Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2549 miejsce

"Taka zabawna historia" - wywiad-rzeka z Krzysztofem Kowalewskim

"Osobiście nie czułem, że jestem nadzieją polskiego teatru" - wspomina swoje początki Krzysztof Kowalewski w książce "Taka zabawna historia".

okładka / Fot. wydawnictwo Wielka LiteraKrzysztof Kowalewski jest jednym z najsłynniejszych polskich aktorów. Znany jest głównie z ról komediowych - m.in. Michała Romana z "Bruneta wieczorową porą", Jana Hochwandera z "Misia", komendanta milicji z "Wyjścia awaryjnego" czy Pułkownika Molibdena z "Rozmów kontrolowanych". Był także Rochem Kowalskim w "Potopie" oraz Onufrym Zagłobą w "Ogniem i mieczem". Niedawno postanowił wydać książkę o swoim życiu.

"Taka zabawna historia" to wywiad-rzeka przeprowadzona przez Juliusza Ćwielucha z Krzysztofem Kowalewskim. Książka podzielona jest na 19 krótkich rozdziałów, z których każdy dotyczy innego okresu jego życia. Aktor opowiada m.in. o byciu Żydem, kobietach, kolegach z planu, trasach kabaretowych oraz o swoich rolach.

Krzysztof Kowalewski nie miał łatwego dzieciństwa. Miał dwa lata, kiedy wybuchła wojna. Niedługo potem zaginął jego ojciec Cyprian Kowalewski, który trafił do sowieckiej niewoli. Gdy miał 10 lat, dzień po pogromie kieleckim, dowiedział się, że jest Żydem. Jego matka, Elżbieta Kowalewska-Czaharska, która także była aktorką, wychowywała go jednak na katolika. Czy byłem obrzezany? W żadnym wypadku. Ja, proszę pana, byłem hodowany jak pra-Polak: ojciec oficer, matka mówiąca polszczyzną, która zawstydziłaby niejednego literata.

Choć nie zdał matury, chciał zdawać do szkoły teatralnej. Było to możliwe dla najzdolniejszych kandydatów. Jednak na egzaminach został sprowadzony na ziemię, zmiażdżony. W końcu osiągnął swój cel i skończył studia, choć po pierwszym roku chciał stamtąd uciekać. Początki jego kariery też nie były łatwe, jak wspomina nie miał szczęścia - uświadomiłem sobie, że ta moja kariera to raczej nie będzie windą, musiałem się wspinać, tylko taka długa drabina. I albo się będę wspinał szczebelek po szczebelku albo stanę w miejscu (...) Osobiście nie czułem, że jestem nadzieją polskiego teatru. Mimo swojego pesymizmu pracował w kilku warszawskich teatrach: Klasycznym (dziś nazywa się Studio; w latach 1960-1961), Dramatycznym (w latach 1961-1962), Polskim (w latach 1962-1970), Studenckim Teatrze Satyryków (1970-1973), Rozmaitości (w latach 1974-1977), Kwadrat (w 1977 roku). A od prawie 40 lat pracuje w Teatrze Współczesnym.

Aktor opowiada o kobietach swojego życia - Vivian Rodriguez, z którą ma syna Wiktora, Ewie Wiśniewskiej, z którą nie wzięli ślubu oraz o swojej obecnej żonie - Agnieszce Suchorze, z którą ma córkę Gabrysię. Jego wyznania utwierdzają mnie w przekonaniu, że artyści mają inne podejście do małżeństwa. Często zmieniają partnerów, rzadko są stali w uczuciach.

Z książki można dowiedzieć się także, czym jest metoda Stanisławskiego w aktorstwie. Jak tłumaczy to Kowalewski: jak ma pan zagrać Hamleta, jedzie pan do Danii, wchodzi pan do lochu, siedzi tam i nasiąka atmosferą i rolą. (...) [Trzeba tam siedzieć - przypis autorki recenzji] dopóki nie wyjmą pana z zapaleniem płuc. Chodzi o szerokie budowanie roli, przy którym szukamy odpowiedzi na wszelkie możliwe pytania: kim byli jego rodzice, czy go kochali, czy on ich kochał? Co spowodowało, że jest w tym miejscu? Jaka jest motywacja jego działań? Głęboka retrospekcja bohatera. I dopiero na tej bazie odtwarzania jego psychiki i próba wejścia w nią.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Polecam, mam nadzieję, że się spodoba :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sympatyczny człowiek z poczuciem humoru i świetny aktor. Warto poczytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.