Facebook Google+ Twitter

Taniec i miłość - Dirty Dancing w wersji teatralnej

Któż z nas nie oglądał choć raz tanecznych wyczynów Patricka Swayze, komuż nie zabiło mocniej serce, gdy filmowy Johny opowiadał o miłości w tańcu...?

 / Fot. http://www.about-chicagoil.com/wp-content/uploads/2007/08/dirty-dancing-the-musical.gifDirty Dancing w wersji teatralnej oglądać można nieustannie od kilku tygodni w berlińskim teatrze przy Placu Poczdamskim. Przedstawienie wystawiane będzie do października bieżącego roku. Jenny Bach, jako "Baby" oraz pochodzący z Węgier Daniel Rakasz wcielający się w rolę Johnny'ego zabierają nas w świat tańca i miłości.
W świat, gdzie niesprawiedliwość i nietolerancja muszą przegrać, świat gdzie odwaga i miłość przenoszą góry i zmieniają świat.

Kilkudziesięciu statystów, 14-osobowa orkiestra oraz scenografia, której koszty liczy się w milionach euro zapewniają widzom wspaniałe przeżycia artystyczne. Czy to ogromne drzewo wyłaniające się wprost ze ściany, mostek chowający się z kolei pod scenę, czy wspaniała gra świateł - niespodzianek w rozwiązaniach technicznych oraz artystycznych nie brakuje.

Autorka scenariusza Eleanor Bergstein pozostała wierna historii znanej nam z filmu: 17-letnia Francis Houseman spędza letni urlop wraz z rodziną w pewnym amerykańskim kurorcie.
Plątanina przypadków doprowadza do sytuacji, w której zastępuje ona partnerkę taneczną Johnny'ego, będącego odpowiedzialnym za część artystyczną wolnego czasu gości. Nauka tańca zbliża młodych ludzi, którzy będą musieć stawić czoła przeciwnościom losu i niesprawiedliwości społecznej.
Tłem dla akcji są społeczne wydarzenia lat 60. w Stanach Zjednoczonych.

Reżyser przedstawienia - James Powell oraz pozostali artyści gwarantują nam 1,5 godziny wspaniałej zabawy, chwile wzruszenia i śmiechu. Fantastyczna oprawa muzyczna pod kierownictwem Conrada Hilfreich'a oraz zapierająca dech w piersiach choreografia przygotowana przez Kate Champion przyprawiają nie tylko o gęsią skórkę, ale powodują nagły przypływ ochoty na... taniec.

Zapewne niejedna osoba opuszczająca Teatr na Placu Poczdamskim planowała (kto wie czy nie po raz kolejny?) kurs tańca. Któż nie chciałby umieć poruszać się tak, jak podziwiani artyści...?

Jedynym zgrzytem w przedstawieniu jest słaba znajomość języka niemieckiego odtwórcy głównej roli - Daniela Rakasza. Mając jednak na uwadze fakt, iż występy zaczynał bez znajomości języka w ogóle, z tekstem wyuczonym na pamięć, to powinniśmy chylić czoła przed nader zauważalnymi postępami. W końcu-
w Dirty Dancing i tak najważniejszy jest język miłości...

Trailer: http://www.stage-entertainment.de/musicals/dirty-dancing/dirty-dancing.html

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.