Facebook Google+ Twitter

Takiego Lecha chcemy oglądać, chociaż tylko zremisował 1:1

Trzeci mecz w fazie grupowej Pucharu UEFA. Trzeci bez zwycięstwa. Ale drugi, który powinien był zakończyć się zgarnięciem przez poznaniaków kompletu punktów. Sytuacji było mnóstwo, ale znowu brakowało goli. Lech tylko zremisował z Deportivo 1:1.

Alberto Lopo (L) i Adrian Lopez (R) z Deportivo La Coruna walczą o piłkę z Manuelem Arboledą (C)z Lecha Poznań. / Fot. PAP/Adam CiereszkoKolejorz zaczął bardzo bojaźliwie. Pozwolił się stłamsić znanemu rywalowi. Świadczy o tym szybko stracona bramka. Już w drugiej minucie spotkania po rzucie rożnym gola strzelił niepilnowany obrońca Colotto. Zawodnicy Lecha przeżyli ogromny szok, po którym długo nie mogli się otrząsnąć. Pierwsze pół godziny meczu wyglądało jak pojedynek syna z ojcem, który jednak daje nieco pograć swojemu dziecku, by go zbytnio nie zniechęcić do dalszej rywalizacji.

Minęły dwa kwadranse i zobaczyliśmy zupełnie inaczej grającego Lecha. Pressing, szybki odbiór piłki, brak kalkulacji, pomysł, zaangażowanie, to cechy, które charakteryzowały grę piłkarzy z Bułgarskiej od 30. minuty meczu. Kolejorz zaczął się podobać i, co najważniejsze, zaczął stwarzać sytuacje. Coraz więcej podań kończyło się strzałami na bramkę Daniela Aranzubi. Początkowo jeszcze bez efektu bramkowego, ale już w 41. minucie Lech doprowadził do wyrównania. Manuel Arboleda, który wczorajszego wieczoru był obecny na całej długości boiska (często również pod bramką rywali) zszedł z piłką z lewej strony do środka pola. Podał do Semira Stilic, ten posłał mu z powrotem futbolówkę w pole karne. Kolumbijczyk odegrał do Hernana Rengifo i napastnika z Peru wyrównał stan meczu.

Lech uniesiony dopingiem 25 tys. fanów próbował wyjść na prowadzenie jeszcze przez przerwą. Piłkarze trenera Franciszka Smudy mieli ku temu dwie okazje. W końcówce pierwszej połowy najpierw Stilic z 10. metrów trafił wprost w bramkarza, a potem doskonale obsłużył Rengifo prostopadłym podaniem po ziemi. Ten jednak strzelił równie mocno co niecelnie. Zatem do szatni piłkarze schodzili przy rezultacie 1:1.

Przez pierwsze 45 minut lechici strzelali na bramkę rywali 10-krotnie (cztery razy celnie), a Hiszpanie tylko trzy razy (dwa celne). Posiadanie piłki prezentowało się w stosunku 52 proc. do 48 proc. na korzyść Kolejorza. Ale wynik, mimo statystyk przemawiających za Polakami, brzmiał ciągle 1:1.

- Nie przestraszyliśmy się rywala. Grają piłkę techniczną. Taki styl gry lubimy i preferujemy. W drugiej połowie będziemy dążyli do wygrania tego spotkania - zapewniał w przerwie w rozmowie z reporterem telewizyjnej Dwójki pomocnik Lecha Rafał Murawski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.