Facebook Google+ Twitter

Taki zwykły koncert w filharmonii

Piątkowy wieczór w Filharmonii im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu poświęcono kompozytorom tworzącym w XX wieku. Chór śpiewał po węgiersku „na 10 rąk”, stworzył dzieło z prostego „r”, przeczytał pół atlasu, opowiedział o miłości pokrywki...

Filharmonia Wrocławska / Fot. FWNa początku zostaliśmy powitani prze Pana Rafała Augustyna i dyrygenta, Pana Vladimira Kiradjiev – prowadzących cały koncert. Na wstępie usłyszeliśmy niekonwencjonalną muzykę Igora Strawińskiego, uważanego za jednego z najwybitniejszych kompozytorów współczesnej muzyki. Orkiestra zagrała „Concerto In Es” inspirowany Koncertami Brandenburskimi Jan Sebastiana Bacha. Słychać było tematy Bacha, ale miałem się wątpliwość czy czasem się nie mylę…

Następnie słuchaliśmy 7 koncertów chóralnych z fantazji radiowej „Rrrrrrr” Mauricio Kagela. Cały chór śpiewał jedynie „rrrrrr”. Brzmiało to niezwykle, aż trudno to wyrazić słowami. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy jak różnie może brzmieć „rrrrrr”. „R” wysokie, chrapiące, niskie. Dźwięk wydawany przez kilkadziesiąt osób brzmiał niczym uporządkowany chaos. Każda część zespołu śpiewała swoje „rrrrrr”, zdziwiłem się i słuchałem, kiedy skończyli pomyślałem: „Genialne”.

Drugi utwór sprawił, że zapomniałem o wszystkich problemach o zwykłym świecie. Chyba każdy, by porzucił nasz szary świat dla „rrrrrr”. Trzeba zaznaczyć, iż Kogel był samoukiem w kwestii komponowania. Po pokazie umiejętności wydawania z siebie „rrrrrr” chór przeszedł do wykonania Requiem, Resurrexit Diminus, Raverie, Rex Tremendae, Romance Ring Shouts – wszystkie utrzymane w różnych stylach „r”. Na twarzach publiczności malował się szeroki uśmiech. „Rrrrrrr” dało wiele radość. Stan zadowolenia zgromadzonych oceniam w tym momencie na 89 proc. Przed nami kolejne hity.

Godne uwagi są „Etiudy Węgierskie” Gyorgy Ligetiego. Utwór, jak sama nazwa wskazuje, został zaśpiewany po węgiersku z wielka precyzją i dokładnością wymowy. Jak powiedział Kiradjiev „to bardzo skomplikowane”, dlatego chórem dyrygował Vladimir Kiradjiev i Agnieszka Franków-Żelazny jednocześnie. Potem nie wystarczyło dwóch dyrygentów, potrzeba było pięciu. Chór podzielił się na pięć grup, które usytuowały się w różnych częściach sceny. W takim układzie do moich uszy doszły piękne dźwięki. Nie wiedziałem, gdzie powinien skierować swój wzrok. Po raz kolejny muzyka współczesna pokazała mi coś „nowego”. Ligeti zebrał kilkaset melodii ludowych i z nich tworzył swoje etiudy. Stan zadowolenia w tym momencie oceniam na 101 proc. Niektórzy zastygli w bezruchu inni lekko się uśmiechali, pozostając w pełnym skupieniu. Tego typu muzyka rodzi wiele emocji. Brawa po „Etiudach Węgierskich” nie ustawały przez kilka minut. Chyba sami muzycy byli zdziwieni odbiorem koncertu.

Ernst Toch skomponował bardzo ciekawy utwór - „Geographical fugue na chór skandujący” Co skandował chór? Otóż Tokyo, Yokohama, Nagasaki itd. Za tekst służył indeks z atlasu geograficznego. Wszystkie nazwy wypowiadane były rytmicznie, zsynchronizowanie. Stan zadowolenia w tym momencie oceniam na 90 proc. Jeśli kiedyś usłyszę w utworze nazwy narodowych potraw, to już się wcale nie zdziwię. Piątkowy koncert dał mi dużo nowego doświadczenia i szeroka wiedzę, ponieważ między utworami, omawiali je prowadzący.

Równie niezwykły był utwór Bihuslava Martinu „La revue de cuisine” Opowiada o uczuciach łączących przedmioty codziennego użytku – garnek pokrywkę fartuch, żelazko itp. – całkiem normalne. Za to muzyka prezentuje się bardzo dobrze. Na zakończenie zagrano Łańcuch I Witolda Lutosławskiego. Stan zadowolenia w tym momencie oceniam na 100 proc.

Publiczność była zachwycona, zdziwiona, a nawet zszokowana, bo tak właśnie jest współczesna muzyka. Koncert Kameralny w Filharmonii Wrocławskiej odbył się 5 października, szczerze polecam muzykę współczesną. Nie obawiajmy się jej. Muzyki nie trzeba zawsze rozumieć wystarczy ją czuć, czasami nawet nie poleca się rozumienia, np. w przypadku „Rrrrrrr”. Koncert był perfekcyjny, doskonały, świetny. Ile przymiotników musiałem użyć w tym artykule, by chodź w malutkiej cząstce oddać piątkowy koncert, muzyka wyraża wszystko bez słów i na tym polega potęga muzyki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 07.10.2007 18:46

jak wyzej

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.10.2007 18:42

duzy + Sebastianie, szczegolnie cieszy , ze mlode osoby bywaja na koncertach.......
.....rowniez w filharmonii
poza tym znakomity tekst, przeczytalem z przyjemnoscia :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za poruszenie tematu muzyki klasycznej. Tak trzymać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.