Facebook Google+ Twitter

TCS w Innsbrucku: drugi z rzędu triumf Schlierenzauera

  • Kinga Gc
  • Data dodania: 2010-01-03 19:44

Zwycięzcą trzeciego konkursu 58. Turnieju Czterech Skoczni został Gregor Schlierenzauer, sprawiając sobie idealny prezent na cztery dni przed swoimi dwudziestymi urodzinami.

 / Fot. PAPMłody Tyrolczyk oddał skoki na odległość 130 i 122,5 metrów. Wyprzedził drugiego, Simona Ammana, (128,5 m i 117,5 m) aż o 13,3 punktów oraz trzeciego Janne Ahonena (128 m i 117,5 m) o kolejne cztery dziesiąte.

Na rodzimej skoczni Schlierenzauera zgromadziło się ponad 21 tysięcy widzów. Było to 28. zwycięstwo w jego karierze i pierwsze zwycięstwo na Bergisel w Innsbrucku. Tym samym dzisiejszy wynik zapewnił mu powtórne prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Liderem Turnieju Czterech Skoczni pozostaje Andreas Kofler, który dzisiejszy konkurs zakończył na czwartym miejscu, po skokach na odległość 126 m i 118,5 m. Gregor Schlierenzauer zajmuje drugie miejsce (14,6 pkt straty), a trzeci jest Wolfgang Loitzl (21,5 pkt straty). Dotychczas nie zdarzyło się jeszcze, aby w klasyfikacji TCS trzy pierwsze miejsca zajmowali wyłącznie Austriacy.

Polacy w konkursie spisali się słabo. Najwyżej sklasyfikowany został Adam Małysz, który zakończył dzisiejszą rywalizację na siódmym miejscu (123,5 m i 118 m). Kamil Stoch, który w kwalifikacjach zajął bardzo wysokie trzecie miejsce, w konkursie był 19. (116,5 m i 118,5 m). Stefan Hula, po skoku na odległość 110,5 m, nie zdołał awansować do drugiej rundy, co dało mu zaledwie 41. miejsce. Krzysztof Miętus nie zakwalifikował się do konkursu.

Schlierenzauer przyznał się dziennikarzom, że miał gęsią skórkę patrząc z góry na tłum fanów.
"Muszę powiedzieć "dziękuję". Na skoczni panowała cudowna atmosfera. To niesamowite, że udało mi się tutaj zostać numerem jeden."

Źródło: sportsplanet.at

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Schlierri pokazał prawdziwą klasę, a jeśli chodzi o Polaków, to Małysz rzeczywiście w porównywalnych warunkach skacze podobnie jak czołówka, co mogliśmy zaobserwować w II serii. Brawa też dla Stocha, którego 118,5 m w drugim skoku było przecież trzecią odległością w tejże serii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zwycięstwo Schlierenzauera w pełni zasłużone, bez żadnych wątpliwości. A jeszcze milszy prezent może sobie sprawić, jeśli wygra w Bischofshofen. Ogólnie jest ciekawa sytuacja, bo nawet wtedy może przegrać w turnieju z Koflerem. Nie przypominam sobie sytuacji, by ktoś wygrał trzy konkursy, a nie wygrał całego turnieju... Wprawdzie był Yukio Kasaya z Japonii, ale on akurat w ogóle zrezygnował ze startu w czwartym konkursie.

Na miejsca Polaków bym tak nie narzekał. Siódme miejsce Małysza w obecnej formie to zupełnie dobry wynik. (Wiem, wiem że Kruczek i sam Małysz powtarzali ostatnio, że ponoć "w równych warunkach" prezentuje poziom taki sam jak Schlierenzauer i Ammann. Ale ostatnie konkursy dobitnie pokazują, ile to ma wspólnego z prawdą).

Stoch rzeczywiście zajął trzecie miejsce w kwalifikacjach, ale trzeba pamiętać, że jest z nich wyłączona cała czołowa "10" PŚ. Swoją drogą to mocno kontrowersyjne rozwiązanie, wprowadzone kilka lat temu. Zwycięzcą kwalifikacji zostaje bowiem zawodnik, który najczęściej wcale tych kwalifikacji by nie wygrał, gdyby liczyła się do nich czołówka. A polscy dziennikarze emocjonują się np. właśnie tym, że Stoch zajął trzecie miejsce w kwalifikacjach, by potem rozczarować się podczas konkursu, gdy zajmuje pozycję w drugiej dziesiątce...

Kiedyś do kwalifikacji liczyła się też cała czołowa "15", choć miała zapewniony awans, i nikomu to nie przeszkadzało. A pozwalało uniknąć bałaganu.

Czekam z niecierpliwością na Bischofshofen. Zapowiada się ciekawy pojedynek Gregor-Kofler.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.