Projektowi tarczy antyrakietowej nie można odmówić długiej walki toczonej przed ostateczną porażką. Wycofywanie się z niego trwa już od półtora roku. Ale tak motywy forsowania jak i zarzucenia tego projektu są inne niż oficjalnie podawane.
W mijającym tygodniu Amerykanie zmienili dotychczasowy projekt tarczy antyrakietowej. Komentatorzy tego wydarzenia, w zależności od przychylności bądź nieprzychylności Amerykanom i ich projektowi, zdają się albo być zelektryzowani tą zmianą, choć szykowała się ona od dawna, albo wierzyć, że projekt faktycznie będzie kontynuowany, tylko że w nowej formie. Jednocześnie obie grupy komentatorów już od dawna zupełnie pomijają zarówno prawdziwe przyczyny budowy tarczy antyrakietowej w Europie Wschodniej, jak i przyczyny zarzucenia tego projektu.
To, że Amerykanie zrezygnują z tarczy można było podejrzewać już od dawna. Z projektem, którego korzenie tkwią jeszcze w latach 80., były ciągłe problemy. A to sabotował go Bill Clinton, który po każdej nieudanej próbie systemu przeciwrakietowego obcinał projektowi fundusze, a to za prezydentury hojniejszego Busha same próby systemu często nie wychodziły. Ostatecznie zmienił się klimat wokół USA, najeżdżającego kolejne kraje, kłamiącego na temat swoich pobudek, porywającego, torturującego i dożywotnio więżącego ludzi nawet osądzonych jako niewinnych, coraz mniej liczącego się z ofiarami wojny i zbrodniami wojennymi popełnianymi przez swoich żołnierzy oraz najemników i coraz bardziej przeciągającego swoje okupacje. Nic więc dziwnego, że nowy prezydent jeszcze w trakcie kampanii wyborczej przygotowywał sobie grunt pod wycofanie się z tego projektu. Jego zabiegi chwilowo pokrzyżowała wojna osetyjsko-gruzińsko-rosyjska. Podobnie było po drugiej stronie Atlantyku, gdzie problemy negocjacyjne, bunty społeczności lokalnych i ogólna niechęć obywateli Czech i Polski do tego projektu omal nie doprowadziły do wycofania się z niego strony polskiej w wakacje ubiegłego roku. Jednak już chwilę po niej, jako prezydent elekt, Obama znów zapowiadał rewizję projektu. A jako urzędujący prezydent konsekwentnie realizował strategię zbliżenia z Rosją i zarzucenia planów budowy tarczy antyrakietowej. Aż do mijającego tygodnia, kiedy się z tych planów zupełnie wycofał.