Facebook Google+ Twitter

Taksówka, ścinając sygnalizatory, wjechała w przystanek

O wielkim szczęściu mogą mówić ci, którzy stali na przystanku tramwajowym u zbiegu warszawskich ulic Wołoskiej i Domaniewskiej. Ranna została tylko jedna kobieta, choć na zatłoczony przystanek wjechał nissan, uderzony na skrzyżowaniu przez opla. Do wypadku doszło przed godz. 15.

 / Fot. Tomasz Kowalski / Fot. Tomasz KowalskiJak na miejscu zdarzenia powiedział Wiadomościom24.pl policjant drogówki, nissan, prowadzony przez taksówkarza, próbował przejechać skrzyżowanie na wprost. Wtedy uderzył w jego bok opel, czekający na torowisku, na środku skrzyżowania, by je opuścić. Uderzony nissan,w którym prócz kierowcy siedziały jeszcze dwie pasażerki, przeciął środek skrzyżowania i ścinając po drodze dwa sygnalizatory, wjechał na zatłoczony przystanek, zatrzymując się dopiero na boku autobusu, stojącego na czerwonych światłach. Ranna została jedna z kobiet czekających na tramwaj i obie pasażerki taksówki.
 / Fot. Tomasz Kowalski
– Nie mogłem nic zrobić – mówił Wiadomościom24.pl taksówkarz z mocno opuchniętą twarzą. – Po uderzeniu wystrzeliła mi w aucie poduszka, chyba zablokowało też skrzynię biegów... Jechałem, bojąc się tylko, że w kogoś wjadę. Rozmawiałem potem z kierowcą tego opla. Mówił, że ruszył nagle, bo ktoś stojący za nim zatrąbił. Tak go to zdenerwowało, że nie upewnił się, czy zdąży. I trafił we mnie. Nawet szybko nie jechałem, bo rozmawiałem właśnie z pasażerkami, czy mam skręcić w Domaniewską.

Zderzenie autobusu z taksówką

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Witam. Dziękuję za uwagi. O lekkich ranach słyszałem na miejscu zdarzenia. Bardzo mi przykro, że obrażenia okazały się poważniejsze niż sądzono. Usuwam ten zwrot z tekstu. Nie sugeruję winy taksówkarza. Niczego nie zarzucali mu też policjanci obecni na miejscu wypadku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To w takim razie dorzucę trzecią relację z tego miejsca.
Od uczestniczki. Pasażerki taksówki.
Leżącej od trzech dni w szpitalu, gdzie zostanie na pewno jeszcze kolejne trzy, a potem osiem tygodni z zagipsowanym ramieniem i usztywniającym kołnierzem na szyi. I z perspektywą długotrwałej rehabilitacji. Więc z pewnością nie jest to osoba "lekko ranna".
I słuchając jej relacji muszę zdecydowanie nie zgodzić się z tytułem artykułu. Taskówka,ścinając sygnalizacje nie wjechała w przystanek. Uderzona taksówka została zepchnięta na przystanek ścinając po drodze sygnalizację.
W wypadku nie było winy taksówkarza. Co najwyżej w tym, że rozkojarzył się rozmawiając z pasażerkami. To kierowca opla, ignorując przepisy i zdrowy rozsądek, najpierw stanął na przejeździe tramwajowym a następnie, bez rozglądania się, wjechał wprost w poruszający się zgodnie z przepisami samochód.
To niestety kolejny przykład tego co oglądamy codziennie na warszawskich drogach - przypadłość większości kierowców,a tym mieście szczególnie - brak jakiegokolwiek poszanowania dla podstawowych przepisów ruchu drogowego.
I dlatego też takie artykuły można pisać o Warszawie codziennie. Bo tylko wczoraj, jadąc do pracy, na odcinku 10 kilometrów mijałam dwa kolejne wypadki....

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to nie tylko w Sieradzu dzieją się wypadki o których sie pisze, a co to taryf nie będę komentował

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba widzieliście wszytko z okna.
Z tego przystanku odjeżdzałem na dworzec...
Plus za relację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To są tylko dwie relacje dwóch osób z tego samego miejsca. Myślę, że różnice między tekstami są interesujące :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to już mamy dwa wypadki w tym samym miejscu:) link 940.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ot, całe "złotówy".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.