Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Tęczowy elementarz, czyli świat staje na głowie

Pozycja materiału w rankingach:

7382 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 68pkt

Oceń:

Tęczowy elementarz, czyli świat staje na głowie


Przyznam, że z wielkim zdumieniem czytałam informację, jakoby Robert Biedroń chciał wprowadzić do szkół podręcznik o swoich przyjaciołach - gejach i lesbijkach.

Świat staje na głowie, to pewne. Przykład? Ot, choćby fakt, że osoba chodząca w (przyznam, średnio "smacznej") koszulce na której widnieje duży napis "Zakaz pedałowania", może być zlinczowana, a w każdym razie okrzyknięta za nierozgarniętą i niepostępową, natomiast rzesze nastolatków z wizerunkiem mordercy Che Guevary, za modnych i inteligentnych. Koszulki to jednak nic. Bo przyznać jednak trzeba, że podręcznika o tym, jak wygląda seks lesbijski i gejowski, jeszcze nie było.

Robert Biedroń przyzwyczaił nas już do różnych dziwactw. Akcji mniej i bardziej wulgarnych, coraz to nowszych (czyt.: głupszych) pomysłów. Przyznać jednak trzeba, że "Tęczowym elementarzem" przeszedł samego siebie. A to nie lada sztuka.

Jak donosi dziennik.pl, "autor wystąpi do Ministerstwa Edukacji Narodowej z wnioskiem, by jego książkę zakwalifikować jako lekturę uzupełniającą w liceach." No proszę. Tuż przy klasykach literatury, rozmaitych Szekspirach, Herlingach-Grudzińskich, Sienkiewiczach, czy Słowackich, znajdzie się i książka autorstwa klasyka homoseksualistów - Roberta Be. Sprawa zakrawa na kpinę.

Czego można by się dowiedzieć z tegoż podręcznika, czy - jak pieszczotliwie nazwał książeczkę Biedroń - elementarza? Przede wszystkim, jak powiedzieć rodzicom, że jest się homo. I poznać wreszcie te tajne (dla niektórych) techniki seksu gejów i lesbijek. Oprócz tego, młody licealista dowie się wreszcie, jak traktować kolegę geja, by nie urazić jego delikatnej... duszy.

Czy to nie jawna demoralizacja? Niejednokrotnie spierałam się o ulotki, które zupełnie swobodnie propagowały homoseksualizm. Spotykałam się oczywiście z wielkim wrzaskiem, że to nie propaganda, a jedynie uświadamianie, uczenie tolerancji. Czy książeczka, którą chce wprowadzić do szkół Biedroń, również będzie lekcją tolerancji? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.

To już nie tolerancja. To nachalna próba pokochania wszystkich homoseksualistów i zupełnego przekonania uczniów, licealistów, jakoby związek dwojga ludzi tej samej płci był całkowicie normalny. Wszystkie demonstracje, manifestacje nie-hetero, są jeszcze zabawne. Ale podobne działania, de facto wywyższające jedną tylko mniejszość, są po prostu niebezpieczne. Jeśli Polska będzie dalej "rozwijać" się w takim tempie, to kto wie - może do szkół trafi elementarz o zoofilach, którzy przecież też kochają (zwierzątka [trochę inaczej, to fakt]), albo o skinheadach, których należy tolerować, bo to - było nie było - też ludzie.

Świat staje na głowie, to pewne.

Zobacz także:

Marika Przybył OFFline profil autora

Autor: Marika Przybył

Napisz do autora

Artykuły (71) Galerie (3) Średnia ocen (4.38)

Miejscowość: Bydgoszcz/Gdańsk | Kraj: Polska

O mnie: "Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im, będzie żyć i umierać."

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 66

Sortuj komentarze:

Krzysiek Robak 27.11.2007 18:50

Ocena: Ocena pozytywna 3 Ocena negatywna 3

Kolejny artykuł o tym, że nie wolno narzucać itp itd. i to najlepiej gdy się nie zna tematu. W Polsce gej to ciągle jakaś mara, koszmar, ktoś z drugiej strony lustra. A przecież jest nas wielu. Europa Zachodnia już dawno zrozumiała i tam już nikogo nie dziwi, że ktoś ma partnera zamiast żony. A ja mam dość wiecznego pytania o żonę, dzieci. Nudne. I właśnie temu służy ta książka. By pokazać, że wszyscy jesteśmy po tej samej stronie lustra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Rzeczkowski 27.11.2007 19:11

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 10

Aha, czyli już robimy szum na temat książki. Super. Jakbym jakimś cudem o niej jeszcze nie wiedział, nie był na dyskusji jej poświęconej i nie miał nawet dedykacji od autora w swoim egzemplarzu - kupiłbym natychmiast.

Na razie nie miałem czasu, by dokładnie "Tęczowy elementarz" przeczytać, ale zapoznałem się ze spisem treści i z jakąś 1/4 odpowiedzi. To, plus przeczytanie reklamy książki gdzieś tam, gdzie powoływano się właśnie na to, o czym pisze autorka tekstu, pozwala mi stwierdzić, że autorka krytykuje, książki w ogóle nie znając, być może nawet nie widząc.

Ba, autorka tekstu nie wie nawet, jakiego typu lekturą uzupełniającą ma być ten podręcznik, skoro zestawia go z Sienkiewiczem i resztą pisarzy!
"Tęczowy elementarz" ma, to znaczy mógłby być wykorzystywany na tych lekcjach, na których porusza się tematy społeczne, biologiczne, kulturowe. Broń Boże na lekcji polskiego jako literatura!

"Tęczowy elementarz" udziela napisanych prostym językiem odpowiedzi na pytania, jakie Biedroniowi przez lata zadawali różni ludzie. Zwłaszcza (lecz nie jedynie) młodzi ludzie, dla których zmowa milczenia wokół homoseksualizmu jest problemem. Większym problemem, gdy sami nie wiedzą, kim są, i czy to okres dojrzewania, czy coś więcej, mniejszym - gdy na przykład znają jakąś lesbijkę albo geja lub myślą, że znają, i nie wiedzą, co z tym zrobić.
O samym seksie w książce jest niewiele - jeden rozdział. Są też rozdziały o znaczeniu słów, o życiu codziennym, rodzinie i przyjaciołach, prawie, religii, aktywności.
BTW, w książce jest jeden akapit poświęcony temu, jak wygląda seks homoseksualistów. Siedem i pół linijki. Zgroza.

Przykładowe pytanie: Jestem chłopakiem, ale lubię przebywać tylko z moimi kumplami. Czy to oznacza, że jestem gejem?
Autentyk. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, więc wiemy, że to nie oznacza homoseksualizmu, no nie? A ten chłopak o tym nie wiedział. Musiał mieć z tym *duży* problem, skoro udało mu się zadać wprost to pytanie. Bo to jest bardzo trudne pytanie, zwłaszcza w Polsce, i nie zadaje się go ot tak. Raczej po wielu nieprzespanych nocach.

A wystarczyłoby wziąć książkę...

Homoseksualizmu Biedroń w tej książce nie propaguje. Biedroń po prostu mówi, jaki ten homoseksualizm jest oraz komentuje pewne sprawy z pozycji "ja, moim zdaniem", wyraźnie podkreślając, że jest to jego opinia i że nie ma on monopolu na rację.

Owszem, z książki wynika, że homoseksualizm nie jest taki straszny, jak go malują i że poznany - nie przeraża tak, jak przeraża autorkę tematu. Dla niektórych to właśnie jest, jak podejrzewam, w tej książce najgorsze - lepiej nic nie wiedzieć i się bać.
Tylko czemu kosztem nieprzespanych nocy i poważnych problemów innych ludzi, którzy tej wiedzy bardzo potrzebują?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Chadryś 27.11.2007 19:49

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 16

Marika: Taka drobna rada - nie pisz tekstów w emocjach. Walnij w stół, idź pobiegać i dopiero jak to zejdzie, można trzeźwo myśleć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbigniew Kowalewski 27.11.2007 20:05

Ocena: Ocena pozytywna 14 Ocena negatywna 11

Mówcie, co chcecie, ale ja sto razy bardziej wolę Marikę od Grzesia i Biedronia rezem wziętych. Wielki plus za nieustającą odwagę. Argumenty o płytkości przemyśleń i głupocie są nam nieobce. Było do przewidzenia, że podniesie się takie larum, ale Marika chyba to właśnie uwielbia. W najmniej oczekiwanej chwili potrafi dokopać tak trafnie i boleśnie, że nie można jej tekstu zbyć dyżurnym argumentem. Zwolennicy elementarza Biedronia muszą jednak bardziej się postarać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 27.11.2007 20:10

Ocena: Ocena pozytywna 15 Ocena negatywna 11

(+) Mozna sie nie zgadzac z przekazem tego tekstu, jak najbardziej... Zauwazam jednak, ze minusy daje sie tutaj za poglady, a przeciez nie o to chodzi. Prawdziwa tolerancja docenia jakosc tekstu, a ta jest bardzo wysoka...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysiek Robak 27.11.2007 20:20

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 10

zkamera - sianie głupoty i nienawiści opartej na ignorancji nazywasz odwagą... Odważnyś w takim razie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbigniew Kowalewski 27.11.2007 20:23

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 13

Niespokojny, take it easy... Make love, not war.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Rzeczkowski 27.11.2007 20:35

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 19

zkamera, chciałbym zauważyć, że w Twojej wypowiedzi nie było ani jednego argumentu merytorycznego.

Nocny Marku, jakość tego tekstu nie jest wysoka, sorry. Jest nierzetelny, bo autorka objeżdża książkę, której, jak wynika z lektury, nawet nie miała w ręku.
To, co dobrego mogę o tym artykule powiedzieć: widać, że Marika wie, w której ręce trzyma się pióro. Tyle że jeszcze nie do końca umie połączyć tę umiejętność z paroma innymi. Na przykład z umiejętnością dostrzeżenia w nastoletnim geju człowieka, który coś odczuwa. "Oprócz tego, młody licealista dowie się wreszcie, jak traktować kolegę geja, by nie urazić jego delikatnej... duszy" - przepraszam, co ma znaczyć ten dyskretny wielokropek? Wątpliwości, czy kolega gej *ma* duszę? A kontekst, w jakim to zdanie się pojawia? Wątpliwości, czy wiedza, jak się zachować, by nie urazić kolegi geja, jest komukolwiek przydatna? Bo raczej nie moje, sarkastyczne z racji doświadczeń: "oni to wiedzą, tylko robią wszystko, żeby urazić".
Tylko pogratulować autorce jej głębokiej zdolności empatii oraz równie głębokiej znajomości tematu, na jaki się wypowiada.

Minus, który ode mnie Marika dostała, nie był za poglądy, bo gdy ktoś po prostu ma inne zdanie niż ja, staram się nie oceniać tekstu.
Minus był za nieprzeczytanie książki, o której pisze, że jest "o tym, jak wygląda seks lesbijski i gejowski" oraz za niewiedzę, że nie byłaby omawiana na języku polskim. Bo uważam, że powinna była ją przeczytać i powinna była wiedzieć nie ode mnie, o jaki typ lektury chodzi.
Oraz za tę wypowiedź o duszy, którą cytuję. Bo, nie będąc gejem, poczułem się urażony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 27.11.2007 20:58

Ocena: Ocena pozytywna 10 Ocena negatywna 15

Bialy Kruk pisze:

"Nocny Marku, jakość tego tekstu nie jest wysoka, sorry. Jest nierzetelny, bo autorka objeżdża książkę, której, jak wynika z lektury, nawet nie miała w ręku."

"Jakosc tekstu" to dla mnie sposob wyyrazania swoich mysli. Nie jest dla mnie istotnym, czy autorka czytala wspomniana ksiazke, czy nie. Zwracam uwage jedynie na stylistyke, dobra polszczyzne i rzadka umiejetnosc konkretnego i krotkiego przekazu - a to wszystko autorka, mimo mlodego wieku, opanowala w sposob, wedlug mnie, wrecz perfekcyjny.

Poglady? Kazdy ma prawo do wlasnych. Pod wzgledem pogladow nie zgadzam sie z Marika... Mam Jej dac minusa za to, ze ma inne przekonania? Nie, sorry...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Rzeczkowski 27.11.2007 21:26

Ocena: Ocena pozytywna 13 Ocena negatywna 11

Co do tego, że Marika umie pisać, zgadzam się z Tobą całkowicie. Problem w tym, że dla mnie "jakość tekstu" (oraz "sposób wyrażania swoich myśli") to nie tylko opanowanie techniki pisania, ale także kwestie, które można chyba nazwać etycznymi. I obrażające kogoś porównania oraz sformułowania, nawet (a może zwłaszcza) perfekcyjnie napisane, wzbudzają moją głęboką niechęć. Nie podoba mi się także nazwanie kulturalnej dyskusji na argumenty "wielkim wrzaskiem", bo to raczej nieuprzejme w stosunku do antagonistów przemienionych w ten sposób w zapienionych krzykaczy.
Tego typu drobiazgi i ważniejsze kwestie, zapakowane w perfekcyjnie opanowany warsztat, są niesmaczne, a czasem nawet niebezpieczne, ponieważ bardzo łatwo jest je komuś sprzedać.
Nie podoba mi się umiejętne sprzedawanie komuś radykalnych opinii o książce, *której nie miało się w rękach* i o której wie się tak mało.

O minusach za poglądy, zdaje się, już obaj powiedzieliśmy, więc po co się powtarzasz?

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.