Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35480 miejsce

Taksówkarz bigamista, czyli ubaw po pachy!

Nic tak nie zabije jesiennej „deprechy” jak wizyta w teatrze na mistrzowskiej komedii autorstwa Cooney’a! Po wakacyjnej przerwie Bagatela ponownie zaprasza na przezabawny spektakl – Mayday!

 / Fot. Screen ze strony teatruNa deskach krakowskiego teatru Bagatela od 14 lat możemy podziwiać przezabawną komedię angielskiego komediopisarza pt. „Maydad”. W maju 1994 r. odbyła się premiera sztuki, która w ekspresowym czasie podbiła serca rzeszy widzów. Do dzisiaj przyciąga szerokie grono miłośników sztuki, teatru, komedii oraz przede wszystkim tych, którzy cenią sobie czas spędzony na dobrej zabawie.

„Mayday” wyszło spod pióra osławionego mistrza farsy – Raya Cooneya. Ten wybitny komediopisarz ma na swoim koncie niejedną kunsztowną sztukę. W krakowskiej Bagateli można podziwiać m.in. „Okno na parlament”. Cooney stwierdza – „Chcę po prostu rozbawiać ludzi. To co robię, to szukanie historii o zwykłych ludziach”. Farsa to dla Cooneya – „niezwykłe rzeczy przydarzające się zwykłym ludziom.” link

Spektakle mistrza farsy wymagają genialnej obsady aktorskiej. Nie każdy artysta potrafiłby tak doskonale wczuć się w swoją rolę, jak ci podziwiani w krakowskim teatrze. Wyśmienita gra aktorska, umiejętność zabawienia publiczności, a także nawiązania z nią kontaktu wymaga nie lada fachu. We wczorajszej sztuce reżyserii W. Śmigasiewicz mogliśmy podziwiać: Alinę Kamińską w roli Barbary Smith, Katarzynę Litwin w roli Mary Smith, Łukasza Żurka w roli Johna Smitha, Macieja Słotę w roli Stanleya Gardnera, Bogdana Grzybowicza w roli inspektora Troughtona, Tadeusza Wieczorka w roli inspektora Portenhouse, Przemysława Redkowskiego w roli Bobbiego Franklina oraz Małgorzatę Piskorz w roli reporterki.

Twórca sztuki twierdzi – „nie ma żadnej różnicy pomiędzy mężczyzną odkrywającym swoją żonę w łóżku z jego najlepszym przyjacielem w farsie, a mężczyzną znajdującym swą żonę w łóżku z jego najlepszym przyjacielem w tragedii. Reakcja męża w każdej ze sztuk powinna być taka sama. Różnica polega na reakcji publiczności, a nie męża.”

Komedia Coone’a to historia zwykłego taksówkarza, który prowadzi niezwykłe życie, a mianowicie jest mężem dwóch żon. Przez kilka lat udaje mu się utrzymywać to w tajemnicy oraz godzić życie na dwa domy, dzięki skrupulatnie prowadzonemu „rozkładowi jazdy”.

Za pomocą skrótów typu FZB (Figle Z Barbarą) zapisanych w notesie doskonale radzi sobie z zaistniałą sytuacją. Do czasu. Nieoczekiwany zbieg okoliczności sprawia, że John wpada w nie małe tarapaty, z których obronną ręką próbuje wyprowadzić go przyjaciel. Sytuacja się jednak komplikuje, a jej dalszy rozwój doprowadza do absurdalnych, zawikłanych, a przede wszystkim przezabawnych okoliczności.

Chciałabym podkreślić szczególnie grę aktorską Macieja Słoty, który wcielając się w rolę przyjaciela bigamisty potrafił fantastycznie wykreować swoją postać. Sposób w jakim prowadził dialogi doprowadzały wszystkich do płaczu… ze śmiechu. Obserwując jego grę aktorską można było boki zrywać.

Drugim aktorem, który wzbudził u mnie falę pozytywnych emocji był Przemysław Redkowski, który wyśmienicie wczuł się w rolę homoseksualnego sąsiada z góry. Jego zniewieściałe gesty oraz barwne riposty poruszały każdego. Gdyby na sali było trochę więcej miejsca, założę się, że nie jedna osoba turlałaby się po podłodze ze śmiechu.

Nie sposób pominąć szalenie komiczną postać Barbary Smith, którą grała Alina Kamińska. W duecie z Katarzyną Litwin jako Mary Smith, stworzyły niebanalne kreacje. Jako żony głównego bohatera umiejscowione były w centrum zawiłej i absurdalnej sytuacji. Panie odchodziły od zmysłów próbując zrozumieć poczynania swojego męża.

Każdy z bohaterów okazał się nietuzinkową postacią wzbudzającą salwy śmiechu na sali. Gra aktorska oraz umiejętność zręcznego prowadzenia dialogów doprowadziła publiczność do euforii. Nie było osoby, która nie śmiałaby się do rozpuku podczas przedstawienia.

Paweł Głowacki po premierze sztuki stwierdził, że obejrzany spektakl to – „wehikuł śmiechu tkany misternie i bez wytchnienia na kanwie kompletnej bzdury. I rzeczywiście się śmiejemy (jeśli ryk można nazwać śmiechem) przez bite dwie godziny. Śmiejemy się z niczego, śmiejemy się, gdyż wobec takiej galopady słowno-sytuacyjnych gagów nie sposób pozostać frasobliwym."

Sztuka Raya Cooneya to możliwość oderwania się od szarej codzienności i przeniesienia się w świat zawiłej historii, która rozbawia do łez. Historia przeciętnego człowieka, okazuje się absorbującą przygodą, zaskakującą w dialogach oraz wzbudzającą nie lada ubaw. Czas spędzony w teatrze to niezapomniane chwile, mnóstwo emocji oraz nieodżałowane wrażenia. Bagatela "Mayday"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

w Częstochowie też to leci od dawna, oglądałem, strawne na jeden raz :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

hehe zapraszam do Grodu Kraka:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja też;-) Marika przeprowadzamy się?

Komentarz został ukrytyrozwiń

I w takich chwilach żałuję, że nie mieszkam w K-kowie ;-)
(+) bardzo dobrze napisane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.