z książki tej dowiadujemy się również w jakich okolicznościach podpisywano akt kapitulacji Francji, co myślał i jak zachowywał się Churchill w chwili ataku na jego ojczyznę i podczas trwania walk. Dowiadujemy się wiele o Hermanie Goringu, niemieckim dowódcy lotnictwa wojskowego, którego podwładni nazywali "grubasem". Nie pozostaje nam obca historia asów Luftwaffe, Adolfa Galland'a i Wernera Moldersa, którzy do śmierci przeganiali się ilością zestrzelonych samolotów armii brytyjskiej. Poznajemy kulisy powstania pierwszego, w pełni amerykańskiego, dywizjonu 71. Autor książki nie umniejsza również roli polskich pilotów. W książce czytamy o znakomitych pilotach Tadeuszu Nowierskim i Piotrze Ostaszewskim. Znajdziemytakże wspaniałe, oddające dynamizm akcji opisy powietrznych walk.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Mariusz Marzec
  • Mariusz Marzec
  • 24.03.2011 21:46

Adolf Galland zmarł w 1996 roku więc raczej nie uganiał się do śmierci za alianckimi samolotami. Werner Molders zginął w listopadzie 1941 roku podczas lotu jako pasażer na pokładzie HE 111. Na fronce zachodnim uzyskał 68 zwycięstw w walkach powietrznych. Natomiast RAF był miejscem gdzie pod sztandarami albionu walczyli ludzie ze wszystkich stron świata. Podziwiać należy hart ducha i siłę woli tych , którzy obchodząc wszelkie przeszkody włączali się do walki z faszyzmem. Z pewnością książkę przeczytam;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Za tekst, ale przede wszystkim za decyzję o napisaniu o tej książce, bo jest tam sporo faktów, które dotąd nie były znane powszechnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.12.2008 22:23

(+) ciekawe...

Komentarz został ukrytyrozwiń

ze znawstwem, interesująco+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.