Facebook Google+ Twitter

Tatrzańskie "widokówki"

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2015-10-10 13:16

Chodzę w góry. Chodzę,nie biegam.One są dla mnie lekiem na całe zło.Kiedy mam dość ,jadę w Tatry

 / Fot. Agnieszka OnufrukJakby nie było,to jest. Jest i nie da się inaczej. Jest kolejny dzień,miesiąc,rok. Może. Jest jednak i nie ma wyjścia. Niby jakie miałoby być? Wiem. Jest jedno czy dwa, ale czy one mają sens? Nie mają. Zatem obecnie nie istnieją.

Czas zacząć od nowa. Właściwie to należałoby rzec – kontynuować czas najwyższy,więc…



Tatry. Słowo magiczne. Dla mnie przynajmniej. Jeśli nie pojadę tam przynajmniej raz w roku- choruję. Psychicznie choruję i nie wiem jak się z niektórych dołków podnieść. Tam wiem. Tam umiem. Nie wiem dlaczego tak jest. Może to powietrze? Może to ludzie. Może przestrzeń. Może inaczej biegnący czas. Może inne funkcjonowanie. Tatry to Tatry i nikt mi nie powie,że jadąc do Zakopanego popełniam błąd tzw. lanserki. Otóż nie. Nie popełniam. Ci, którzy tak uważają jadą –owszem – do Zakopanego,tylko po co? Jadą DO Zakopanego. Ja jadę w góry! Zakopane dla mnie to tylko miejsce noclegowe,dobry punkt wypadowy w każde miejsce w Tatrach. I wcale nie w centrum. Brońcie wszelacy święci! Im dalej od cholernych Krupówek,tym lepiej. Nie jestem „Krysią” , chociaż…. W tym roku był lans na oczojebliwe z koloru „adidaski”,a ja takowe posiadawszy,mogłabym się w ten lans wstrzelić niczym Robin Hood w środek strzały. Nie o tym jednak. Wszystko w górach jest w porządku. Do pewnego momentu. Zatłumione trasy ceprostrad w głównych dolinach (Kościeliska,Chochołowska,Strążyska) można obejść. Można pozbyć się hałasu,zagęszczenia-najzwyczajniej w świecie wchodząc na szlak. Mało kto o tym wie. Wiedzą ci,którzy przyjeżdżają w Góry. Reszta ciągnie się ( i wrzeszczące dzieci,które już nie nadążają) jak dolina długa i szeroka od wejścia do schroniska. Na końcu są już tak zmęczeni,że bez bacy z dorożką, nie są w stanie wrócić o własnych siłach. Wchodząc na szlak pozbywasz się widoku panienek w baletkach,na koturnach, z lakierowanymi torebeczkami na przedramieniu w skórzanej kurtałce, w legginsach błyszczących niczym psu wiadoma rzecz na wiosnę. Pozbywasz się widoku panów w sandałkach i skarpetkach ,z piwkiem w ręku i reklamówką zapasów płynnych na drogę. Omijasz,pozbywasz się i jesteś w innym świecie. Świecie ciszy,szumiących drzew,pięknych widoków,miłych ludzi witających cię zwykłym „dzień dobry” z uśmiechem na ustach. W świecie śladów niedźwiedzi,przemykających saren,kozic,maleńkich kwiatków jakich na nizinach nie ujrzysz,zapachów,których określić się nie da…Owszem. Nie jest idealnie. Zwłaszcza latem. ..dlaczego? Na szlakach jest większe zagęszczenie. I można tylko po jednym rozpoznać tych, co do Zakopanego przyjechali i tych co w Góry wyszli podziwiać,odpocząć…Po czym? Po tempie w jakim się poruszają. Ci, co do Zakopanego- pędzą,im szybciej tym lepiej,bo na mapie napisali 1,5 godziny do punktu,więc trzeba w 1,25. Jeży się włos na głowie i nie tylko ,kiedy czuję oddech i nerwowe tupanie za swoimi plecami, a ścieżka ma szerokość 40 cm ,skałę z jednej i przepaść z drugiej. Denerwuję się ,kiedy słyszę pośpieszające mruczenie,pytanie czy mogę przepuścić…Mogę!!!! Fortunę mogę przepuścić,ale pana/ panią -teraz nie,bo niby gdzie?! Strome zejście na podobnej ścieżce,gdzie masz do wyboru lekki zjazd na zadku,albo wciąganie się na cholerną ścianę i co? Dyszący poganiacze,którzy na głowę,przez głowę niemal ci lezą,bo muszą cię wyprzedzić. Muszą . Tak po prostu. Ja nikomu nie zabraniam chodzenia szybciej niż ja. Nikomu. Jednak na szlaku jedna minuta oczekiwania,aż „starsza” pani zsunie tyłek po tej cholernej ściance ,to nie jest dużo. Zwłaszcza,że pani ma lęk przestrzeni i każdy mało przemyślany ruch,posadzenie zadka może skończyć się źle. Bardzo źle.

Ludzie. Ktoś ,kiedyś napisał bardzo mądrą rzecz : Po górach chodzi się wolno,a później jeszcze wolniej!!! Święta racja. I bezpieczniej, i więcej można zobaczyć. W ogóle można coś zobaczyć. Bieganie po szlaku…czemu to służy? Większość na pytanie gdzie byłeś/byłaś odpowie –owszem – w górach. Na kolejne pytanie „ I jak tam widoki? Odpowie :Jakie widoki? Jest jeszcze jedna opcja tych,którzy przyjeżdżają do Zakopanego : Gdzie byłeś? W Zakopanem. I jak tam góry? Jakie góry??? Właśnie. Po co ten pęd? Punkt na mapie-zaliczony-kolejny-odhaczony- następny. Tak to się po szlakach w większości przypadków „chodzi”. A ja nie. Ja lubię tam się pogapić,tu się zapatrzyć,tam pstryknąć 15 zdjęć,gdzie indziej 29,ówdzie przysiąść,zamknąć oczy i uspokoić to co nie było do uspokojenia,jeszcze gdzieś dotknąć zimnych skał …. Wlec się po szlaku ,zapamiętywać widoki,zapachy…Głupie,nie? Owszem. Jestem głupią turystką,która nie biega po górach,która szlak na mapie oznaczony czasem przejścia 1,5 godziny,potrafi wlec się 3…Przepraszam,mnie się nie spieszy,ja nie zaliczam kolejnego punktu z mapy…

Tym razem w górach coś zostało, z gór coś zabrałam. Nie dosłownie. Chociaż,może…? Myślałam,że nie dam rady, że będzie płacz i zgrzytanie zębów. Nie było. Było inaczej,było chwilami smutno i łza jakaś podła…ale krótko. Nie mogło być długo. Nie mogło,bo czas idzie swoją drogą,swoim rytmem i nie można mu stawać okoniem. Nie za bardzo przynajmniej. Więc…coś się tam zaczęło,coś się tam skończyło. I tu też. Czas zacząć…czas kontynuować…i pamiętać.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

"Ja lubię tam się pogapić,tu się zapatrzyć,tam pstryknąć 15 zdjęć,gdzie indziej 29,ówdzie przysiąść,zamknąć oczy i uspokoić to co nie było do uspokojenia,jeszcze gdzieś dotknąć zimnych skał …. Wlec się po szlaku ,zapamiętywać widoki,zapachy…"

To tak jak ja.
Też tak lubię.
I jeszcze bardzo lubię takie właśnie osobiste teksty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta publicystka ma w portalu bodaj już 5 próbek swojego piora. Mam uwagi ktore przekaże w skrzynce prive aby sie dalej rozwijała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki za odpowiedź także bardzo osobistą i za jedno zdjęcie przy tekście. Ma ciekawą wymowę -plecaki "odpoczywające" przy szlaku. Rzeczywiście po co się spieszyc i jeszcze dźwigać w niepotrzebnue szybkim tempie takie obciążenie? Przecież wędrówka taka staje się wtedy tylko sportem, "wyczynem", harcerskim sprawdzianem.

Zazdroszczę Pani tego czasu na kontemplacje piękna natury w górach i robienia spokojnie zdjęć. Czy sa jeszcze tak ciekawe w Pani kolekcji?
W pracy fotoreportera wydarzeń to najczęśćiej niemożliwe. Podam przyklad - wędrowałem kiedyś śladami Henryka Sienkiewicza po Zakopanem w ciągu jednego dnia wszystkie miejsca z Gubałówka pieszo włacznie. Celem było wyznaczenie tej trasy i opublikowanie w viapoland materiału. Mimo zaprawy jaką mam w górach mocno odczułem w nogach tempo.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.10.2015 19:07

Witam Pierwszego! :) Dziękuję za podpowiedź trasy. Z pewnością kiedyś skorzystam. ...hm...osobisty tekst...z pewnością. Piszę zazwyczaj o tym co mnie się zdarzyło ...nie zawsze,ale jednak. Uwielbiam takie niezatłoczone szlaki...zazwyczaj listopadowo się zjawiam w Tatrach. Tym razem był wyjątek :) Zapraszam częściej zatem ;) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mogę być pierwszy woła puste okienko z komentarzami...Ciekawy osobisty tekst.

Zapraszam Panią do wędrowki przez niewielkie ale ciekawe pasmo Beskid Mały. Z Wadowic na Żąr można przjść szczytami szlakiem przez Groń JP II i Kocierz w ciągu jednego dnia. Tak chodzil nieraz sam z kolegami lub ojcem Karol Wojtyła. W miarę na tym szlaku jeszcze spokojnei ale ma powstać wielki ośrodek narciarski za kilka lat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.