Pozycja materiału w rankingach:
Wedle słynnego powiedzenia Stendhala, każda powieść jest zwierciadłem ludzkiego życia przechadzającym się po gościńcach całego świata. Podobna formuła dotyczy również teatru, który niezależnie od dedykowanych na scenę sztuk dramatycznych, często żywi się także klasycznymi utworami literackimi. Miałem okazję ujrzeć inscenizację jednej z najbardziej znanych i popularnych książek trochę zapomnianego już dzisiaj pisarza, Henryka Worcella.
Od dawna nie ubawiłem się tak bardzo w teatrze, który ostatnimi czasy niebezpiecznie zmierza w stronę łatwizny. To zrozumiałe, bo skąpo dotowane instytucje kultury poszukują dzisiaj widza, który byłby skłonny wyłożyć kilkadziesiąt złotych w zamian za dostarczenie mu niezapomnianych doznań emocjonalnych lub odrobiny intelektualnej rozkoszy. Wszystko to w komplecie zapewniają gościom Teatru Studio aktorzyAdama Sajnuka. W ciągu dwóch godzin spędzonych na najwyżej położonej scenie kameralnej dzieje się tam tyle, że widzowie nie zauważają nawet upływu czasu…Zobacz także:
Artykuły
(121)
Galerie
(7)
Średnia ocen
(4.63)
Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: żadne 59, tylko 36+VAT,a to będzie dopiero w sierpniu. A wszystko o mnie i moim dorobku artystycznym znajduje się pod adresem http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Kowalewski i na mojej stronie osobistej http://www3.sympatico.ca/hobot/Zbyszek.htm... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Andrzej Szelbracikowski 09.01.2012 13:25
Dobrze napisana recenzja! Przemyślana własnymi odczuciami, własnym, osobistym sposobem myślenia. A nie rzucona w wir internetu "do przełknięcia". Dorastanie młodego człowieka - poprzez pracę - może być okrutne, zależnie od ludzi i przełożonych z którymi przyszło mu w życiu i w pracy się zetknąć!....
Przy tej okazji już dzisiaj zapowiadam recenzję książki Arthura Goldena "Die Geisha" (Roman) o losach młodej dziewczynki sprzedanej przez swego ojca w małej wiosce rybackiej do Kioto na zawód "Geishy". Japonia tuż przed wybuchem II wojny światowej, aż do pierwszych lat po wojnie. Ta książka także została sfilmowana; ale obawiam się że nie ma tłumaczenia na język polski z oryginału amerykańskiego. Pozdrawiam
8488 09.01.2012 10:39
Już oceniałem ten materiał, ale z chęcią bym mu dał jeszcze raz najwyższą notę, bo zachęca do naprawdę wartościowej sztuki i świetnego przedstawienia. Na tle totalnego zbydlęcenia środowiska aktorskiego i upadku sztuki teatralnej jest to jaskółeczka zapowiadająca wiosnę i jasna iskierka nadziei na pociemniałym niebie. Szkoda, że możnowładcy Stolicy nie zauważają, jak silną kartą przetargową w promocji Polski i Warszawy mogą być artyści. Widocznie wolą mieć tłum wygłodniałych i spauperyzowanych ludzi zamiast równorzędnych partnerów do światłej dyskusji o kulturalnym obliczu dużego miasta położonego nieomal w środku Europy.
1612 09.01.2012 05:35
I ja tam też byłem, zobaczyłem, ale wyszedłem z mięszanymi uczuciami. Chociaż człowiek to brzmi dumnie, jednak ludzie wobec ludzi potrafią być jednak strasznymi bydlakami.
KELNER 09.01.2012 05:31
Pisarz i reżyser rzeczywiście doskonale znają się na prowadzeniu restauracji. Ktoś, kto tam pracuje wie, ile wysiłku trzeba włożyć, żeby wszystko na sali grało a obsługa chodziła, jak zegarek. Dobry kelner może zapamiętać całe zamówienie klienta nawet nie notując nazw potraw na papierze. Wybiorę się jeszcze raz na ten sam spektakl, bo mi się przypomniała własna młodość.
Klezmer 09.01.2012 05:10
Bardzo podobała mi się muzyczka w tle tego spektaklu. Trochę przywoływała przedwojenne klimaty, a równocześnie trąciła pożenionym ze sobą nowoczesnym brzmieniem i delikatnym jazzikiem.
1322 09.01.2012 05:07
Czytałem "Najtrudniejszy język świata" tuż po wojnie. Akcja powieści "Zaklęte rewiry" rozgrywa się przed wybuchem wojny. Przedstawienie toczy się we współczesnych realiach, ale tak dziwnych kostiumach, że sprawia wrażenie świata, który istnieje tylko w wyobraźni artystycznej reżysera. A tymczasem powieść Henryka Worcella jest realistyczna, aż do bólu naturalistyczna. Film Majewskiego pokazuje tę drugą odsłonę okrutnej rzeczywistości międzywojnia. W Teatrze Studio oglądamy spektakl quasi wirtualno - oniryczny.
Zbigniew Kowalewski 09.01.2012 00:01
Kochani, nie ma się o co spierać, bo to wszystko jest na scenie... nawet w nadmiarze. Ale to dobrze, bo nie wszystko przecież ( zarówno w życiu i sztuce), jest na sprzedaż, a każdy znajdzie w tym spektaklu coś dla siebie.
teatroman 08.01.2012 23:58
Do teatru nie idzie się po to, żeby konsumować drinki, ale dla prawdziwej atmosfery sztuki
6966 08.01.2012 23:04
A mnie na to jeszcze stać i nie żałuję wydanych złociszy, zwłaszcza że mojej sąsiadce przy stoliku trafił się darmowy drink podany na tacy przez kelnera.
Bywalec 08.01.2012 23:01
Jeszcze nie byłem, ale muszę się wybrać, chociaż przyznam, że wzrastające ceny biletów nie zachęcają... w przeciwieństwie do recenzji autora.
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2242)