Facebook Google+ Twitter

Teatr jest po to, by wszystko było inne niż dotąd. Egzamin po raz 3.

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-06-19 08:23

Pytają mnie co chciałabym powiedzieć, mówię ulubiony tekst i szukam oczu w komisji, które mnie słuchają. Nie zawsze udaje się je znaleźć. Drugi tekst, trzeci. Słyszę „Dziękujemy, to nam wystarczy”...

Akademia Teatralna w Warszawie / Fot. Hubert Śmietanka, CC2.5Dla kandydatów do Szkól Teatralnych czerwiec jest początkiem wszystkiego. To wtedy zaczynają się egzaminy na Wydział Aktorski (i nie tylko), a wraz z nimi szansą pojawia się szansa na spełnienie marzenia. Także mojego...

Jest wcześnie rano, wsiadam w pociąg w kierunku Warszawy Centralnej, zaspana i zdenerwowana jednocześnie. Trzy godziny mijają na rozmyślaniach i układaniu w głowie różnych scenariuszy: jak wypadnie egzamin? Który tekst powiem jako pierwszy? A co jeśli się zatnę? I to nieustanne powtarzanie tekstów w myślach.

Nie bez problemów, bo Warszawa to duże miasto, ale dojeżdżam na słynną Miodową 22/24. Wchodząc do wielkiego gmachu mam wrażenie jakbym przekraczała próg do wielkiej poczekalni dla zdolnych i pięknych ludzi, dla których uchyliły się drzwi do aktorskiego świata. Widzę dziewczyny we wszystkich możliwych sukienkach, każda chce jakoś się wyróżnić, czerwone usta, kokarda we włosach?

Jedna powtarza tekst, śmiejąc się do siebie, pewnie coś o miłości, może Szekspir? Inna poprawia włosy, ktoś rozgrzewa się, wykrzywiając twarz na wszystkie możliwe sposoby, ktoś spotyka kogoś, kto zdawał w poprzednich latach. Tak, dzień egzaminu to nie tylko samo przesłuchanie. Ludzie zaprzyjaźniają się bardzo łatwo, bo przecież wszystkich łączy wspólna pasja - aktorstwo i wszyscy patrzą w jednym kierunku.

Znalazłam swoje nazwisko na liście komisji nr 1 i czekam jak na wyrok na studenta, który zawoła mnie na egzamin razem z innymi 4 osobami.
Oczekiwanie trwa, szczególnie jak ma się nazwisko zaczynające na literę Ż, ale w końcu jest... Donośnym głosem wyczytuje osoby i mówi wdzięczną kwestię „zapraszam za mną” (pomyślałam wtedy, że ma świetną emisję głosu). Kiedy przechodzę przez dziedziniec mam wrażenie, że wszyscy wiedzą gdzie idę i po co, jeszcze ostatnie uściski, ostatnie trzymanie kciuków i kopanie po tyłkach. „Będzie dobrze” ktoś krzyczy, inny pociesza „dasz radę”, ale przecież wszyscy bierzemy udział w wyścigu.

Przejście z poczekalni do bardziej kameralnej rejestruję jako slow motion. No i w końcu jestem, w małej salce z otwartym oknem, które wcale nie pomaga w gęstej atmosferze.

Chodzę w kółko po pokoju, powtarzam teksty, jak podczas ostatniej rozgrzewki. Sposoby na rozładowanie stresu są tak abstrakcyjne, że aż zabawne, ale o dziwo działają. Czekamy jeszcze pół godziny, ale w tym jesteśmy zahartowani.

Znowu pojawia się student, prosi nas o przejście przed salę, jest sympatyczny, najwyraźniej pamięta jeszcze siebie „z tamtych lat”. Czytam wywieszone listy absolwentów z różnych lat, rozpoznaje trochę nazwisk, innych w ogóle nie kojarzę.
(Hanna Żurek)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Znakomicie napisany artykuł, mogłem na chwilę znów zobaczyć siebie przy zdawaniu do Filmówki do Łodzi...Komisja faktycznie nie tylko przyjmuje nowych adeptów do rzemiosła aktorskiego, ale przede wszystkim wyrywają skrzydła marzeniom i nadziejom młodości, niestety! Z tym trzeba się pogodzić.

A może...tak jak przygotowywała się Pani solennie do tego egzaminu, warto przygotować się lepiej na polonistykę, lub na dziennikarstwo? Widzę duże szanse u Pani :)) Pozdrawiam serdecznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.