Facebook Google+ Twitter

TdS. Triumf Bjoergen, Kowalczyk trafiła do szpitala

Marit Bjoergen pierwszy raz w karierze wygrała Tour de Ski. Natomiast Justyna Kowalczyk na podbiegu pod Alpe Cermis zemdlała i najpierw została odwieziona na noszach skuterem do punktu medycznego, a następnie ambulansem do szpitala.

Justyna Kowalczyk (POL) / Fot. Mariusz MichalskiDo niedzielnego biegu na 9 km stylem dowolnym z handicapem pod słynną górę Alpe Cermis zawodniczki startowały w kolejności zajmowanej w klasyfikacji cyklu po szóstym, przedostatnim etapie. Jako pierwsza na trasę wybiegła Norweżka Marit Bjoergen. Za nią, ze stratą 2.11 min, wyruszyła Norweżka Heidi Weng, a następnie Norweżka Therese Johaug (2.50 min straty), Norweżka Ragnhild Haga (6.47), Polka Justyna Kowalczyk (7.02), Amerykanka Elisabeth Stephen (7.39), Czeszka Eva Vrabcova-Nyvltova (7.46), Niemka Nicole Fessel (7.46), Niemka Denise Herrmann (7.47), Szwedka Emma Wiken (8.17), Niemka Stefanie Boehler (8.17) i kolejne zawodniczki (m.in. dwie Biało-czerwone - po 9.37 min Sylwia Jaśkowiec i po 12.36 min Kornelia Kubińska).

Przed biegiem "Polska Królowa Zimy, Śniegu i Nart" powiedziała, że jej celem jest ukończenie zawodów w czołowej "10". A jak było? Początkowo Justyna Kowalczyk plasowała się na piątej pozycji, ale w dalszej części dystansu, gdy rozpoczęła się już finałowa "wspinaczka" po stoku slalomowym pod Alpe Cermis, nasza reprezentantka zaczęła tracić kolejne lokaty na rzecz rywalek. 31-latka z Kasiny Wielkiej ostatni raz pojawiła się na punkcie pomiarowym po 8,1 km, na 900 m przed metą. Zajmowała tam dziewiąte miejsce.

Widać było, że Justyna Kowalczyk cierpi, z wielkim trudem pokonując kolejne metry. Niestety, w niedzielę góra Alpe Cermis pokonała Polkę, która chwilę później upadła, zemdlała i najpierw została odwieziona na noszach skuterem do punktu medycznego, a następnie przetransportowana ambulansem do szpitala w Cavalese na badania. Ponieważ ze zdrowiem 31-letniej zawodniczki wszystko okazało się w porządku, po kilku godzinach otrzymała ona wypis ze szpitala i udała się do hotelu.

To nie pierwsza taka sytuacja w karierze Justyny Kowalczyk z zemdleniem podczas zawodów. W 2006 roku podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Turynie Polka zasłabła w trakcie biegu indywidualnego na 10 km stylem klasycznym. Szybko jednak wróciła do pełni sił. Kilka dni później w rywalizacji masowej na 30 km stylem dowolnym wywalczyła swój pierwszy medal olimpijski. Stanęła wówczas na najniższym stopniu podium, przegrywając na finiszu jedynie z Czeszką Kateriną Neumannovą i Rosjanką Julią Czepałową.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.