10 kwietnia 2010 – ta data niewątpliwie zostanie zapamiętana przez większość Polaków, którzy
musieli doświadczyć tak ogromnej tragedii.
10 kwietnia 2010 – ta data niewątpliwie zostanie zapamiętana przez większość Polaków, którzy musieli doświadczyć tak ogromnej tragedii. Jestem również pewny i głęboko wierzę w to, że dzień śmierci wielu naszych wspaniałych rodaków będzie przypominany i godnie czczony przez długie lata. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, iż jesteśmy naocznymi świadkami historycznego wydarzenia, wydarzenia, które jeszcze nigdy w historii współczesnego świata nie miało miejsca. Nigdy bowiem nie stało się tak, by w jednym miejscu i w tym samym czasie zginęło tyle najważniejszych osób w państwie z prezydentem na czele.
9.30 polskiego czasu. Świat obiega informacja o tragicznej śmierci prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego oraz wielu ważnych ludzi dla kraju, którzy jak na ironię lecieli do Katynia na obchody 70. rocznicy wymordowania polskiej inteligencji przez Sowietów w czasie II wojny światowej. Wielu zadawało i nadal zadaje sobie pytanie: "co teraz, jak to jest możliwe?"
Straciliśmy patriotę, po którym teraz płacze cała Polska. Niewątpliwie smutne jest to, że większość tych, którzy teraz płaczą, przed śmiercią obrzucała go błotem i wyzywała od najgorszych. Ta sytuacja doskonale obrazuje jak funkcjonuje dzisiejszy świat. Trzeba śmierci, krwi, tragedii, by ludzie zaczęli doceniać drugiego człowieka. W tym przypadku człowieka wielkiego i zasłużonego dla naszej ojczyzny, którego dziś wielu dziennikarzy nazywa nawet "najlepszym politykiem III RP".
Kim dla nas był Lech Kaczyński ? Zapewne dla wielu był przez cały okres prezydentury człowiekiem, który niszczy Polskę; twierdzono, że tak słaby polityk nigdy nie powinien zostać prezydentem. Warto zastanowić się, skąd taki obraz? Dlaczego obrzucaliśmy błotem człowieka, który jak się okazuje oddałby (i niestety oddał) życie za swój naród?