Facebook Google+ Twitter

Takuhiro Nakai - następca Cristiano Ronaldo?

W ostatnich dniach bardzo często w mediach pojawia się nazwisko Takuhiro Nakai. Kim jest ten dziewięciolatek i dlaczego stał się taki sławny? Sprawdźcie sami!

 / Fot. Christian SpitschkaTak, to prawda, Takuhiro Nakai ma dziewięć lat, choć trudno w to uwierzyć patrząc na to co wyczynia z piłką, bo gra jak opętany. Ten dzieciak jest niewiarygodny! Biega sobie po boisku z futbolówką przyklejoną do stopy, prezentuje całą paletę tricków, które podpatrzył u najlepszych piłkarzy świata, a przy tym zupełnie się nie przejmuje faktem, że biega za nim cała wataha zawodników drużyny przeciwnej. Zupełnie jakby był napiętnowany futbolową magią.

Ten mały chłopiec o pseudonimie "Pipi" przykuł uwagę mediów dwa lata temu. Już jako siedmioletni szkrab wyróżniał się niezwykłym darem, którym obdarzyła go natura. Takie rzeczy świetnie sprzedają się w telewizji, więc Japończycy pokazali go światu właśnie za jej pomocą. Kiedy usłyszano o nim w Madrycie nie zastanawiano się zbyt długo i podjęto działania mające na celu sprowadzenie go do klubu. W końcu działacze dopięli swego i Nakai będzie rozwijał swój galaktyczny talent w szkółce "Królewskich".

Futbolplanet: Takuhiro Nakai - przyszła gwiazda futbolu

Patrząc na to co wyczynia Japończyk można powiedzieć, że będzie on w przyszłości gwiazdą, ale prawda jest taka, że do tego bardzo długa i kręta droga. Bardzo często się zdarza, że młodociane gwiazdeczki nie potrafią się przebić i lądują w przeciętnych klubach. Pamiętacie Freddy'ego Adu? A może znacie historię Hung Danga? Te przykłady doskonale ukazują, że talent to nie wszystko. Na tą chwilę jest zdecydowanie za wcześnie na jakiekolwiek porównania, ale jeśli grono fachowców będzie czuwało nad jego rozwojem intelektualnym, fizycznym oraz czysto piłkarskim, to rzeczywiście można wierzyć, że możemy mieć do czynienia z nowym Messim. W końcu z Argentyńczykiem było tak samo - 12-letni talent ściągnięty z Argentyny i otoczony fachowcami, którzy byli w stanie nawet zwiększyć jego wzrost...

Ale przecież w Hiszpanii jest już jeden młodzian, który został ochrzczony mianem "Japoński Messi". Chodzi o Takefusę Kubo - 11-letnią nadzieje Barcelony. Jeśli fachowcy dobrze się spiszą to za dziesięć lat oglądając El Clasico będziemy podziwiać po obu stronach barykady herosów z Kraju Kwitnącej Wiśni. Zastanawia nas tylko jedna rzecz - czy to właściwe, że o chłopcach w takim wieku mówi się tak wiele, że kładzie się na nich ciężar ogromnych oczekiwań, że ktoś napisał dokładny scenariusz ich dzieciństwa. Może to jest sposób na stworzenie wielkiego piłkarza - traktowanie jak roślinę - zamknięcie w szklarni a potem doglądanie czy ma wszystko czego trzeba by się dalej rozwijała. Kiedyś taki model prowadzono z rumuńskimi gimnastyczkami. Trzeba przyznać, że efekt był wówczas znakomity.

Polub Futbolplanet na Facebooku

Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli kilka próbek możliwości młodego "Pipi".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.