Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

51942 miejsce

Tarnów. Kiedy „weselna wódka” z inwestorami?

Z zainteresowaniem w lokalnej, tarnowskiej prasie przeczytałem wieści o tym, iż pewna grupa radnych związana z pewną, być może słuszną opcją, gardłowała na nadzwyczajnej sesji rady miejskiej na temat alkoholu.

 / Fot. Józef KomarewiczZ zainteresowaniem w lokalnej, tarnowskiej prasie przeczytałem wieści o tym, iż pewna grupa radnych związana z pewną, być może słuszną opcją, gardłowała na nadzwyczajnej sesji rady miejskiej, iż powinno się alkohol sprzedawać w odległości stu metrów od szkół i kościołów. W ten sposób antyalkoholowi radni wypowiedzieli wojnę przepisom, które wprowadzono w Tarnowie dwa lata temu, a mówiły one, iż alkohol można w Grodzie Leliwitów sprzedawać w odległości 30 metrów od szkół i kościołów. Ta liberalizacja miejscowego prawa miała na celu ochronę małej przedsiębiorczości. Obecnie, jeśli radni obostrzą przepisy dotyczące sprzedaży alkoholu w pobliżu tarnowskich szkół i świątyń, to istnieje duże prawdopodobieństwo, iż w niedługim czasie w Tarnowie zniknie z powierzchni przeszło 30 sklepików osiedlowych i punktów sprzedaży alkoholu. Najzabawniejszy jest fakt, że znikną również ogródki na tarnowskim Rynku, który do tej pory letnią porą tętnił życiem i kawiarnianym gwarem, po zmianie przepisów, tarnowski Rynek będzie raczej przypominał księżycowy pejzaż. Dużym prawdopodobieństwem jest również to, że pracę straci 150 tarnowian. To problem, z którym tarnowscy samorządowcy winni się przespać...Tym bardziej, że Tarnów od kilku ładnych lat nie jest atrakcyjny dla inwestorów, a plany klasterowo - przemysłowe mające jakby uzdrowić tę sytuację spełzły na niczym. Prawdę mówiąc dzisiejszy Tarnów oblepiony jest bankami i supermarketami, zwłaszcza w tych drugich tarnowska młodzież z dyplomami wyższych uczelni w kieszeni, szuka pracy „na kasach”, magazynach i przy zabijaniu karpia w przedświątecznym okresie. Mądrzejsza młodzież ucieka z Tarnowa aż się kurzy, bo nie może w Grodzie Leliwitów znaleźć pracy o jakiej marzy i za godziwą płacę, młodzież tarnowska ucieka np. do Krakowa, gdzie prędzej może znaleźć przyzwoite zajęcie za przyzwoitą pensję np. w korporacjach. Pewnie niektórym miejscowym pracodawcom jest to na rękę, bo nie muszą wysłuchiwać krzyków o podwyżki, ani też nie muszą czarować kandydatów do pracy wyższymi płacami. Znam nawet takiego jednego przedsiębiorcę, który ogromnie się cieszył taką bryndzą na tarnowskim rynku pracy. Inny przedsiębiorca – piekarz chciał kupić młodego pracownika za 1000 PLN, oczywiście „na czarno”, a w przypadku, gdyby młody pomylił się przy rachunkach, to groził mu pod koniec miesiąca „obcięciem finansowej racji”. Póki co na pewno pod względem boomu inwestycyjnego w Tarnowie się nie zmieni, bo nie wierzę w to, iż tarnowscy samorządowcy nauczą się nawet eksternistycznie zachęt dla inwestorów, póki co, należy na następne dziesięciolecia napicie się w Tarnowie „weselnej wódki” z inwestorami, oczywiście po podpisaniu umów... Bo tak naprawdę „weselnej”, czy „nieweselnej wódki” nie będzie z kim się napić...I jak było w galicyjskiej fraszce o Bochni, tak będzie z pewnością we współczesnej fraszce o Grodzie Leliwitów: „W Tarnowie jest największy ruch, kiedy po ulicy idzie dwóch”.
PS
Ach, zapomniałbym, grożą zwolnienia pracownikom niektórych tarnowskich, szczątkowych zakładów pracy...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

To jest realny problem i trudno zaprzeczyć, że sprzeczność interesów uniemożliwia rozwiązania zadowalające oponentów. Nie wierzę, źe jest realne powstrzymanie spożywania alkoholu w sąsiedztwie szkół i kościołów tą drogą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.