Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33243 miejsce

Taka inna choinka

Co roku w Społecznym Gimnazjum nr 20 w Warszawie odbywa się choinka dla dzieci czeczeńskich. Przyjeżdżają maluchy z kilku ośrodków dla uchodźców. Imprezę przygotowują wolontariusze.

 / Fot. Aga Viburno Punktualnie w samo południe wybrałam się do jednej z warszawskich szkół na spotkanie z dziećmi uchodźców. Przed szkołą stoi wielki autokar. Pusty. Kierowca spokojnie przegryza drugie śniadanie.

W szkole od wejścia wita mnie gwar dziecięcych okrzyków. Spotykam jednego z organizatorów dzisiejszej imprezy. Daniel Wołowiec zajmuje się prowadzeniem świetlicy dla dzieci uchodźców.
- Panie Danielu, co się tutaj dzisiaj dzieje?
- W społecznym gimnazjum nr 20 organizujemy dzisiaj choinkę, świąteczne spotkanie dla dzieci różnych narodowości. Są dziś u nas dzieci z ośrodka z Bielan, Dębaka, z Siekierek. Przygotowaliśmy dla nich mnóstwo atrakcji. Jest sporo urządzeń rekreacyjnych. Na sali gimnastycznej przygotowano zjeżdżalnie, suchy basen, piłki, skakanki, gry zręcznościowe. Wolontariuszki pomagają dzieciom stworzyć ich własną galerię rysunków / Fot. Aga ViburnoW stołówce dzieci mogą się posilić oraz zjeść smakołyki. W planach mamy spotkanie z klownem, dzieci będą mogły się pośmiać i razem pobawić. W specjalnie przygotowanej sali kinowej będzie można pooglądać różne filmy i bajki. Są też inne atrakcje. Mali goście mogą świetnie się z nami bawić i miło spędzać czas.

Zobacz film

Zaglądam do jednej z sal. W środku panuje dziwna cisza. Tutaj odbywa się malowanie twarzy. Dzieci w skupieniu oczekują na swoją kolej. Przed wejściem do sali spotykam jedną z wolontariuszek - Agnieszkę Przybysz.
- Dlaczego pracujesz na tej imprezie?
- Uważam, że tym dzieciom też należą się chwile szczęścia i zabawy. Przez cały rok nie mają żadnej rozrywki. Pomimo tego, że zorganizowanie dla nich tej imprezy jest bardzo meczące i trudne, to jednak dla tych dzieci jest to jedna z najwspanialszych chwil w roku. Dzieci pochodzą z różnych krajów i ciężko jest się nam z nimi dogadać, gdyż większość z nich zupełnie nie mówi po polsku. Ciężko nam jest je znaleźć i zaprowadzić tam, gdzie powinny w danej chwili być.

W jednej z sal dzieciom towarzyszył klown i piękny święty Mikołaj / Fot. Aga ViburnoWchodzę do następnej sali, w środku gwar i śmiechy. Sala po brzegi wypełniona jest balonami i wielkimi kolorowymi piłkami. Przed salą spotykam jedną z nauczycielek pracujących w szkole wraz z uczennicą z Czeczenii.
- To są bardzo bliscy przyjaciele Zarietty - mówi Magdalena Kiziukiewicz.
- Ja jestem Zarietta przyjechałam do Polski z Czeczenii pięć lat temu. Najpierw mieszkałam w Dębaku w ośrodku dla uchodźców, skąd są te dzieci. Znam wszystkie i dlatego opiekuję się tą grupą z Czeczenii - tłumaczy Zarietta.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Wzruszające (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że są ludzie, którzy pomagają innym i tacy, którzy to opisują +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niesamowite, mała rzecz,, dzieci dziecom mogą zrobić tyle radości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za całość materiału.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za dobry tekst, plus za piękne zdjęcia, mnóstwo plusów dla wolontariuszy i pani dyrektor :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.