Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

47424 miejsce

Teatr Rozrywki, czyli jak zarobić na byle czym

Zawsze podziwiałam chorzowski Teatr Rozrywki za to, że tak dobrze radzi sobie w trudnych dla „wysokiej sztuki” czasach. Aby przekonać się w jaki sposób to robią, wybrałam się z wizytą na dni otwarte. Niestety zanudzono widzów, a następnie pokazano im trochę banałów i zaproszono do dyskusji, do której nikt nie był przygotowany.

Artur Święs (L) jako Fryzjer występuje gościnnie na deskach chorzowskiego Teatru Rozrywki w komedii kryminalnej "Przygody Fryzjera Damskiego". Trwają ostatnie próby przed światową prapremierą spektaklu, która będzie miała miejsce 16 maja. Sztukę na podstawie powieści Eduardo Mendozy zaadaptował i wyreżyserował Łukasz Czuj. / Fot. PAP/Andrzej GrygielTeatr nie ma problemu z zebraniem kompletu widzów na większość przedstawień - głównie dzięki temu, że wiedzą, co podoba się widzom. Program chorzowskiego teatru wypełniony jest musicalami, przedstawieniami tanecznymi i kopiami amerykańskich popularnych widowisk z takimi ciekawostkami, jak plastikowe piersi, czy mężczyzna odziany w strój striptizerki. Teatr w Chorzowie zyskał dzięki temu wielu oddanych widzów, którzy chętnie odwiedzają go niezależnie od tego, jaka impreza aktualnie odbywa się w tym miejscu. To oni, co roku, mogą także skorzystać z zaproszenia na Dzień Teatru w chorzowskim przybytku sztuki, w trakcie którego można – jak głoszą organizatorzy – zobaczyć teatr od innej strony.

W latach ubiegłych starano się urozmaicić program tej płatnej imprezy zapraszając gości do obejrzenia sali prób, w której pracowali aktorzy, dekoratorni i zaplecza teatralnego. Tym razem dyrektor postanowił jednak przedstawić miłośnikom teatr od strony technicznej. Pomysł ciekawy, ale... szkoda, że organizatorzy poprzestali tylko na pomyśle.

Bilet wstępu kosztował wprawdzie tylko 5 zł, a w niedzielny poranek wszyscy mają prawo być troszkę zaspani, jednak ja spodziewałam się przynajmniej czegoś... zorganizowanego. Podczas długiej przemowy dyrektora, Dariusza Miłkowskiego, obecne wśród publiczności dzieci wspinały się na krzesła, a dorośli ziewali. Wystąpienie zaproszonego na scenę oświetleniowca również nie zachwyciło, tym bardziej, że cała prezentacja odbyła się najwyraźniej bez wcześniejszego ustalenia planu działania. Pan Mroczek za pomocą krzyków zakomunikował trzykrotnie swojej niewidzialnej asystentce, by zmieniła światła na „jakieś inne”, zaś dyrektor po prezentacji przyznał, że miał na myśli jeszcze inne światła…

Aby wreszcie zakończyć przedłużający się pokaz zmiany świateł dyrektor zapytał obecnych, czy mają jakieś pytania. Widzowie jednak milczeli, i zapewne nie z powodu zachwytu. Po jakimś czasie odezwał się jeden, niepełnosprawny intelektualnie mężczyzna. Gdy dotarł do sceny opowiedział, że był ostatnio na występie grupy Myslovitz i podzielił się emocjami, które towarzyszyły mu w trakcie koncertu. Dyrektor potwierdził, że taki koncert się odbył w teatrze, a po chwili oczekiwania na kolejne pytania zaprosił publiczność na scenę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ja zwątpiłam w jakość (powiedzmy - ogólną) Teatru Rozrywki po wybraniu się na sztukę Jandy w tym właśnie teatrze. W Jandę też zwątpiłam;) No ale to Teatr Rozrywki tak ją dzielnie reklamował.
Sama zawsze bardziej ceniłam sobie Teatr Śląski, a nawet Korez. Choć na Teatr Rozrywki teraz jest moda)
Plus za tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.04.2009 10:26

Ciekawa relacja. Trochę żałuję, że nie było mnie tam. Ale "Zobacz Alicjo" widziałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.