Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11213 miejsce

Takie to je dobre, czyli żur ślonski

Dziesiątki są odmian żurów, ale najdoskonalszy jest tradycyjny żur śląski. Kto raz go popróbował, zostanie wielbicielem tej przepysznej polewki, niesłusznie obecnie nazywanej zupą.

... farina, aqua et fermento subacta, czyli mąka, woda i zaczyn – tak w wolnym przekładzie można odczytać definicję daną przez słynnego Cnapiusa, czyli Grzegorza Knapskiego, w jednym z najdoskonalszych słowników staropolskich przed upadkiem Rzeczpospolitej szlacheckiej, Thesaurus Polono-Latino-Grecus, wydanym w Krakowie w 1621 roku.

Rzecz jasna chodzi o definicję żuru, potrawy od prawieków polskiej i od prawieków śląskiej. A znacznie wcześniej w Crescencyjusza księgach o gospodarstwie z 1549 roku czytamy: Z otrąb rży robią polewki, zlawszy z nich wodę zakwaszoną, a to żurem zowią.

zur / Fot. jaDziesiątki są odmian żurów, ale najdoskonalszy jest tradycyjny żur śląski. Kto raz go popróbował, zostanie wielbicielem tej przepysznej polewki, niesłusznie obecnie nazywanej zupą, na zawsze i nigdy nie odmówi sobie przyjemności spałaszowania pokaźnej michy z białawą, gęstawą zawartością, z kawałkami rumianej kiełbasy, także śląskiej, skwarkami szpyrki przysmażonej z cebulką, woniejącej podniecająco roztartym czosnkiem i suszonym maryjonkiem. Naprawdę fajniste!

A skąd się wziął żur na Śląsku? Niby wyjaśnia to Aleksander Widera w znakomitym zbiorku: "Anegdoty humoreski i żarty ludu śląskiego", przytaczając przypowieść ludową o Ślązaku co poszedł do Galicji odwiedzić kamrata z wojska. A tamten go ugościł. "Jak tak już se pojod wszystkigo, jeszcze mu potem dali na misce takiej poywki dobrej, co mu okropnie ta polywka smakowała. Przód sie troszczki
krępowoł. Myśli se: "Jako jo sie bydem pytoł jak sie to warzi, abo jak sie to nazywa?" Ale potem sie wzión na odwoge i mówi: - Na, powiydz mi też, kamracie, co to je za dobre jedzyni? Ani to polywka, ani to babraczaka, ani to nie wiedzieć co - taki to jest dobre! A ten sie uśmiycho i mówi: - Na, żuru ci moja baba nagotowała".

Napisałem wyżej „niby wyjaśnia”, bowiem prawda o pochodzeniu śląskiego żuru
jest zgoła inna, a zaświadcza o tym kamień leżący u stóp Męki Pańskiej, na rogu ulicy Kościelnej w Rudzie Śląskiej. Wystarczy posłuchać opowieści, radnego Jana Wyżgoła, znakomitego gawędziarza. Według Jasia to sam Panboczek, kiedy z boskiej woli powstała Ślonsko Kraina – pikno i bogato, „natargoł pora gorści kłosów, potar je w rynkach, wydmuchoł plewy i ziorno piykne kyj perły wysypoł na srogi kamiyń, a drugim zaczon brusić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Być może coś spróbuję. Zapraszam na śledzika;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.