Na te same partie i na tych samych ludzi, którzy od dwudziestu lat uzurpują sobie prawo do Twojego głosu – rozdzierając pomiędzy siebie biało-czerwoną - musisz wciąż głosować!
Podobno na polskiej scenie politycznej funkcjonuje lewica. Podobno jako przeciwwaga lewicy istnieje też prawica. Niektórzy przebąkują też o istnieniu jakiegoś centrum. Proszę się nie śmiać! Wiem, że głoszone wyżej tezy prowokują do śmiechu. Nie ja jednak jestem autorem tych żarcików. Tezy takie głoszą politycy i ich dziennikarscy apologeci.Zobacz także:
Artykuły
(285)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.60)
Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: dziennikarstwo obywatelskie to moja idea fix
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jordan Cibura 15.06.2007 21:19
demokracja bezposrednia, to zadna bujda. jesli zalozycie partie, ktora na celu bedzie miala wdrozenie demokracji bezposredniej, bede pierwszym, ktory do niej wstapi. mieszkam w szwajcarii na codzien podziwiam dobrodziejstwa tego systemu. szwajcarzy maja mozliwosc zawetowac doslownie kazda ustawe, co powoduje, ze rzad zanim cokolwiek cos ustali 100 razy sie zastanowi, czy to jest wlasnie, to czego chca obywatele.
Panie Adamie, jestem z Panem!
Miłka Wojtkowiak 10.06.2007 10:27
W takim razie proponuję demokrację bezpośrednią – może jakieś ogólne zgromadzenie wyborców?;)
Marcin Nowak 10.06.2007 09:19
No właśnie. Dlatego chciałbym zmiany ordynacji i głosowania NA LUDZI. Ewentualnie systemu dwupartyjnego np PiS-PO, gdzie w dwóch olbrzymich blokach politycznych całkowicie niezależnych od podobnych obecnym przepychankom sondażowym, znalazłoby miejsce sporo ludzi, którzy chcą coś zrobić. Cokolwiek pożytecznego.
Z jednej strony tych, którym bliżej do społeczeństwa laicko - libertyńskiego, z drugiej konserwatywno - socjalnego. I wtedy przyszedłby czas na koncert indywidualności a nie indywidualne połajanki
I to by było na tyle tej utopii.
Marek Ciesielczyk 10.06.2007 08:56
No i co z tego, że to wszystko prawda......mechanizm, który działa od 1990 roku, będzie funkcjonował dalej
jeśli zmiana ordynacji jest nierealna (bo się na to partie nie zgodzą), to może - co zabrzmi paradoksalnie w tym momencie, wprowadzić obowiązek głosowania
- to tylko pozornie jest szalony pomysł
- gdyby 50-60% ludzi, którzy nie głosują, zostało zmuszonych do wzięcia udziału w głosowaniu, mogliby pomieszać szyki grupie ok. 300 osób, które na zmianę sprawują władzę w Polsce po 1990 roku
- realizacja tego pomysłu mogłaby równać się swego rodzaju "dywersji", mógłby paść dotychczasowy model polityczny - raz rządzi Rokita jako UD, raz rządzi Borowski jako SLD, później rządzi Rokita jako AWS, a następnie Borowski jako LiD itd