Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5191 miejsce

Tanoreksja – uzależnienie od opalania – śmiertelnie groźne

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-07-08 14:52

Przesadne opalanie prowadzi do nieodwracalnych zniszczeń naskórka. Po latach może objawić się ze zdwojoną siłą, o czerniakach, znamionach, plamkach i przebarwieniach nie wspominając. Zwłaszcza jeśli dojdzie do poparzenia słonecznego skóry.

U zależnienie od alkoholu, narkotyków lub tytoniu można od biedy zrozumieć. Uzależnienie od hazardu, seksu niektórzy też potrafią wytłumaczyć. Nałóg opalania, nazywany tanoreksją, to uzależnienie zupełnie nowe, lecz szczególnie niebezpieczne, bo grozi rakiem skóry, ogólnym wyniszczeniem organizmu i nieodwracalnymi zmianami w psychice.
Lekarze i psycholodzy biją na alarm, bo do ich gabinetów trafia coraz więcej osób, poszukujących pomocy w walce z tym nałogiem.

Co za dużo to niezdrowo

Tanoreksję często porównuje się do anoreksji. Anorektyczka nawet gdy się odchudzi i wygląda jak wieszak, uważa, że jest za gruba. Tanorektyczka myśli podobnie – z tą różnicą, że ma obsesję bladości swojej skóry. Można powiedzieć, że opala się non stop. Zimą okupuje solaria, latem przy każdej nadarzającej się okazji wystawia ciało na słońce. Najpierw chodzi o to, by upodobnić się do dziewczyn z plaży Copacabana w Rio de Janeiro, bo to jest trendy. Opalenizna dodaje uroku, podkreśla biel i seksowność bluzki, stanika, spodni. Jeśli tego rodzaju myślenie jest okazjonalne, to wszystko w porządku. Jeśli jednak przeradza się w obsesję, opalanie zaczyna być niebezpieczne.

– Skóra powinna być tylko smagnięta słońcem – wówczas wygląda jędrnie i zdrowo. Zbytnio opalona jest przesuszona, pomarszczona jak bibuła i ma przebarwienia – tłumaczy Anna Konecka, kosmetyczka z Łodzi. – To dlatego lekka opalenizna dodaje blasku, a nadmierna lat.

Tanorektyczkami najczęściej są panie w średnim wieku. Ostatnio jednak jest wśród nich coraz więcej młodych dziewczyn. – W żaden sposób nie można im wytłumaczyć, że ich skóra ulega nieodwracalnemu zniszczeniu – mówi Anna Konecka. – Staram się im przynajmniej doradzić, jak mają złagodzić skutki nadmiernego opalania, polecić krem, który bardzo głęboko nawilży skórę. Jest to jednak działanie doraźne, bo u osób uzależnionych od opalania, jeśli nie zerwą z nałogiem, wysuszanie skóry będzie się pogłębiać.

Na dodatek tanorektyczki zaprzeczają, że ich opalenizna jest ekstremalna. Podobnie jak nałogowi palacze, twierdzą, że nałóg ich nie dotyczy. Niektóre są tak mocno opalone, że wyglądają, jakby miały brudną skórę, ale nadal czują się zbyt blade i przez to mniej atrakcyjne.

– Takim klientkom sugeruję rozmowę z bliskimi lub psychologiem. Niestety, moje rady trafiają w próżnię – twierdzi kosmetyczka.

Tanoreksja dotyczy także młodych mężczyzn. U nich często łączy się z uzależnieniem od siłowni, zażywaniem anabolików i innych środków dopingujących. – Dziewczyny lubią brąz – śmieje się opalony na murzyna młody mężczyzna, stały bywalec podłódzkiego Arturówka. – Teraz jest moda na Latynosów, a nie albinosów – dodaje.

Podobnie jak panie, twierdzi, że opalenizna w zestawieniu z bielą spodni jest seksowna. Nie uważa siebie za nałogowca, chociaż przyznaje, że jak nie ma słońca, chodzi do solarium, bo chce utrzymać opaleniznę przez cały rok.

Cena jest wysoka

Przesadne opalanie jest sprawą na tyle poważną, że stanie się jednym z tematów rozpoczynającego się właśnie w Gdańsku kongresu dermatologów. Tanoreksja prowadzi bowiem do nieodwracalnych zniszczeń naskórka. Po latach potrafi objawić się ze zdwojoną siłą, o czerniakach, znamionach, plamkach i przebarwieniach nie wspominając. Zwłaszcza jeśli dojdzie do poparzenia słonecznego skóry.

– Ledwo słońce mocniej przygrzało , a już mamy pierwszych ciężko poparzonych – informuje prof. Andrzej Kaszuba, kierujący Kliniką Dermatologiczną UM w szpitalu im. Biegańskiego w Łodzi. – Wśród nich jest kobieta w średnim wieku, u której poparzenie pozostawi ślady do końca życia. Leżała na słońcu plackiem bez przerwy przez pięć godzin.

Profesor przestrzega przed zbytnim zaufaniem do kremów z filtrami chroniącymi przed nadmierną emisją promieni UV. Uważają, że jeśli posmarują się kremem z wysokim filtrem nic im nie grozi.

– Nic bardziej błędnego – nawet krem z filtrem 50 nie ochroni skóry przed poparzeniem, jeśli będzie bombardowana słońcem przez pół dnia – mówi profesor. – Zabezpieczanie skóry kremami z wysokim filtrem musi iść w parze z dawkowaniem słońca. Krem nie może stwarzać poczucia bezkarności w korzystaniu z kąpieli słonecznych. Tym bardziej że jest coraz mniej ozonu w atmosferze i promienie słoneczne docierające do Ziemi są coraz ostrzejsze.

Tanorektycy do opalania nie muszą mieć plaży i nadmorskiego krajobrazu. Do osiągnięcia celu wystarczy im skrawek ławki w parku, balkon, taras albo dach budynku.

Opalanie na dachach pokrytych papą, dachówką lub blachą jest szczególnie niebezpieczne. Są to pokrycia ściągające promienie słoneczne, które atakują skórę ze zdwojoną siłą.

Dodatkowo nasilają ten atak leki, zażywane przy różnych chorobach przewlekłych. Są to głównie antybiotyki z grupy tetracyklin, ale też leki hormonalne, środki antykoncepcyjne, środki przeciwbólowe, przeciwcukrzycowe, psychotropowe, antydepresyjne.

– Często nie dostrzegamy związku pomiędzy przebarwieniami na skórze a lekami, które zażywamy – mówi profesor Kaszuba. – Tymczasem pod wpływem tych leków skóra jest bardziej wrażliwa i podatna na niszczące działanie promieni słonecznych.

Skóra tanorektyka nie ma szansy na odpoczynek i regenerację. Zbyt intensywne promieniowanie UV zakłóca wytwarzanie melaniny. Zadaniem melaniny jest właśnie pochłanianie tego promieniowania, a tym samym ochrona skóry przed jego działaniem. Kiedy jednak skóra przez długi czas jest w kontakcie z UV, nie nadąża z produkcją melaniny i staje się bezbronna.

W Polsce problem tanoreksji zauważają na razie tylko dermatolodzy. Lekarzom pierwszego kontaktu nie jest jeszcze znany. Dzięki zaniepokojeniu wielu specjalistów może się to zmienić.

Trzeba leczyć psychikę

W USA od czasu, gdy stwierdzono, że aż 90 proc. nowotworów skóry jest wynikiem nadmiernego opalania, tanorektyków coraz częściej wysyła się do psychoterapeutów.

– Terapia powinna być kompleksowa, bo – jak w przypadku innych uzależnionych – u tanorektyków włącza się system zaprzeczania własnej chorobie – mówi Czesław Michalczyk, psychoterapeuta z Łodzi. – Sygnałem do rozpoczęcia takiej terapii jest kontynuowanie opalania, mimo że są już ewidentne przykłady szkodzenia własnemu zdrowiu.

„A ja jestem uzależniona i nic na to nie poradzę, bo tak mi dobrze, chociaż wiem, że źle robię, ale przynajmniej uzależniona jestem od solarium i słońca, a nie od narkotyków czy papierosów (...) To moja indywidualna sprawa i nie podoba mi się ocenianie takich osób jak ja, że szkodzimy sobie i to do niczego zdrowego nie prowadzi. Nie zamierzam skończyć z opalaniem (...) Po prostu chcę dobrze wyglądać i mimo to, że na starość to się na mnie odbije to nie zrezygnuję” – tak pisze na temat tanoreksji internautka.

Takich jak ona jest coraz więcej. Potrzebują pomocy. Łapią każdą okazję, żeby się opalić, a kiedy nastanie jesień i już nie mogą leżeć plackiem na plażach, przenoszą się do solariów. Obsesyjnie obawiają się, że opalenizna zejdzie i sztucznie „dopalają” to, co zostało po lecie.

– Mechanizm uzależnienia od opalania jest podobny do mechanizmu uzależnienia od alkoholu. Nałogowiec odczuwa potrzebę picia coraz większych ilości alkoholu, żeby osiągnąć ten sam skutek – tyle że w tanoreksji występuje wyłącznie uzależnienie psychiczne i objawy abstynencyjne także ograniczają się do tej sfery – tłumaczy Czesław Michalczyk. Uzależnienie od słońca nie wymaga więc odtrucia, ale bezwglednie psychoterapii.

Przyjemność korzystania ze słońca tanorektycy zamienili w obsesyjny przymus, gdyż nie potrafią myśleć o niczym innym, tylko o opalaniu i o własnym wyglądzie. Ten rodzaj uzależnienia zalicza się do zaburzeń osobowości wynikających z kultu własnego ciała. Zewnętrzna atrakcyjność poprawia samopoczucie, więc dąży do niej za wszelką cenę coraz więcej ludzi. Tym bardziej że stała się obecnie ogólnie obowiązującym kanonem. Przesadne zajmowanie się własnym wyglądem sprawia, że zatraca się inne wartości.
Ciągłe szukanie okazji do opalania działa destrukcyjnie nie tylko na samego uzależnionego, ale jego rodzinę i otoczenie. Tanorektyk, wyjeżdżając na urlop, nie liczy się z potrzebami innych. Nie lubi wycieczek, spacerów, zabaw, jest zajęty sobą.
Lucyna Krysiak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

krzysiu z bełchatowa
  • krzysiu z bełchatowa
  • 27.05.2011 00:12

ja nie moge sie powstrzymac od opalania musze sie opalać bo to dla mnie stanowi najwazniejszy element mojego zycia!!! prosze pomozcie mi sie z tego uwolnic bo jestem już tak brązowy ze wyglądam jak kupa. a nie chce tak

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mój chłopak cierpiał na tą okropną(!)przypadłość,na szczęście znaleźli sie ludzie którzy potrafili mu pomoc.Czesto o tym rozmawiamy,przyznaje sie ze to najwieksza głupota jego zycia.Zgadzam sie z Paulina opalanie czemu nie byle z umiarem,przekonalam sie o tym na chłopaka skórze...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Opalanie czemu nie byle z umiarem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.