Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

444 miejsce

Te gadżety ułatwią Ci powrót na studia

Tysiące studentów rozpoczęło właśnie rok akademicki. Nastał koniec słodkiego lenistwa i początek wczesnego wstawania na poranne zajęcia.

Gadżety dla studenta / Fot. MaxellPerspektywa niezbyt wesoła, dlatego przedstawiamy gadżety, które ułatwią Wam powrót do szarej, akademickiej rzeczywistości.

Zamiast książek
Czasy, kiedy na uczelnię trzeba było dźwigać książki i ciężki laptop, powoli mijają. Obecnie bardzo ważną cechą każdego urządzenia jest mobilność. To dlatego coraz większą popularnością cieszą się tablety. Tablet bez problemu zastąpi laptop w tworzeniu notatek, wysyłaniu maili czy przeglądaniu zawartości wirtualnych bibliotek. Pomoże również przygotować i przeprowadzić prezentację multimedialną.

Czytnik e-booków docenią natomiast wszyscy, którzy nie lubią nosić ze sobą sterty podręczników i opracowań. Z perspektywy studenta takie urządzenie może okazać się prawdziwym zbawieniem - jest lekkie, poręczne, pozwala na zaznaczanie interesujących fragmentów i robienie notatek bez niszczenia papieru. Funkcje te udostępnia również tablet, jednak nie każdy lubi czytać dłuższe teksty na wyświetlaczu LCD.
Zarówno tablet, jak i czytnik e-booków można kupić za niewiele ponad 100 złotych.

Dyktafon
Długopis i zeszyt już dawno odeszły do lamusa. W XXI wieku pojawiło się wiele urządzeń, które mogą ułatwić życie studentom w czasie roku akademickiego. Jednym z najpopularniejszych jest dyktafon, dzięki któremu nie trzeba skupiać się na notowaniu, a można spokojnie posłuchać co ma do powiedzenia wykładowca. Notatki powstaną na spokojnie w domu, kiedy będziecie odsłuchiwać nagrania. Oczywiście, o ile wykładowca zgodzi się na nagrywanie podczas wykładu.

Na rynku dostępnych jest wiele różnych modeli dyktafonów. Ich zróżnicowanie dostrzec można zarówno pod względem jakości nagrywanego dźwięku, jak i ceny. Najprostsze urządzenia kosztują niewiele ponad 40 złotych, jednak przed ich zakupem warto się dwa razy zastanowić, bo jakość nagranego dźwięku może nie być zadowalająca. Dobry dyktafon kierunkowy z możliwością dostosowywania wielu parametrów nagrywania, można natomiast kupić już w granicach 200 - 300 złotych.

Czy warto w ogóle inwestować w dyktafon, skoro możliwość nagrywania dźwięku daje nam telefon komórkowy? Warto. Przede wszystkim ze względu na jakość nagranego materiału. Mikrofon w telefonie nie zapewni nam tak dobrej jakości, jak ten wbudowany w dyktafon. Dodatkowo niektórzy producenci dodają do urządzeń małe zewnętrzne mikrofony, które zapewniają jeszcze lepsze efekty.

Inteligentny długopis
Co jeśli wykładowca jednak nie zgodzi się na nagrywanie? Wtedy dobrym rozwiązaniem może okazać się inteligentny długopis. Smartpeny umożliwiają odręczne robienie notatek, które szybko zamieniane są na wersję elektroniczną. Oprócz notatek, taki sprzęt umożliwia również nagrywanie dźwięków, podpięcie słuchawek a nawet pobieranie aplikacji. W niektórych modelach znajduje się także głośnik czy wyświetlacz LCD. Smartpeny współpracują również z tabletami i smartfonami, co pozwala na szybką edycję notatek i przesyłanie ich pomiędzy urządzeniami. Cena takiego długopisu to około 400 złotych.

Telefon jak skaner
Smartfony wyposażone są w coraz lepszej jakości aparaty fotograficzne, które za pomocą odpowiedniego oprogramowania można zamienić w skaner. Pomogą w tym dedykowane aplikacje, dzięki którym można nie tylko zeskanować notatki, ale też przeszukać dokumenty pod kątem wybranych słów i łatwo zarządzać zbiorami danych. Aplikacje są dostępne zarówno dla posiadaczy telefonów z systemem Android, jak i tych z iOS. To idealne rozwiązanie dla osób, które nie lubią się przemęczać i robić samodzielnych notatek.

Bank energii
Powyższe urządzenia, pomimo wielu zalet, mają też swoje wady i, jak każdy elektroniczny gadżet, pożerają energię elektryczną. O ile dyktafon zasilany jest najczęściej przez popularne „paluszki”, które łatwo można wymienić to, aby doładować baterię tabletu, musimy podłączyć go do gniazdka sieciowego. Ale producenci gadżetów elektronicznych pomyśleli i o tym. W sklepach dostępne są banki energii, czyli niewielkie przenośne akumulatory, dzięki którym możemy doładować baterię telefonu lub tabletu w każdym miejscu i o każdej porze.

Power banki różnią się ze względu na pojemność akumulatora. Najtańsze można kupić już za niewiele ponad 20 złotych, jednak ich pojemność pozwoli na zaledwie jednokrotne napełnienie baterii smartfonu i doładowanie tabletu. Dla najbardziej wymagających powstały power banki o pojemności sięgającej 10000mAh. Takie rozwiązanie proponuje np. firma Maxell. Bank energii o takiej pojemności bez problemu naładuje do pełna baterię tabletu. Dzięki temu nie będzie trzeba podczas wykładu nerwowo poszukiwać źródła energii.

Nie sposób wypisać wszystkie gadżety, które mogą ułatwić naukę studentom. A ich lista z roku na rok będzie się zapewne powiększać. Wszystko, jak zwykle, zależy od pomysłowości producentów i samych żaków, którzy niejednokrotnie znajdują nowe zastosowania dla już istniejących urządzeń.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Jednym z ciekawszych gadżetów tego typu jakie ostatnio widziałem jest dyktafon, ale ukryty w pendrivie: www.spy-center.pl/dyktafon-mvr-100-w-pamieci-pendrive-4-gb-p-61.html
do takiego dyktafonu wykładowcy sie nie przyczepia bo nawet nie beda wiedziec że to dyktafon

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dodam tylko, że "czynnik dyscyplinujący" tylko teoretycznie, bo co zmusi studenta do dostatecznego skupienia uwagi na wykładzie? ;)

Osobiście miałem takie doświadczenia, że "klasa" prowadzącego wykład była odwrotnie proporcjonalna do "czepiania się" wszystkich "formalizmów", na przykład sprawdzania obecności, itp. Na egzaminie natomiast powinno rozliczać się wiedzę, nie "funkcyjność" studenta. Z wyjątkami rzecz jasna. "Specyficznych" kierunków ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Wykład zarówno dziś jak i 100 lat temu miał taki sam cel - wykładanie. Kiedyś przecież też można było sobie wypożyczyć książkę./

1. Wykład to nader często synteza z różnych źródeł.
2. Kiedyś było to konieczne, ponieważ przekazanie treści mogło się odbyć tylko w jednym miejscu i w jednym czasie. Dziś nie ma takiego wymogu. Chyba że jako czynnik dyscyplinujacy. Ale przeciez studenci to nie dzieci i wiedzą, czego chcą, czyż nie? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wykładałem w dwóch Akademiach Medycznych (w Gdańsku i Łodzi) no i czasy pamiętam 6 lat studiów w WAM, ale nie zetknąłem się z czytanymi z książek wykładami. Widocznie mam za małe doświadczenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak jakby kiedyś nie było wykadów czytanych z książek - po prostu są różni wykładowcy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ostatnio wykład stał się odczytywaniem napisów przygotowanych w Power Poincie a nawet w Wordzie (bądź podobnych programach). Od tego nie ma już odwrotu. Szkoda tylko, że Artur ma rację a propos "smart studenta"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Dziś wykład klasyczny to strata czasu. Nie lepiej dać go wczesniej studentom na elektronicznych nośnikach, a "wykład" poświecić na omawianie problemów ?"

Wykład zarówno dziś jak i 100 lat temu miał taki sam cel - wykładanie. Kiedyś przecież też można było sobie wypożyczyć książkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziś wykład klasyczny to strata czasu. Nie lepiej dać go wczesniej studentom na elektronicznych nośnikach, a "wykład" poświecić na omawianie problemów ?

Oczywiście przy założeniu, że i student i wykładowca są zainteresowani jakimikolwiek problemami w ogóle ;)

Bo tak się jakoś składa, że im więcej smart - phonów, penów, tabletów, dyktafonów, tym student mniej "smart" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.