- Dzwonię do ciebie, bo mam dużo niewykorzystanych darmowych minut. Mam nadzieję, że masz chwilę… - powiedziała młoda kobieta, wygodnie usadawiając się w fotelu. I zaczęła: - Bo wiesz… ten balsam, który kupiłam w sklepie X… tak, tak właśnie ten...
A student na wykładzie bez telefonu komórkowego? Przecież to istna męka. 1,5 godziny w skupieniu słuchać i notować co ma do powiedzenia jedna tylko osoba. W XXI wieku mamy podzielną uwagę. Rozprasza nas raczej brak wielu bodźców. Dlaczego, w sposób obecnie nienaturalny, męczyć się i skupiać uwagę na jednym strumieniu informacji, przekazywanym w tym wypadku przez profesora, gdy jednocześnie można chichotać z przyjaciółką z wczorajszej imprezy, a z drugą zastanawiać się gdzie pójść na obiad?
Ta stała możliwość kontaktu ma jeszcze jedną zaletę. Spotykani przez nas ludzie na ulicy, w tramwajach, autobusach, na przystankach, już nie są obcy. To nasi znajomi, przyjaciele, psycholodzy. Co z tego, że nie ma między nami stolika i aromatycznej kawy. Oni słuchają o naszych przygodach, problemach, intymnych doznaniach. A że akurat nie komunikują swoich na ten temat przemyśleń? To mało istotne, przecież nawet podczas rzeczywistego spotkania zdarzyło się niejednemu z nas nie przyznać się do tego, co myślimy. "Przyjaciele" z nami przeżywają radość ze zdanego egzaminu, chorobę bliskich, nasze problemy zdrowotne. Albo też zachowując kamienną twarz cieszą się z naszych upadków, jak fałszywi przyjaciele, których w codziennym życiu również dostatek.
Tej pamiętnej podróży busem postanowiłam nie dzwonić do siedzącej przede mną przyjaciółki i nie pytać, co u niej słychać. Założyłam, że jestem wystarczająco dobrze poinformowana. Postanowiłam za to poznać tę młodą kobietę. Dzięki jej darmowym minutom, które musiała jakoś wykorzystać…