Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

40397 miejsce

Tak się bawi, tak się bawi Hiszpania! Reportaże Katarzyny Kobylarczyk

Każdego roku do Hiszpanii wyjeżdżają turystycznie tysiące Polaków. I wydawać by się mogło, że ten kraj znamy dość dobrze. Jednak lektura książki Katarzyny Kobylarczyk "Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty", że nic bardziej mylnego...

Okładkę książki zaprojektowała Agnieszka Pasierska. / Fot. www.czarne.com.plWędrówka znanej reportażystki, przez kilka lat związanej z "Dziennikiem Polskim", a publikującej także w "Gazecie Wyborczej" i "National Geographic Traveler", po ojczyźnie Cervantesa odbiega zdecydowanie od tradycyjnych tras wybieranych przez coraz liczniejszych turystów odwiedzających Hiszpanię. Troszkę przez zbieg okoliczności Katarzyna Kobylarczyk i towarzysząca jej osoba (osoby? - autorka często używa formy "my") postanawia wędrować szlakiem hiszpańskich fiest. Oczywiście nie wszystkich, bo tych w Hiszpanii jest, jak obliczył w książce "Rebelia świętowania. Historia fiest iberyjskich" niejaki Demetrio E. Brisset, około trzynastu tysięcy (sic!). Wiele z nich odbywa się w okolicach Świąt Wielkiej Nocy, siłą rzeczy więc autorka zbioru reportaży z lat 2009 - 2011 zatytułowanego "Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty" nie mogła we wszystkich uczestniczyć. Stara się przedstawić te co bardziej oryginalne, z reguły organizowane na prowincji, w miejscowościach, o istnieniu których wiedzą chyba tylko tubylcy i osoby szczególnie Hiszpanią zainteresowane. Jesteśmy zatem dzięki autorce świadkami landrynkowej bitwy, obrzucania się zdechłymi szczurami lub błotem, podpalania fallasów czyli styropianowych ogromnych figur, spotykamy chłostających się niczym w średniowieczu pokutników, uczestniczymy w łowieckich mistrzostwach Hiszpanii, w biegach z figurami świętych i oczywiście w gonitwach byków, z tą w Pampelunie na czele (przy okazji Kobylarczyk informuje czytelników, że podobne encierros odbywają się w siedmiu tysiącach hiszpańskich miast).

Ale opis fiest, choć dominujący w książce, nie wyczerpuje jej zawartości poznawczej. Katarzyna Kobylarczyk zamieszcza tu także udokumentowane historycznie fakty z przeszłości odwiedzanych rejonów (głównie Kastylii, Katalonii i Andaluzji), które legły u podstaw lokalnych świąt i zwyczajów (czasami bardzo absurdalnych, a zawsze osobliwych), przytacza też legendy, które wciąż są żywe wśród mieszkańców hiszpańskiej prowincji. Ludzie nie zajmują jednakowoż w reportażach Kobylarczyk szczególnie eksponowanego miejsca, najczęściej są dla reportażystki jedynie źródłem informacji. Choć zdarza się czasami, że autorka nie notuje ich wypowiedzi, do czego się przyznaje czytelnikowi. Czasem wręcz obcesowo wyznaje, że nie warto było. Ten brak zwyczajowej dociekliwości reporterskiej wydaje się być oryginalnym zamysłem Katarzyny Kobylarczyk, podobnie jak pomysł przemierzenia Hiszpanii szlakiem fiest. Ten sposób narracji (plus częste bezpośrednie zwroty autorki do czytelnika) sprawia też, iż książka ma charakter towarzyskiej opowieści, jaką wielu z nas snuje po zagranicznych czy krajowych wojażach. Dlatego tym bardziej warto sięgnąć po zbiór opublikowany przez Wydawnictwo Czarne.

Katarzyna Kobylarczyk, Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2013

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dziękuję. Świetna rekomendacja, skłaniająca do lektury! Przyznam, że jestem poruszona dużym zainteresowaniem "Pyłem landrynek", jak i świadectwami lektury spełniającej oczekiwania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.