Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

67754 miejsce

Tańcząc Kurta Weilla

Balet Krzysztofa Pastora „Kurt Weill” w Teatrze Wielkim Operze Narodowej, pozwala spojrzeć na dorobek niemieckiego kompozytora z szerszej niż dotąd perspektywy. 28 utworów muzycznych Weilla, zestawionych chronologicznie, opowiada o jego muzyce i o czasach, w których powstawała.

 / Fot. Ewa Krasucka. Mat.Teatru WielkiegoKrzysztof Pastor, od marca br. dyrektor Polskiego Baletu Narodowego, wykonał wręcz tytaniczną pracę, przygotowując świetny multimedialny spektakl, pozwalający słuchaczowi zobaczyć w Weillu kompozytora wszechstronnego.

Lamentacja o Mackie Majchrze, w wykonaniu Małgorzaty Walewskiej, jako uwertura do przedstawienia, to dobry wybór. Pastor, wprowadza nią publiczność w dobrze znany klimat songów Weilla, rozpoznawalnych, łatwo wpadających w ucho. Lecz gdy tylko wybrzmi mezzosopran Walewskiej, trafimy do innego świata, innego Weilla, kompozytora wyrafinowanych modlitewnych chorałów, symfonii, oper, baletu, muzyki orkiestrowej, musicali.

Muzyczny scenariusz przedstawienia zachwyca. Dzięki połączeniu baletu, śpiewu, fotografii i filmu, Pastorowi udało się stworzyć kolaż obrazów, które składają się na artystyczną biografię Weilla. Co ważne, to nie jest opowieść tylko dla koneserów, doskonale orientujących się w biografii kompozytora. Ci, którzy ją znają, będą potrafili połączyć wyrafinowaną choreografię i muzykę z faktami z życia Weilla, ci którzy nie mają takiej wiedzy, wyruszą w podróż na spotkanie z czystą muzyką.

Na tle oszczędnej, ascetycznej wręcz scenografii, sprowadzającej się do trzech ekranów i olbrzymiego telebimu nad sceną, na których prezentowane są slajdy i fragmenty filmów (zapis wydarzeń z Europy początku XX wieku, burzliwych lat 30. i 40. oraz Ameryki czasów powojennych) - Pastor zestawił chronologicznie utwory. Kolejne epizody choreograficzne, uzupełniane partiami solowymi i chóralnymi, pokazują jak zmieniała się artystyczna droga Weilla, od młodzieńczych, ale niezwykle dojrzałych chorałów, osadzonych w kulturze żydowskiej ("Gebet"), przez fascynację awangardą niemiecką lat 20. XX w., z jej kabaretami, tingeltanglami ("Berlin w światłach"), operą ("Alabama Song"), musicalem ("Happy End") i innymi gatunkami. Klasyczny Weill i Weill niemal plebejski - zwłaszcza tam, gdzie dochodzi do współpracy z Bertoldem Brechtem, to ciągle ten sam utalentowany kompozytor, którego największą zaletą jest wszechstronność.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

hmmm, za to ja widzę *usterkę* w Twoim komentarzu...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.12.2009 23:30

Ja siedziałam w trzecim rzędzie, ale jak na amatorskie oko, rzadnych usterek nie dojrzałam. Dla mnie ogólnie było rewelacyjnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sławo, zdarza ... Ale teraz siedziałam w 2. rzędzie ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.