Facebook Google+ Twitter

Tam błoto przeleje ci się przez samochód

Już w ten weekend w Myślenicach spotkają się zapaleńcy rajdów po wertepach i zarazem fani samochodów Gaz 69. Zobaczcie, co może Was czekać na zlocie i przeczytajcie relację z ubiegłego roku!

Tak było przed rokiem…

Prezentacja samochodów na Dolnym Jazie / Fot. Michał HodurekSobota. Późne popołudnie. Dolny Jaz w Myślenicach. Rozpoczyna się IX zlot samochodów terenowych Gaz 69. Co chwilę podjeżdżają kolejni miłośnicy tych samochodów. Zbierają się na placu. Spotykam pana Janusza Hojnora, który wraz z żoną Lucyną wiele lat temu zorganizował tutaj pierwszy zlot. – Zainteresowanie rajdem wzięło się stąd, że mieliśmy takiego Gaza – mówi Janusz. Kupił go 12 lat temu. Potem kilka lat remontował. Zaczął szukać innych, którzy posiadają te samochody. Okazało się, że w Myślenicach są tacy. Na początku pojawiły się 3-4 auta, postanowili więc zorganizować pierwszy zlot. Hobby zaczęło zataczać coraz większe kręgi.

Mają na zlocie także dwa Czapajewy (Gaz 67), ale gwiazdą tegorocznego przejazdu w terenie będzie Land Rover Defender. - Auto wyprawowe zrobione specjalnie na Afrykę – podkreśla Janusz. W czasie kiedy rozmawiamy trasa do wieczornego wyścigu jest jeszcze w przygotowaniach. Jak twierdzi organizator trasy nie są łatwe. – Dwa lata temu jeden ze współuczestników zlotu, który ma auto specjalnie przystosowane do startów w Off-roadowych Mistrzostwach Polski, nie przejechał tej trasy. Ugrzązł. Mój Gaz przeszedł, dwa inne też, a reszta się potopiła - wspomina. Wśród marek, które nie przejechały trasy były min. Ułazy i Mitsubishi.

Zabierają mnie na przejażdżkę nowo przygotowaną trasą. Jedziemy w piątkę: Janusz, prowadzi
jego syn. Z tyłu ja i ich znajomy, Maciej oraz córka Janusza, Dorota. Ostro ruszamy.Ruszamy w drogę... / Fot. Michał Hodurek Najpierw trawiasta łąka, później kamienisty brzeg Raby. Pierwszą przeszkodę - rów, pokonujemy bez najmniejszych problemów. Przyspieszamy. Jedziemy wśród zarośli. Gałęzie uderzają po karoserii. Zaczyna się błoto. Kilka ulewnych dni zostawiło swój ślad. Jest coraz bardziej grząsko. Manewrujemy pomiędzy drzewami. Jedziemy już mocno rozjeżdżoną trasą. Podjazd pod górkę. Ryk silnika. –Trzymajcie się mocno! - krzyczy Janusz. Bez wahania słuchamy. Nasze ręce trzymają się kurczowo siedzeń i drążków. Słabo się trzymając można wylecieć z auta i „zanurzyć” się w błotnisty grunt. Na raz słychać Janusza: - Ruszaj ! – krzyczy do syna, który jakby lekko się zawahał. – Teraz to będzie dopiero jazda – oznajmia nam z radością.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.