Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71819 miejsce

Tarnów rockiem stoi

Już 10 listopada premiera nowego albumu Comy. W oczekiwaniu na nowe dźwięki łodzian, warto przyjrzeć się tarnowskiej grupie Totentanz, której ostatnia płyta przez większość mediów nie została zauważona.

Totentanz w pełnym składzie / Fot. materiały prasowe zespołu"Zimny Dom" – bo tak nazywa się drugi już krążek w dorobku Totentanz – ukazał się na rynku 22 września. Poza wizytą w radiowej Trójce (u nie byle kogo, bo u Piotra Kaczkowskiego), niszowym Antyradiu i wywiadzie w "Teraz Rock", zespół szerzej nie zaistniał w rodzimych mediach. A szkoda, bo to jedyny zespół, który bez wyrzutów sumienia nazwać można równorzędnym partnerem Comy na polskiej scenie muzycznej.

Totentanz powstał w 2005 roku, jednak obecny skład wykształcił się ostatecznie na początku 2007 roku. Zespół tworzą: Rafał Huszno (gitara, wokal), Erik Bobella (gitara basowa), Adrian Bogacz (gitara), Sebastian Mnich (perkusja). Oprócz grania, muzycy mają też inne pasje i zajęcia – np. Adrian Bogacz jest... nauczycielem języka angielskiego.

Podczas koncertu w Cisnej, lipiec 2007r. / Fot. galeria zespołuZespół zarówno na swojej pierwszej płycie "Nieból" jak i na drugim wydawnictwie "Zimny Dom" proponuje nie tylko ciężkie, gitarowe brzmienia hard rocka, ale też ballady, nierzadko odrzucając w kąt gitary elektryczne na rzecz tradycyjnych "wioseł". W niczym to jednak nie przeszkadza, bo głos Rafała Huszno, mocny i lekko zachrypnięty pasuje do obu koncepcji.

Podobnie jak Coma, również Totentanz skupia się w tekstach przede wszystkim na psychicznych aspektach życia człowieka. Zastanawia się nad rolą człowieka w świecie, tym, jak może kontrolować swoje życie i jak duży wpływ ma na to, co się stanie. Niestety, wnioski nie są zbyt optymistyczne, co pokazuje choćby utwór "Na Koniec Świata": Słońce gaśnie we mnie gdy/Gdy pozbieram wszystko w garść/W jedną niepoważną myśl. Można dyskutować nad przesłaniem poszczególnych piosenek i konstrukcją tekstów (podobnie jest zresztą w przypadku Comy), jednak na pewno wnoszą one dużo więcej niż sformułowania w stylu Feel.

Okładka albumu Zimny Dom / Fot. materiały prasowe zespołuPo debiutanckim wydawnictwie "Nieból" byłem mile zaskoczony dojrzałością muzyczną Totentanz. Z niepokojem oczekiwałem kolejnej płyty – czy był to łut szczęścia czy rzeczywiście solidna robota? Na szczęście "Zimny Dom" szybko rozwiał moje wątpliwości. Tarnowska formacja świetnie wykorzystuje możliwości, które niesie ze sobą ostre, gitarowe granie oraz cicha, niepokojąca perkusja (świetnie zestawione ze sobą w "Nie zostało nic"). Czterech muzyków nie boi się zmian tempa w środku utworu, poszatkowanych linii gitar, a nawet niecodziennych – jak na hard rocka – instrumentów (kapitalny akompaniament na pianinie w "Na koniec świata"). W wielu utworach dynamika zostaje na chwile zupełnie zawieszona, by po chwili wybuchnąć ze zdwojoną mocą ("Przeżyjemy Zło"), w innych znów powoli się rozwija, dopingowana ciągłym powtarzaniem paru słów ("Nikt", w którym dodatkowe napięcie buduje przesadna wymowa). Każdy utwór jest przemyślany, spójny, co należy uznać za wielki plus. Nie dziwi więc ani melorecytacja słów w "Nikt" ani nawet lekko... hebrajska linia gitar we wstępie i zakończeniu "Raju".

Jeśli chodzi o całość albumu, harmonia i melodyka większości piosenek jest prosta i szybko wpada w ucho. Nie jest to jednak coś denerwującego, wręcz przeciwnie – dobrze opracowane partie gitar i odpowiednia perkusja sprawiają, że "Zimny Dom" to dziesięć potencjalnych hitów radiowych. Szkoda tylko, że Totentanz (podobnie jak Riverside, któremu zespół towarzyszył w trasie koncertowej) jest tak mało znany. A mało który utwór, podobnie jak "Na koniec świata", uzależnia aż tak, żeby słuchać go ponad 20 razy z rzędu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.