Facebook Google+ Twitter

Talerz dla niespodziewanego gościa w tym roku się nie przyda

On został przed telewizorem. Co roku, w okolicach świąt Bożego Narodzenia podnosi się wiele głosów na temat komercji, jedzenia i telewizji.

Wszyscy lamentują, że magia świąt odpłynęła wraz z dzieciństwem, w hipermarketach są dwutygodniowe kolejki po prezenty, a kiedy już się z nich wróci do domu, orientujemy się, że jest Wigilia. Czy wtedy relaksujemy się i cieszymy? Nie do końca. Następuje czas narzekania na ramówkę świąteczną w „Tele Tygodniu”.

Osobiście nie rozumiem tych wszystkich utyskiwań na temat nieodpowiednich filmów w telewizji. To tak wielki problem, że zawsze jest to samo? Jak smutne i pogrążone w nostalgii musi być czyjeś życie, żeby w ogóle się nad tym zastanawiać? Wystarczy odrobina dobrej woli lub zaradności, aby móc przezwyciężyć ową idiotyczną regułę.

Po pierwsze: święta to czas kompromisów. Tych w kuchni, gdy ty byś chciał sześć serników, a słońce twego żywota to ignoruje i dba o to, by wybór ciast w świątecznym menu był odrobinę większy. Gniewasz się za to na nią? Nie jesteś dzieckiem, więc nie. Dalej, to kompromisy na zakupach, gdy twój syn chce lśniącego X-Boxa 360, a ciebie stać jedynie na parę skarpetek i dwie pomarańcze. Przecież dziecko nie przestanie cię kochać za „zły” prezent. Takich zawartych ustępstw w tym okresie jest cała masa. Naginamy troszkę zasady, żeby było „w miarę w porządku”. Dlaczego więc nie zastosować tego do telewizji? Idziesz na kompromis i oglądasz setny raz „Kevina samego w domu”, „Szklaną Pułapkę” i „To Tylko Miłość” (swoją drogą, to uwielbiam te filmy). Czy jest coś w tym złego? Jasne, że nie, to kolejne pójście na „pojednanie” w imię „porządnych, przyjemnych, spokojnych świąt”. Poddajesz się temu, nie będziesz narzekał i twoja rodzina pokocha cię jeszcze bardziej. Nie będzie powodu, żeby znowu zatykać ci usta watą i zaklejać je taśmą zaraz przed wrzuceniem do piwnicy.

Drugim sposobem jest przywołana przeze mnie zaradność. Człowieku! Mamy XXI wiek! Na każdym rogu jest wypożyczalnia DVD z taką kolekcją filmową, o której nawet nigdy nie śniłeś. Wielopokoleniowa „orgia” dla kinomana. Wszyscy będą zadowoleni. Rusz tam, wybierz to, co ci odpowiada i ciesz się rezultatem swego sprytu. Dodatkowo nie powtórzy się schemat z końca akapitu znajdującego się wyżej.

Jest jeszcze jedna sprawa. Kto w ogóle powiedział, że święta trzeba spędzać przed telewizorem? Chce ci się oglądać reklamy? Zrób coś pożytecznego, poczytaj, wykąp psa, zawieś lampki przed domem, rozpal w kominku, zaplanuj wycieczkę na sanki lub po prostu spędź ten czas z najbliższymi. Bawcie się z dziećmi, pograjcie w karty lub kalambury z motywem filmowym. Ostrzegam jedynie przed graniem w Monopol. Dzieci cię oskubią, wsadzą do więzienia, zabiorą dom i popadniesz w długi, które kończy ciąg dziewięciu zer. Stracisz resztki godności i przestaniesz ufać swoim pociechom. Dodatkowo ta gra nigdy się nie kończy, więc zanim się obejrzysz, będzie „gwiazdka rok później” i znów będziesz się zastanawiał: „co tam w tej telewizji dzisiaj mamy?”…

Mimo mej niereligijności, mam zdrowe podejście do świąt i naprawdę lubię ten czas. Śmieje się do łez z kilkoma pokoleniami mojej rodziny zgromadzonej u babci. Wspominamy przeszłe dzieje i tradycyjnie słuchamy starych winyli na „teczkowym” gramofonie. Nikogo nie interesuje wtedy telewizja. W tym miejscu chciałbym zaapelować, do tych wszystkich, którzy zamierzają spędzić święta z pilotem w ręku: „rusz się i nie pozwól, żeby talerz dla niespodziewanego gościa u twych znajomych czekał pusty”.
Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.