Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

26548 miejsce

Dział: Wydarzenia

Ocena: 10pkt

Oceń:

Teczki prawdy


Jednym z najważniejszych czynników stanowiących o integracji społeczeństwa (lub grupy) jest stopień wzajemnego zaufania ludzi do siebie. Zastraszeni sobie nie ufają, unikają kontaktów i ograniczają je do minimum.

Wystarczy prześledzić nagłówki gazet i tygodników z kilku ostatnich dni, by dojść do niepokojącego wniosku, że w Polsce przestaje istnieć kultura zaufania. I nie dotyczy to tylko politycznych i gospodarczych elit. Masochiści z pewnością nie ograniczą się do nagłówków z kilku dni, lecz rozszerzą je nawet do kilkunastu, by moralny ból był większy. Sadomasochistom pozostanie zatem już tylko analiza kilku miesięcy.
Dramatyzm nagłówków zmusza do zadania pytania, czy ten nienormalny, z punktu widzenia zdrowego funkcjonowania społeczeństwa, stan może jeszcze długo trwać. I kto to psychicznie, poza dziennikarzami, politykami i młodymi historykami z Instytutu Pamięci Narodowej, wytrzyma? Człowiek psychicznie zdrowy, a mam nadzieję, że w niewielkich enklawach społeczności lokalnych tacy jeszcze przetrwali, musi teraz odczuwać bardzo silne zagrożenie.

Weźmy pod uwagę, że od ostatnich wyborów parlamentarnych i prezydenckich trwa wyniszczająca wojna polityczna. I nie jest w niej już ważne, kto ma rację. Właściwie codziennie nawet uciekający przed polityką obywatel dowiaduje się przerażających faktów o stanie naszego państwa i, co gorsze, o stanie naszych dusz. W efekcie nie wiadomo już, komu ufać, poza najbliższą rodziną, jeśli oczywiście nie mamy w niej agenta.
Sprawa profesor Zyty Gilowskiej chyba przelała czarę goryczy. Okazało się, że osoba publiczna, podejrzana o kłamstwo lustracyjne, ma mniej praw niż miejski rozbójnik, który może w zaciszu celi przejrzeć akta swojej sprawy. W ustawie lustracyjnej nie przewidziano takiego wariantu, w każdym razie z mediów dowiedziałem się, że rzecznik interesu publicznego nie jest zobowiązany takich akt udostępnić. Pozostaje zatem tylko czekać, z odsłoniętą publicznie szyją, na miłosierny ruch gilotyny, którym, w tym konkretnym przypadku, jest zgoda na rozpatrzenie sprawy przez sąd lustracyjny. Ale taki obowiązek ma on tylko w odniesieniu do osób pełniących funkcję publiczne. A przecież profesor Zyta Gilowska już nie jest wicepremierem. I w taki oto sposób koło sprawiedliwości, a raczej niegodziwości się zamyka.

Warto jednocześnie zauważyć, że nie wypowiadam się na temat moralnego czy społecznego sensu lustracji, chociaż o jej zakresie też można by dyskutować. Chodzi mi o coś zupełnie podstawowego – o obronę godności człowieka, który z mocy ustanowionego prawa jest całkowicie bezbronny wobec oskarżeń. A co będzie, jeśli okaże się on niewinny? Zgadzam się ze stanowiskiem abp Józefa Życińskiego, który w liście do Zyty Gilowskiej napisał: „Urąga poczuciu sprawiedliwości procedura, w której najpierw poddaje się kogoś medialnemu napiętnowaniu, a dopiero później informuje się go o konkretnych zarzutach albo też rezygnuje się z postawienia tych zarzutów”
Jestem socjologiem, a nie historykiem. I bardzo mocno to podkreślam. Przeżyłem tamten system jako człowiek dorosły i wiem, że był on oparty na przymusie, strachu i kłamstwie. Ale podobno, jak twierdzą niektórzy historycy z IPN, istniały w nim enklawy prawdy. Są nimi dokumenty przechowywane w teczkach służby bezpieczeństwa. I im w tym świecie pozbawionym teraz wzajemnego zaufania powinniśmy wierzyć.

Wiem na pewno, że w czasach kryzysu społecznego zaufania, o czym świadczą również socjologiczne badania, nie można go odbudować na tak kruchym moralnym fundamencie, jakim są informacje zbierane latami przez ludzi, dla których inwigilacja była biurokratyczną rutyną, za którą dostawali premie i okolicznościowe nagrody. Trudno przyjąć, że są to tylko teczki prawdy.


Zobacz także:

Andrzej Rostocki OFFline profil autora

Autor: Andrzej Rostocki

Napisz do autora

Artykuły (37) Galerie (0) Średnia ocen (4.75)

Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Mateusz Pułkowski 28.06.2006 17:55

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 36

wegam, nie ma to jak obrócić kota ogonem i wyładować swoją niechęć do partii rządzącej, nie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Duszynski 28.06.2006 10:55

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 39

Zastraszanie, szukanie "haków", donosy "niezadowolonych obywateli", jedynie słuszna ideologia, przewodnia partia, która ma monopol na idealne rozwiązania i chce urządzić życie całemu narodowi, bez względu na to, czy nie uszczęśliwia go na siłę, wreszcie ataki na tych "innych", ktokolwiek by to nie był, jeśli nie podziela myślenia "wodza" i partii, manipulowanie prawem... Polecam omówienia czasów PZPR-u. Wygląda na to, że najbardziej za "urokiem" tych lat tęsknią aktywiści dziś nam panującej Partii Intelektualnego Spełnienia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Nowacki 28.06.2006 10:52

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 32

Teczki prawdy. Prawda nas wyzwoli... Ile jeszcze trzeba czekać? Z jednej strony bez lustracji wielu spraw nie wyjaśnimy. Z drugiej: czy młodych to jeszcze interesuje? Szukają pracy i gdy jej nie znajdują ruszają do Anglii czy Irlandii. To jest prawda o naszym kraju, a nie nagłówki w gazetach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.