Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

135568 miejsce

Taniec - coś więcej niż kroki

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-01-29 08:53

Marzyłeś kiedyś o tym, by pojawić się na scenie jako tancerz? W pierwszym momencie nie zdajesz sobie sprawy, że właśnie o tym marzysz. Przekonujesz dopiero, gdy stoisz na scenie i słyszysz oklaski publiczności...

Fot. ilustracyjna / Fot. PAPNiezapomniana data: 21 czerwca 2009 r. Pokaz weekendowej szkoły tańca, po wielu treningach w końcu tańczymy na deskach teatru im J.Węgrzyna w Ełku. W głowie krążą wspomnienia z pierwszej próby tańca. Pierwszego rozbrzmienia muzyki. Pierwsze ciężkie treningi. I teraz stoisz w jednej chwili przed widownią, która czeka na twój pokaz...

Jednak przed prawdziwym występem, zaplanowana jest ostatnia próba. Wchodzimy z całą grupą na scenę. Czeka już nasz instruktor, uśmiecha się i nas wita. Rażące światło, które na nas pada
uświadamia, że zapadł wyrok.Musisz zostać na scenie do końca i nie możesz uciec, mimo że wcześniej miałeś taki plan. Publiczność cały czas obserwuje i nie możesz jej zawieść. Zaczyna się próba, ktoś się pomylił, więc startujemy od nowa.

- Włączcie muzykę głośniej! - krzyczy nasz instruktor Jacek Suchecki do dźwiękowców. A my czekamy pełni tremy na rozwój wydarzeń. W końcu rozbrzmiewa bas, wszyscy tańczą w rytm, każdy skupia się tylko na tańcu.I tylko na nim. Koniec próby! - Stop!, To nie wszystko. Wykonacie w tym momencie jeszcze kilka nowych kroków, zaraz wam pokażę - mówi nasz instruktor.
Posłusznie uczymy się nowego fragmentu choreografii. W końcu schodzimy ze sceny, czeka nas już prawdziwy występ. Strach nadal nie przeszedł, to był dopiero początek, otwarcie imprezy dopiero się zaczyna. Stoimy za kurtyną i czekamy na swoją kolej. Targają nami strach, zdenerwowanie, drżenie rąk, chęć ucieczki czy tez obawa przed kompromitacja przed bliskimi...

EDYCJA I - Wywołano nas. Włączono muzykę, reszta należała już do nas. Najgorsze były pierwsze kroki, potem nie zauważasz kiedy mija strach. To on mobilizuje do jak najlepszego zaprezentowania się publiczności. Koniec. Słychać tylko oklaski i dopingujące krzyki. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech i dotąd nieznane mi uczucie. Chyba się podobało! Patrzę na publiczność i czuję się jak w filmie. Nieogarnione uczucie, szczęście i pewien rodzaj spełnienia marzenia. Takiego uczucia nigdy się nie zapomina, Chociażby dla takich uczuć warto walczyć o własne pragnienia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.