Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19965 miejsce

Taki ze mnie "Wańka-wstańka". Wywiad z dr hab. Wojciechem Kajtochem

Wojciech Kajtoch urodził się w 1957 roku w Krakowie. W 1980 r. ukończył filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jego zainteresowania badawcze obejmują: analizę zawartości prasy, język prasy, języki subkultur, teorię literatury, politykę językową, historię literatury polskiej i rosyjskiej XX wieku, fantastykę literacką i poezję. Zajmuje się także krytyką literacką.

Wojciech Kajtoch / Fot. fot. Marek Lasyk/z archiwum Wojciecha KajtochaBeata Traciak: Czy to Pan jest człowiekiem w życiu niezdecydowanym czy tylko Pańskie zainteresowania badawcze? Rozrzut przecież duży: od zinów i współpracy w opracowaniu ich antologii, wydanej w Kielcach przed oficynę "Liberation", poprzez fantastykę naukową (zwłaszcza autorstwa braci Strugackich) do zagadnień typowo językoznawczych, z czego zresztą się Pan habilitował. Co jakiś czas Pańska aktywność kieruje się w zupełnie inną stronę – czy może to niecierpliwość poznawcza?
Wojciech Kajtoch:Raczej mój upór i zrządzenia losu. Upór polegał i polega na tym, że od czasów licealnych chciałem być polonistą i naukowcem, i chcę tego nadal, a zrządzenia losu na tym polegały, że stale ktoś mi w tym przeszkadzał. Chciałem zostać po studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim, trafiłem na rok 1980. i blokadę etatów; w rezultacie ze średnią ze studiów 4,87, publikacjami i nagrodami – miałem do wyboru pracę w mleczarni lub internacie, a później było wojsko.

Kiedy chciałem zrobić polonistyczny doktorat znalazłem się (niekoniecznie skutkiem jedynie własnych decyzji) po innej stronie politycznej barykady niż moi wykładowcy i nic z tego nie wyszło. Z kolei, kiedy po (dość przypadkowych - akurat tylko tam mogłem wyjechać, a wyjechać było trzeba, bo w kraju znów czekał tylko internat) studiach w Moskwie w końcu napisałem doktorat - tyle że rusycystyczny, w 1989 roku zwolniono mnie z pracy w IBL PAN, gdzie byłem zatrudniony po powrocie z Rosji. Obroniłem go jako wychowawca internatu.

Klasyka SF / Fot. Okładka książkiPrasoznawcą zostałem w 1996 roku z czystego przypadku (to była jedyna wtedy możliwość porzucenia zawodu nauczycielskiego i opuszczenia szkoły), a że akurat Ośrodek Badań Prasoznawczych UJ zajmował się wtedy zinami, to i ja się zająłem. Habilitację zaś mam z lingwistyki, bo z prasoznawstwa w Polsce habilitacji się nie robiło i jeszcze do dziś zrobić się nie da (przepisy). Generalnie dogłębnie zapoznałem się z prawdą starego, chińskiego przekleństwa -"Obyś żył w ciekawych czasach". Dobrze że w Polsce przynajmniej wojna nie wybuchła, choć niewiele brakowało. Byłoby jeszcze ciekawiej.

Z drugiej jednak strony wykazywałem sporą stałość. Miałem w życiu różne propozycje i możliwości. Mogłem był zostać na przykład biznesmenem, dziennikarzem, zawodowym żołnierzem, urzędnikiem, ale jakoś zawsze szkoda mi było biblioteki w moim pokoju, jeśli akurat go miałem, bo z tym też różnie bywało.
Sumując:choć to moje życie wygląda, jakbym nie wiedział, czego chcę i łapał dziesięć srok za ogon, to raczej ze mnie taki „Wańka-wstańka”. Dostaję, padam, podnoszę się; dostaje, padam, podnoszę się... aż w końcu ktoś uderzy naprawdę mocno i będę miał spokój...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

@Rozalia-
"NON TAM PRAECLARUM EST SCIRE LATINE QUAM TURPE NESCIRE",ale cóż "Pani Rozalio","QUIDQUID DISCIS, TIBI DISCIS".- Przecież "PRIMA VIA ARDUA EST:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
p. Ewo
  • p. Ewo
  • 13.03.2012 13:36

Cóż, potraktujmy więc "Panią Rozalię", do autorów klasyfikowanych jako podgatunek człowieka rozumnego- Homo sapiens neanderthalensis -lub odrębny od niego gatunek- Homo neanderthalensis...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewa Roguska
  • Ewa Roguska
  • 13.03.2012 13:23

... gdybyż jeszcze zechciała najpierw pomyśleć, a potem dopiero szturchać :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Do p.Ewy
  • Do p.Ewy
  • 13.03.2012 13:19

Toć "Pani Rozalia" należy do istoty: homo turbator (istoty szturchającej, uderzającej) ... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewa Roguska
  • Ewa Roguska
  • 13.03.2012 12:26

Jeśli "Pani Rozalia" chce swoimi komentarzami odstraszyć czytelników od w24, to jej się sztuka udaje :-) Jeśli już coś widać, to raczej wybitną wrogość wobec OSOBY p. Traciak, być może również wobec jej poglądów, "Pani Rozalio"...
Ba, w grę wchodzić też może zazdrość, bo niewątpliwie mamy do czynienia z innym autorem w24, niezadolowolnym z sukcesów p. Beaty, a ukrywającym się pod tymczasowym pseudonimem. Jeśli tak wygląda atmosfera wewnątrz portalu, to nic dziwnego, że młodzi - doczekawszy się redakcyjnych "tabliczek" - wolą swoje pióra ostrzyć gdzie indziej. Powodzenia w szkalowaniu kolegów i kolżanek, "Pani Rozalio". A może by tak jeszcze donos...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Do Rozalia?
  • Do Rozalia?
  • 13.03.2012 08:19

"Homo Inquietus. Człowiek niespokojny"-książka prof. Stefana Symotiuka się kłania panie (!)Rozalio!!
Można zamówić przez internet: http://prus24.pl/opis,2,9788322729748,homo_inquietus_czlowiek_niespokojny.htm

Komentarz został ukrytyrozwiń
Rozalia
  • Rozalia
  • 13.03.2012 06:41

'Należy Pan do typu ludzi niespokojnych- homo inquietus.' - to się uśmiałam :-) Zna pani chociaż to łacińskie słowo... Przecież widać że to nie pani przeprowadziła ten wywiad...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.