Facebook Google+ Twitter

"Tanie latanie", czyli polujemy na bilety lotnicze

Ile razy lecieliście samolotem? Ile razy korzystaliście z usług biura podróży? Ile razy przepłaciliście za bilet? Jeśli choć na jedno pytanie odpowiedzieliście "dużo" zapraszam koniecznie do lektury poniższego artykułu.

Widok z okna samolotu wiodącej taniej linii lotniczej. Gdzieś 10km nad ziemią. / Fot. Maciej NowaczykDostaliśmy urlop, oszczędziliśmy "parę groszy", w naszej głowie zapala się żarówką, że może pojechać by gdzieś na wakacje, oderwać się od codzienności?

Dawna koleżanka przysyła nam zaproszenie z Wielkiej Brytanii na ślub, my korzystając z okazji zobaczenia kawałka Londynu, szybko potwierdzamy swoją obecność...

Czy po prostu wpadamy na pomysł, aby spędzić weekend nad pięknymi norweskimi fiordami?

Niezależnie jaki jest cel naszej podróży, pierwszym krokiem jaki podejmujemy jest znalezienie dogodnego dla nas środka transportu. Nadal często odwiedzając Szwecję wybieramy prom, a wybierając się do Londynu toczymy się ponad 20 godzin autobusem. Jednak po pewnym razie mówimy "dość" - dochodzimy do wniosku, że w taki sposób tracimy dwie bardzo ważne dla nas rzeczy - czas i pieniądze.

Decydując się na najszybszy i często również najtańszy sposób transportu, jakim jest samolot mamy jednak w głowie pustkę. Nie wiemy gdzie się udać, co zrobić, w jaki sposób wyszukać i dostać najkorzystniejszą dla nas ofertę lotu.

Często ulegamy dostrzeganym z daleka reklamom biur podróży i myślimy, że to właśnie ono może nam pomóc dostać najtańszy lot... Niestety nic bardziej mylnego - takie instytucje oprócz tego, że często chcą wcisnąć nam wcale nie najtańszy lot potrafią doliczyć sobie bardzo wysoką marżę za właściwie kliknięcie myszką kilka razy i wpisanie paru zdań na klawiaturze. Dlaczego w takim razie nie zrobić tego wszystkiego samemu i zaoszczędzić nawet kilkaset (dokładnie tyle) złotych?

Na samym początku warto dokładnie zagłębić się w oferty tzw. "tanich linii lotniczych". O takowych powstały już dziesiątki mitów, które postaram się tutaj obalić - nie taki diabeł straszny jak go malują. Przewoźnikiem nisko kosztowym (zdecydowanie wolę takie określenie) możemy rzeczywiście polecieć za 20, a nawet mniej złotych (i to jest cena całkowita) - wystarczy wiedzieć jak dokonywać takich "odkryć".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Jasne, że linie tradycyjne potrafią też mieć ceny niższe od "tanich linii", lecz jest tak głównie w wypadku kiedy musimy lecieć w konkretnym terminie na który już wszystkie niskie taryfy zostały wysprzedane mając dodatkowo dużo bagażu rejestrowanego, zapomnieliśmy odprawić się on-line itp. Analogicznie tyczy się to późnych rezerwacji. Pzdr. Maciej !

Komentarz został ukrytyrozwiń
Madejak Katarzyna
  • Madejak Katarzyna
  • 16.09.2010 01:10

wow!!! to jest dopiero cos... otwieraja sie oczy nowicjuszom takim jak ja( w styczniu 2011 lece do tajlandii, czeka mnie mnostwo papierkowej roboty, a ten artykol to duza pomoc)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Normalne" linie również mogą mieć atrakcyjne ceny. Ok, nie będzie to przelot za złotówkę, ale np. za 400-500 zł w obie strony już tak. W porównaniu z kosztem pociągu czy nawet autokaru (jedzie się dłużej i trzeba po drodze jeść - to też kosztuje) to nie są duże koszta. Czy np. z kosztem benzyny (jeśli jedzie się samemu).

Dla porównania, za wagon sypialny Warszawa-Bazylea (nie-sypialnego się nie dało kupić) chcieli ode mnie 1100 zł. Na szczęście nie musiałam z tej oferty korzystać ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
verka
  • verka
  • 15.09.2010 19:13

no a jak nie polowac? normalnymi liniami, tzn diabelnie drogimi nie da sie latac, bo skad wziac na takie drogie bilety, a dzieki tanim liniom zyje sie latwiej, a odkad mam karte kredytowa z getin i moge placic przez internet za bilety, to juz w ogole wygoda

Komentarz został ukrytyrozwiń

1) Przy okazji tradycyjnych przewoznikow warto wspomnieć o SWISS. Na trasie Warszawa-Zurich czy Warszawa-Bazylea są zazwyczaj o wiele tańsi niż LOT. I nie latają Embraerami, które wyglądają, jakby im się miały skrzydełka połamać ;-)
2) Czasem warto skorzystać z oferty biura. Dotyczy to zwłaszcza nietypowych dla nas kulturowo, odległych destynacji. Zgadzam się, że lecąc np. do Rzymu warto zorganizować wszystko samemu. Przy odpowiedniej motywacji i względnym braku bariery językowej to moim zdaniem najlepsza forma zwiedzania europejskich (choć nie tylko) miast.
3) Kiedyś z Polski latała taka fajna linia lotnicza - SkyEurope. W grudniu mieli zwykle promocje na loty wakacyjne. Ceny były naprawdę bardzo niskie, często bardziej się opłacało polecieć do Barcelony niż pojechać pociągiem z Krakowa do Warszawy.
4) Inną popularną tanią linią jest Norwegian. Mialam z nimi do czynienia kilka razy, trasy: Kraków-Oslo-Kraków i Longyearbyen-Oslo. Za każdym razem były jakieś opóźnienia. Ale bardziej zniechęcili mnie niewygodnymi fotelami - za mało miejsca na moje nogi ;)))
5) Gratuluję sukcesów w znajdowaniu tanich biletów: rozumiem, że były to promocje zwalniające z opłat lotniskowych? W nich bowiem często jest pies pogrzebany - wprawdzie bylam w Barcelonie za złotówkę w jedną stronę, ale tak naprawdę to za 76 zł - bo dochodziły opłaty lotniskowe :) Tak czy siak było to bardzo tanio.
6) Poza sugerowaniem się ceną warto poszukać jeszcze w sieci opinii na temat daniej linii. Przy okazji nie bardzo dalekich podróży ma to mniejsze znaczenie, ale przy okazji lotów poza Europę to znaczenie wzrasta...
7) Strony wielu linii lotniczych mają zaszyty mechanizm podbijający cenę na lot w dniu, który często jest przez nas sprawdzany. Dlatego czasem warto użyć kilku przeglądarek bądź kompów. I wcale nie żartuję. Cena może podskoczyć nawet przy drugim sprawdzeniu.

Miłego latania :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.