Facebook Google+ Twitter

Teatr z teatrem

Od siedmiu lat istnieje w Vancouver specyficzny organizm artystyczny - Teatr Popularny, Kanadyjsko-Polskie Stowarzyszenie PRO ARTE. Ostatnio ta wyjątkowa instytucja została poddana trudnej próbie, zgodnej ze słyną kwestią: "być albo nie być".

Dekoracja z benefisu Jerzego Kopczewskiego / Fot. Michał RadoszewskiWśród polonijnej społeczności zamieszkującej w rejonie kanadyjskiego Vancouver (GVRD), znajduje się spora liczba miłośników sztuki teatralnej, a między nimi nie brakuje chętnych, by próbować swych sił na deskach scenicznych. To zjawisko odkrył i skatalizował, mieszkający tutaj Jerzy Kopczewski, popularnie zwany "Bułeczką", aktor, scenograf, reżyser. Dzięki temu na przełomie 2002/03 roku z inicjatywy społecznej powołano do życia, unikalną w skali całej Polonii, formację artystyczna Teatr Popularny, Kanadyjsko-Polskie Stowarzyszenie PRO ARTE. Za swoją działalność Jerzy Kopczewski otrzymał odznaczenie Zasłużony Dla Kultury Polskiej, nadane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Na swój temat mówi między innymi - "...zainteresować teatrem innych i z tymi "innymi" nieść radość żyjącym w Kanadzie i USA Polakom .., że jego zawodowe życie spełnia się z pożytkiem dla osobistego twórczego rozwoju i radości tych, którym TEATR ma służyć. I służy."

22 stycznia 2010, Stowarzyszenie PRO ARTE otrzymało oficjalne zaproszenie na Festiwal Jednego Autora, organizowany corocznie przez Teatr im. Aleksandra Sewruka w Elblągu. Organizatorzy tego festiwalu byli gotowi pokryć koszty przelotu Kanada Polska-Kanada (30.000,00 zł PL), przejazdu wykonawców z lotniska w Warszawie do Elbląga i z Elbląga do Warszawy, hoteli ze śniadaniem (4 doby), transportu kostiumów z Warszawy do Elbląga, adaptacji scenografii, zwiedzania Malborka i Fromborka dla całego 20 osobowego vancouverskiego zespołu.

Niestety "... mimo gorących protestów wszystkich aktorów, w wyniku kategorycznej odmowy reżysera spektaklu, Jerzego Kopczewskiego wyjazd ten nie może dojść do skutku (cytat z oświadczenia zarządu Pro Arte - ECHA PRASOWE. Innymi słowy zaproszenie dostał zespół Teatru Popularnego, nie personalnie pan Kopczewski. Cóż, każda płaszczyzna jest dobra do wspinania się na szczyty doskonałości czy uzyskiwania potwierdzenia dla swego ego, jednak wylewanie z kąpielą własnego dziecka to chory objaw - kwalifikujący się do odebrania wcześniej przyznanego odznaczenia.
Na szczęcie aktorzy amatorzy ze Stowarzyszenia PRO ARTE nie zamierzają poddawać się himerom jednostki i zrezygnować z dalszej działalności - po zmianach organizacyjnych planują kolejne przedstawienia.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego miejscowa Polonia obserwuje z dużym zaintersowaniem poczynania pana Jerzego Kopczewskiego. Otóż w czasie ostatnich Zimowych Igrzysk Olimpijskich był on jednym z głównych organizatorów "Koncertu - olimpijska gala" - imprezy, co do której były liczne głosy krytyczne. Wspólnie z Kongresem Polonii Kanadyjskiej głównym sponsorem tej imprezy była firma "Carbon Friendly Solution" z Vancouver. Jej prezesem jest Stanisław (Stan) Lis, honorowy prezes Stowarzyszenia Pro Arte. (On też zresztą jest odznaczonym - tyle, że Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi, nadanym przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej). Parę miesięcy temu, rozmawiając z nim osobiście, uzyskałem zapewnienie, iż niebawem Polonia pozna rozliczenie kosztów przedsięwzięcia, którego reżyserem był Jerzy Kopczewski - niestety do dnia dzisiejszego brak tej informacji.

Dziwny zbieg okoliczności - czyżby polskie odznaczenia miały jakiś negatywny wpływ na osoby które je otrzymują?
W najbliższej przyszłości postaram się sprawdzić jak wyląda sytuacja wśród miejscowych Polonusów udekorowanych polskimi odznaczeniami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

bffqjjd
  • bffqjjd
  • 13.07.2011 13:09

Ko76VC <a href="http://uptaxtblojxz.com/">uptaxtblojxz</a>, [url=http://ztasvzdiaqpn.com/]ztasvzdiaqpn[/url], [link=http://zlqxcfvcgsmu.com/]zlqxcfvcgsmu[/link], http://decbbabcyfpe.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń
Karolina Blaszczak
  • Karolina Blaszczak
  • 22.09.2010 07:49

As a previous member of the Popular Theatre who also had a role in Mazepa (I was the choreographer also), I am disappointed in the author for publishing an article without doing their due diligence and following up on the facts. I was also against going to Poland because there was simply not enough time to prepare the actors, let alone prepare the technical aspects the show requires. As proud as I am of the Popular Theatre's achievements and the quality and calibre of it's productions (being an amateur group of actors as well), what the current members fail to understand is that theatre is far more than putting on a show, memorizing your lines and getting into costume. They don't seem to understand that Theatre and Acting is a craft. Jurek Kopczewski has done an outstanding job, considering that he not only directs the actors, but also the lighting, sets, costumes and sound. To go to Elblong and within that very short amount of time work with lighting and sound technicians, to show them and work out all the cues, to build the set and prepare the actors would have been nothing short of complete chaos and disaster, let alone discrediting us as a theatre troupe. Jurek Kopczewski lives for the theatre; the stage truly is all the world to him. And without him, there is no Popular Theatre.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Gradowska
  • Anna Gradowska
  • 18.09.2010 23:32

Widze, ze w wypadku usuniecia wypowiedzi zostawia sie jej slad wraz z przyczyna tej likwidacji (przykladem tekst pana M.Radoszewskiego) W zwiazku z tym dziwi mnie nagla likwidacja pierwszego komentarza p. Kopplingera, ktory sprowokowal kolejne odpowiedzi.
Ze wzgledu na jego znaczenie w tym kontekscie cytuje go ponizej:

Ryszard Kopplinger 20;10
Rzetelnie napisane, zgodnie z faktami, ktore potwierdzam jako vice-prezes Kanadyjsko-Polskiego Stowarzyszenia PRO ARTE Teatr Popularny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzeba było pośrednictwa portalu Wiadomości24, [formuły obywatelskiego dziennikarstwa i głosów Czytelników - sprzężenia zwrotnego (feedback)], aby wydobyć na światło dzienne to co robi złą krew w dalekim Vancouver. W każdej rodzinie (a tutejsza Polonia taką stanowić winna) zdarzają się sytuacje trudne. Czasem dziecko staje się chimeryczne, a czasem rodzic. Po raz pierwszy na publicznym forum dyskutujemy o tym - dziękuję wszystkim, którzy zabierali głos. Owoce tej uzdrawiającej terapii niebawem Państwo zobaczą. I'll be back ... z nowościami.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Gradowska
  • Anna Gradowska
  • 17.09.2010 19:27

Bozenko, jesli juz rozwijasz ta konwersacje z panem K., mysle, ze powinnas wyjasnic nie jemu, bo wie o tym, lecz czytelnikom tej strony, ze osoby grajace dwie glowne role nie moglyby w pazdzierniku wziac udzialu w przedstawieniu z przyczyn osobistych.Trzebaby je zastapic nowymi aktorami. Proponowano kogos w Polsce, ale nie da sie tego opracowac w cztery dni. Nie mamy tez mozliwosci prob na scenie elblaskiej, ktora jest znacznie mniejsza niz w Surrey, wymaga wiec zmian w inscenizacji, a w ciagu tych czterech dni naszego pobytu jest zaprogramowana na codzienne proby i wystepy pozostalych zespolow. Wiemy o tym na podstawie rozmow i korespondencji p. Kopczewskiego z dyrekcja Teatru.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Bozena Rozworska
  • Bozena Rozworska
  • 17.09.2010 04:01

P.S.
Rysiu,
wlasnie przeczytalam Twoj komentarz do mojego komentarza i mysle, ze nie powinienes kategorycznie wypowiadac sie o motywach mojej wypowiedzi, bo tylko ja je znam i wydaje mi sie, ze probowalam nie raz je artrykulowac. Oczywiscie przedstawienia teatralne mozna wznawiac po dlugim okresie nie grania, ale wymaga to duzego nakladu pracy i srodkow. Nie da sie tego zrobic w kilka dni i przy ograniczonych srodkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ryszard Kopplinger
  • Ryszard Kopplinger
  • 17.09.2010 03:58

Przepraszam przerwanie mojego wywodu. Kontynuując, praedstawienia wielokrotnie bywały wznawiane po wielu latach,częstokroć przez innych nawet reżyserów, a poza tym "Mazepę" graliśmy w listopadzie 2009, a zaproszenie otrzymaliśmy w styczniu 2010, więc minęło zaledwie może dwa miesiące od prmiery. Niestety Jerzy Kopczewski od samego początku powiedział "NIE!".
Zostało to odebrane przez zespół jako wyraz złóśliwości i pogardy dla zespołu. W ten sposób "wylano dziecko razem z kąpielą". A wystarczyło zrobić kilka prób dla podtrzymania spektaklu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Bozena Rozworska
  • Bozena Rozworska
  • 17.09.2010 03:53

P.S.
Niestety jakos przeoczylam wczesniej informacje, ze 20 osob pojedzie do Polski za 30,000.00 tys. zlotych. Wyjechac mialo tylko 7 osob (odtworcy glownych rol) i na tym tez polegal problem. Nie da sie w 4 dni (na tyle dni mial byc zarezerwowany hotel) ustawic przedstawienia niemalze od nowa. W "Mazepie" wystepowalo rzeczywiscie 20 osob, co oznaczaloby ze od nowa trzeba ustawiac na scenie 13 osob, ktore nigdy nie widzialy tego przedstawienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ryszard Kopplinger
  • Ryszard Kopplinger
  • 17.09.2010 03:34

Właściwie nie dziwię się komentrzom dwu powyżej wyupowiadających się pań,
jako że jedna p. Rozworska kieruje sie swoiście pojętą zawodową solidarnością z Jerzym Kopczewskim, druga mieszka nieomal razem z w/w.
Do tego druga zarzuca, że artykuł został napisany niezgodnie z faktami, które ona zna wyłącznie z relacji Jerzego Kopczewskiego.
Twierdzenie,że nieda się wskrzesić przedtawienia po roku niegrania nie wytrzymuje krytyki, jako że niejednokrotnie przedstawienia teatralne bywały

Komentarz został ukrytyrozwiń
Bozena Rozworska
  • Bozena Rozworska
  • 16.09.2010 23:22

Z tego co mi wiadome rozliczeniem koncertu Polonia Olimpijczykom zajmowal sie Andrzej Gajos (producent)a nie Stanislaw Lis (sponsor). Na spotkaniu Stowarzyszenia Pro-Arte, ktore odbylo sie w czerwcu byla obecna pani, ktora zajmuje sie ksiegowoscia i pomagala Andrzejowi Gajosowi rozliczyc koncert i wiem, ze miala na tymze zebraniu liste kosztow, tak ze nie rozumiem komentarza dotyczacego Stanislawa Lisa i jego nierozliczenia sie z kosztow. Co do wyjazdu do Elblaga to jak czlonkom zarzadu wiadomo ja tez nie popieralam tego wyjazdu, jako ze nie da sie wskrzesic przedstawienia po roku niegrania a i tak granego tylko dwa razy. Jerzy byl odpowiedzialny za inscenizacje i caloksztalt przedstawienia i to do niego mimo wszystko nalezala decyzja czy jechac czy nie. W tej sprawie porozumiewal sie ze mna i pania Anna Gradowska, jako ze obie nalezymy do rady artystycznej przy Teatrze Popularnym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.