Facebook Google+ Twitter

Tauron Nowa Muzyka - dzień z gramofonami

Sobotni wieczór festiwalu w Katowicach stał pod znakiem gramofonów i "tłustych bitów". Będzie więc między innymi o koncertach Nosaj Thing, Prefuse 73 i Moderata. Zajrzę też do Szybu Wilsona, w którym rozstaliśmy się z festiwalem.

Dub Mafia / Fot. Arnar Freyr ÓskarssonNa początek tak ponurego i zimnego wieczora, koncert zespołu Dub Mafia był znakomitą grzałką. Przypomniał mi się Audioriver, na którym byłam, i do którego ten żywiołowy i mocno instrumentalny drum and bassowy popis pasowałby idealnie. Choć nie jest to mój ulubiony gatunek, wiele przemawiało za dobrą jakością tego koncertu - prostota, ciekawe kostiumy, charakterna wokalistka, otwarte podejście do publiczności czy wreszcie dość dobre instrumentalno-gramofonowo-wokalne rozwiązania. Nawet laikowi noga ruszyła przy takim "Breaknecku", okraszonym staromodną solówką na gitarze.

Ze względu na amatorską reklamę kolegi,Nosaj Thing był dla mnie tego dnia jednym z najbardziej oczekiwanych występów. Mam jednak mieszane uczucia co do efektów. Zacznę od plusów: bardzo interesujące w swej banalności wizualizacje, które oglądane z odpowiedniego kąta robiły naprawdę duże wrażenie. A były to po prostu przemieszczające się, przeplatające i pulsujące w rytm muzyki figury geometryczne w podstawowych kolorach - kto by pomyślał? Drugim ewidentnym plusem były umiejętności miksowania - Nosaj oparł występ częściowo na swoich, częściowo na pożyczanych bitach, malutkich elementach, fragmentach utworów, które dobrze zakamuflowane ciężko było z całości wyłuskać. Łatwość przeskakiwania między gatunkami była imponująca o tyle, że stworzyły razem bardzo spójną kompozycję - najpierw zaśpiewał Busta Rhymes swoje "Dangerous", później The XX towarzyszył Grizzly Bear. Ale nonszalanckie wręcz było zakończenie koncertu gangsterskim kawałkiem Snoop Dogga.Prefuse 73 i Orkiestra Aukso / Fot. Arnar Freyr Óskarsson Niestety, pojawił się też element odtwórczości i nudy - choć występ bez problemu mógłby rozkręcić niejedną alternatywną prywatkę, nie do końca sprostał oczekiwaniom.

Loopy i bity królowały oczywiście podczas setu Prefuse 73, który okraszony został dodatkowo żywą perkusją. Był to z resztą najlepszy z pomysłów na tym koncercie, dający słuchaczom punkt oparcia i tworzący spójną całość oraz narzucający tańczącym rytm. Występ miał mocno poszatkowaną strukturę, przeskakując od drum and bass do hip-hopowych, typowych dla Prefuse, bitów, aż po melodie raczej filmowe. Dużo zabawy, zmian tempa, wsmaplowanych instrumentów (urocze saksofony dajmy na to) i wokali. Spójny, dobry występ z jednym z nielicznych bisów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Piotr Steczek
  • Piotr Steczek
  • 05.09.2010 12:54

Przygotowanie koncertu trwało długo może od strony organizacyjnej.
Od strony muzycznej trwało ok.1,5 tygodnia włącznie z napisaniem aranżacji na orkiestrę(nie było to tak jak określiłaś tylko przepisanie kompozycji Prefusa na nuty dla orkiestry, tylko napisanie całkiem nowych kompozycji z całkiem nową harmonią, rytmem i formą utworów).
Wspomniany walczyk jak i wszystkie pozostałe utwory są mojego autorstwa o czym wspomniał tylko p.Marek Moś w wywiadzie dla Gazety W.(szkoda że organizator o tym fakcie zapomniał).
Dziękuję bardzo za wszystkie przemiłe opinie.
Pozdrawiam serdecznie !
Piotr Steczek AUKSO/ESUS

Komentarz został ukrytyrozwiń

czyżby prztyczek?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co zajrzę na ten tekst, to widzę: "dzień z grafomanami". To chyba z przemęczenia. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.