
W swoim recitalu Marta Górnicka, absolwentka Warszawskiej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina, wyśpiewuje kilkanaście piosenek. Wśród nich znajdują się m.in. „Ulice”, „Nasz dom”, „To ostatnia niedziela” i wiele innych. Przy akompaniamencie akordeonu i bandoneonu (Klaudiusz Baran), kontrabasu (Konrad Kubicki), piano (Tomasz Filipczak) i skrzypiec (Dawid Lubowicz), artystka wprowadza słuchaczy w kabaretowe klimaty.
Bohaterami piosenek są mieszkańcy Buenos Aires – nieszczęśliwi kochankowie, femme fatale, szaleńcy czy filozofowie. Na recital składają się współczesne interpretacje tang z lat 30. i tanga Astora Piazzoli z tekstami Jorge Luisa Borgesa, Jeana Claude’a Carriere’a i Horacio Ferrera. Pojawiają się też piosenki: „Cambalache”, „Querido”, czy „Nostalgia” w nowoczesnych aranżacjach.
Chociaż teksty piosenek, z założenia, odnoszą się do ludzi związanych ze stolicą Argentyny, to ich teksty są uniwersalne i dlatego też poczułam się tak, jakbym siedziała w jednym ze stołecznych kabaretów XX-lecia międzywojennego. Jednak słuchając na przykład utworu „Ulice” oczami wyobraźni szybko przenosiłam się również na tłoczne ulice Buenos Aires.
Mimo że nie wszystkie utwory kojarzą się bezpośrednio z tangiem, szczególnie odśpiewana na początku swojska „To ostatnia niedziela”, to jednak wszystko razem wprowadza słuchaczy w klimaty, jak określili twórcy, portowych dzielnic Buenos Aires. Jedną z tych piosenek jest „Tango Che”, które, według mnie, przekazuje słuchaczowi dynamizm argentyńskiej kultury i ideę recitalu.
Dodatkową niespodzianką są solówki odegrane na bandoneonie, czyli harmonii ręcznej. Dla słuchaczy nieprzyzwyczajonych do tego typu wystąpień bandnoenowa gra może być ciekawym doświadczeniem. Swoim dźwiękiem i wyglądem bandoneon przypomina akordeon, ale wygrywane przez Klaudiusza Barana melodie, to nie zwykłe uliczne „gierki”, ale piękna liryczna muzyka.
Całości wystąpienia słucha się z przyjemnością, jednak pod koniec występ może się trochę dłużyć. Według mnie, osoby zachwyconej tangiem w formie tanecznej, urozmaiciłby go chociaż jeden pokaz tego pięknego i zmysłowego tańca.
Wrażenia słuchaczy zostały na koniec wyrażona gromkimi brawami. Niektórzy uznali nawet, że występ zasługuje na oklaski na stojąco oraz na podwójny bis. Zdecydowanie nie podzielili oni opinii najmłodszego widza, którzy po pierwszym bisie, gdy Marta Górnicka zapowiadała jeszcze jeden, stwierdził „O nie!”.